Fiaduta pra Ihara Alinieviča: Spračacca było biessensoŭna. Ale my praciahvali heta rabić, ź pierapynkami na dopyty i pieratrusy
Eks-palitviazień Alaksandr Fiaduta apublikavaŭ na sajcie Biełaruskaha PENa kałonku pra asudžanaha na 20 hadoŭ anarchista Ihara Alinieviča i inšych anarchistaŭ, volnych ducham.

Adno z samych važnych dla mianie paviedamleńniaŭ minułaha śniežnia — viestka pra miesiačnuju haładoŭku, jakuju trymaŭ Ihar Alinievič.
Ź Iharam my paznajomilisia ŭ kamiery «amierykanki» — śledčaha izalatara KDB — u śniežni 2010 hoda. Ja trapiŭ tudy paśla «Płoščy», na jakuju kandydata ŭ prezidenty Uładzimira Niaklajeva, členam pieradvybarčaha štaba jakoha ja byŭ, nie dapuścili supracoŭniki nieviadomych biełaruskich śpiecsłužbaŭ. Jaho źbili ŭ toj čas, kali za jaho jašče hałasavali pa ŭsioj krainie, prykładna a siomaj hadzinie viečara. Mianie ž aryštavali ŭ mianie doma: ja rychtavaŭsia ranicaj iści ŭ Viarchoŭny sud padavać skarhu jak davieranaja asoba majho kandydata, jaki lažaŭ u balnicy chutkaj dapamohi.
Ja pamiataju, jak tady, ranicaj, uvajšoŭ u kamieru i pavitaŭsia: «Dobry dzień».
Na mianie pahladzieli jak na varjata. Čałavieka aryštavali, źmiaścili ŭ SIZA KDB, a jon nazyvaje hety dzień dobrym. U jaho ŭsio ŭ paradku z hałavoj? U hetaj kamiery ja prabyŭ niadoŭha. A ŭ druhoj užo byŭ Alinievič.
Kali ciapier, u mahiloŭskaj kałonii № 15, ja pieračytvaŭ «Kruty maršrut» Jaŭhienii Hinzburh, to znoŭ źviarnuŭ uvahu na sprečki, jakija vialisia ŭ pierasylnych turmach i stalinskich łahierach pamiž marksistkami: ci možna prymać dapamohu ad trackistak i inšych uchilistak, parušalnic partyjnaj dyscypliny, ci nielha? Ciapier, navat u tych umovach, u jakich ja pieračytvaŭ miemuary Jaŭhienii Siamionaŭny, heta ŭsprymałasia amal jak aniekdot: aryštanty viaduć ideałahičnyja dyskusii.
Ale ŭ 2010 hodzie padobnaja situacyja nie zdavałasia mnie aniekdatyčnaj: u kamiery znachodzilisia amal artadaksalny marksist Fiaduta i pierakanany anarchist Alinievič. I, jak pisaŭ kłasik, «miž imi ŭsio naradžała sprečki».
Mnie było praściej. Ja byŭ starejšy i paśpieŭ pračytać nie tolki niekatoryja pracy Marksa, Enhielsa, Plachanava i navat, nie da nočy zhadvajučy, Uljanava-Lenina, ale i kłasikaŭ anarchizmu Bakunina i Krapotkina. Heta nie było majoj zasłuhaj; prosta ja naradziŭsia i vyras u taki čas i ŭ takoj krainie, kali zasnavalnikaŭ marksizmu-leninizmu treba było kanśpiektavać, kali ty chacieŭ atrymać vyšejšuju adukacyju. A Bakunina z Krapotkinym davodziłasia čytać samastojna, kab choć krychu raźbiracca ŭ pierypietyjach burnaha dzieviatnaccataha stahodździa.
Ihar naležaŭ da inšaha pakaleńnia. Jon nie byŭ «čałaviekam słova» — jon byŭ, jak kažuć, «čałaviekam dziejańnia». I ŭ anarchisckija hurtki jaho pryviało nie ŭśviedamleńnie pravilnaści bakuninska-krapotkinskich idej, a stychijnaje adčuvańnie taho, što dziaržava, u poŭnaj adpaviednaści ź leninskim vučeńniem, pa-raniejšamu zastajecca instrumientam padaŭleńnia asoby.
A z hetym jakraz Alinievič źmirycca nie moh. Jon ciažka pieranosiŭ samu dumku pra toje, što jaho niechta padaŭlaje. I ŭsie jaho dziejańni, za jakija jon i trapiŭ u «amierykanku», byli stychijnym buntam, pratestam suprać hetaha samaha padaŭleńnia.
My spračalisia da chrypaty. Na ŭsie maje dovady, padmacavanyja cytatami z kłasikaŭ, Ihar adkazvaŭ ułasnymi arhumientami, i rabiŭ heta vielmi biezapielacyjna. Jamu było ŭsio adno, z kim spračacca.
Apynisia z nami ŭ našaj «zialonaj padvodnaj łodcy» (ścieny kamiery byli pafarbavanyja ŭ zialony koler) sam Krapotkin, Ihar i jaho pieryjadyčna adpraŭlaŭ by ŭ intelektualny nakaŭt. Spračacca było biessensoŭna. Ale my praciahvali heta rabić, ź pierapynkami na dopyty i pieratrusy.
