«Ja byŭ adčuŭ heta na piaty hod vykładańnia hiermienieŭtyki: my zhubili niešta istotnaje ŭ razumieńni mastactva. I navat nie tak: nie ŭ razumieńni jak takim, ale — u mahčymaści pra jaho razmaŭlać», — napisaŭ jon u svaim fejsbuku.

Kamunikavać tyja tonkija źmieny ŭ łandšafcie dušy, jakija z nami adbyvajucca, kali my prachodzim praz dobruju knihu, ci jedziem vačyma pa starym alei.
Mastactva — adno ź niešmatlikich apraŭdańniaŭ isnavańniu čałaviectva; mastactva, jakoje Nicše nazyvaŭ adzinaj supraćvahaj žudaści byćcia, zrabiłasia nahodaj dla bałabolstva. «Što chacieŭ skazać aŭtar?», «jakija dziciačyja traŭmy zaznaŭ mastak»? — śmiešnyja pytańni pry sutyknieńni z cudam. Pa-za dužkami zastajecca niešta istotnaje. Ci moža navat — samaje istotnaje. Niešta z «Vohnišča i raspovieda» Džordžyja Ahambiena.
To pieršapačatkova moj Fułbrajtaŭski prajekt byŭ pryśviečany pošukam language of humanities (movy humanitarnych viedaŭ). Hetaja kniha musiła (ryzykavała?) stać vyklučna tearetyčnaj. Ale paśla sieryi razmovaŭ z kalehami ŭ Ńju Jorkskim Chanter Koledžy, ja zrazumieŭ, što lepšy šlach zajavić pra arts as a new language of humanities — nie cisnuć razvahami, ale padać prykład.
Treba było znajści historyju — nastolki dobra viadomuju mnie, što ja ź jaje składajusia.
Heta kniha pra majho pradzieda Amialana, spačatku — dzianščyka carskaha vojska, potym młynara, potym — sielanina pad niamieckaj akupacyjaj. Čałavieka, jaki byŭ rasstralany nacystami ŭ 1943‑m hodzie takim čynam, što, kali ja pieršy raz pračytaŭ «Sotnikava» Bykava, ja dumaŭ, što Vasil Uładzimiravič niešta viedaŭ pra Amialana.
Trahiedyja ŭciahnuła inšych ludziej, i zavitała navat u majo dziacinstva. Historyja biełaruskaha sielanina Amialana raskazana tut praz tvory Rafaela, Šahała, Sandra Bacičelli, Kaspara Davida Frydrycha, Stanisłava Žukoŭskaha, Chaima Sucina. Niama lepšaha čynu dla raspoviedu pra rejd šucmanšafta ŭ viosku Barbarova, čym kryklivaje dreva, napisanaje Sucinym u 1943 u parku takoj samaj vioski la Šampińji-siur-Viod, dzie jon chavaŭsia ad nacystaŭ.
Adbudoŭvajučy toje, što zastałosia ŭ siamji pra Amialana, jakoha ja nikoli nie bačyŭ, ale ad jakoha pachodžu (aŭtaetnahrafija ŭ naźvie knihi — pra toje), ja sutyknuŭsia z tym, što tłumačyć anhłamoŭnamu čytaču davodzicca zanadta šmat. Bo ŭsio spres niezrazumieła, kali tolki ty sam nie naradziŭsia niepadalok ad hetych parachniejučych chat i padpiečkaŭ, idealnych dla taho, kab schavać vyračanaha na śmierć.
Słova oblivion u naźvie knihi — u tym liku pra toje. Pra strechi, jakija trymajucca niedastatkova praciahła dla taho, kab ty paznaŭ viosku, u jakoj nie byŭ dziesiać hadoŭ. A tamu lubaja historyja pra Biełaruś vymahaje mietanaratyŭ — raskaz, što ŭklučaje ŭ siabie inšyja raskazy. I tamu tak byvaje śmiešna čytać nie tutejšych anhłamoŭnych ekśpiertaŭ, jakija dumajuć, što my prostyja tamu, što žyviom prosta», — napisaŭ Viktar Marcinovič.
«Kniha vyjšła ŭ Oksfardskim vydaviectvie Routgledge i kaštuje, jak kryło Rołs-Rojsa», —dadaŭ jon.
Prezientacyja knihi projdzie 15 studzienia ŭ Vilni ŭ Crystal Lounge Imperial Hotel & Restaurant (Subačiaus g. 2-6), pačatak a 18-j.
Viktar Marcinovič — piśmieńnik, žurnalist, vykładčyk. Aŭtar knih «Paranoja», «Ściudziony vyraj», «Sfahnum», «Mova», «Voziera radaści», «Revalucyja», «Noč».
Kamientary