A pa viečarach my havaryli pra litaraturu. Pra «Hrafa Monte-Krysta». Pra Dastajeŭskaha. Pra moj lubimy «antyanarchiscki» raman Čestertana «Čałaviek, jaki byŭ Čaćviarhom».
Potym mianie pieraviali ŭ adzinočnuju kamieru — jak vyśvietliłasia, na cełych 55 dzion. Tady, u krychu mienš ludajedskija časy, heta było amal viečnaściu. Ale pa zakančeńni hetych 55 dzion mianie vypuścili pad padpisku ab niavyjeździe.
I tut, niečakana dla samoha siabie, ja staŭ ekśpiertam pa biełaruskich anarchistach. Našy pravaabaroncy ŭparta nie chacieli pryznavać ich palityčnymi źniavolenymi, choć usie padstavy dla hetaha byli: biełaruskaje telebačańnie abhruntoŭvała nieabchodnaść suda nad imi vyklučna ideałahičnymi mierkavańniami. Imi sprabavali zapałochać telehledača prykładna tak ža, jak potym, u 2021—2022 hadach, pałochali strašnymi słovazłučeńniami nakštałt «Płan Cišynia» abo krychu paźniej — «Čornyja sałaŭi». Nasamreč vincikam i šrubkam prapahandysckaj mašyny było hłyboka abyjakava, bakunincy, krapotkincy, machnoŭcy siadziać na łavie padsudnych ci prosta futbolnyja fanaty. Niekiravanyja — značyć, niebiaśpiečnyja.
A pravaabaroncy tady nijak nie mahli źmirycca z tym, što ŭ rukach Alinieviča ŭ niejki momant apynulisia butelki z zapalnaj sumieśsiu. Jak ža tak? Jak možna być palityčnym źniavolenym, kali ty nie ŭkładvaješsia ŭ prakrustava łoža pieršaha radka biełaruskaha himna: «My, biełarusy, mirnyja ludzi». Ale ja pahavaryŭ ź Niaklajevym pra Alinieviča, i Uładzimir Prakofjevič pavieryŭ.
Spatrebiŭsia ŭvieś tahačasny aŭtarytet Niaklajeva, kab pierakanać pravaabaroncaŭ u nieabchodnaści pryznać vidavočnaje.
Ciapier pierakonvać užo nikoha nie treba.
Pra toje, što Alinievič miesiac trymaŭ haładoŭku, napisali ŭsie, u tym liku i niekatoryja pravaabarončyja sajty.
I ja, čytajučy pra hetuju haładoŭku skupuju, u cełym, infarmacyju, uspaminaŭ jaho vysoki łob, uparty pozirk, žorstkuju łohiku. Uspaminaŭ jaho knihu «Jedu ŭ Mahadan», dzie jon pisaŭ i pra našy «amierykanskija» sprečki.
A jašče ja ŭspaminaŭ anarchista Sašu Franckieviča, jaki na «Vaładarcy» vadziŭ mianie, biezdapamožnaha, pa leśvicy, dapamahajučy nasić sumki padčas etapavańnia na čarhovaje sudovaje pasiadžeńnie.
Uspaminaŭ jarkija publicystyčnyja teksty Koli Dziadka.
Uspaminaŭ listy sa słovami padtrymki, jakija pieradavała mnie ŭ kamieru na toj ža «Vaładarcy» Maša Rabkova, što atrymała svaje varjackija čatyrnaccać hadoŭ.
Uspaminaŭ nadzvyčaj śvietłaha Lošu Hałaŭko, ź jakim my kožny raz, kali jon viartaŭsia z ŠIZA, abmiarkoŭvali apošnija naviny, a potym — atrymanaha «ŭ plečy» dadatkovaha terminu i adpraŭlenaha z našaj «piatnaccatki» «na krytku».
Uspaminaŭ Akichira Chanada-Hajeŭskaha — junaka z tvaram i imiem japonca, jaki havaryŭ sa mnoj u turemnych «stakanach» jak sapraŭdny biełarus i patryjot Biełarusi.
Ja ŭspaminaŭ ich usich — tych, chto prajšoŭ u maim žyćci vypadkova, mimalotna, ledź datykajučysia. I ŭ mianie nie ŭźnikała žadańnia ź imi spračacca. Uźnikała tolki pačućcio hłybokaha bolu ad taho, što ja ničym nie mahu im ciapier dapamahčy. Mahu tolki pamiatać pra ich.
Budziem pamiatać. Budziem dumać pra ich. Budziem rabić dla ich padtrymki i vyzvaleńnia toje niamnohaje, što ŭ našych siłach. A daspračajemsia, mahčyma, potym — kali jany taksama buduć na voli.
Ja chacieŭ napisać: «kali jany buduć svabodnyja», i papraviŭ sam siabie. Bo jany ž svabodniejšyja za ŭsich tych, chto zastajecca siońnia ŭ Biełarusi pa toj bok turemnych krataŭ. Jany svabodnyja ducham, chacia naŭrad ci čytali Krapotkina.
Kamientary
I eto druhoje tiepieŕ važnieje i nužnieje.