ŠTYR
Nia tak daŭno ja zarablaŭ sabie na chleb ułasnymi rukami — razam z paraju siabrukoŭ umacoŭvaŭ dźviarnyja skryni z dapamohaj žaleznych štyroŭ i perfaratara. Hałoŭnaja zadača hetaha zaniatku, jak i luboj chałtury, zaklučałasia nia ŭ jakaści pracy, a ŭ kolkaści klijentaŭ. I kolkaść hetaja zaležała, u pieršuju čarhu, ad našaha ŭmieńnia pracavać jazykami. Pasprabujcie dakazać babuli za kardonnymi dźviaryma, vyhlad jakich za sto hadoŭ nie spakusiŭ nivodnaha złodzieja, što jakraz CIAPIER i nastaŭ čas dla ŭmacoŭvańnia krepaści. CIAPIER, kali razam z cenami raście kryvaja kvaternych kradziažoŭ. Paśla babulčynaj zhody i piaci chvilinaŭ pracy ŭsie byli zadavolenyja. U ścianu zabity štyr, jaki pieražyvie praŭnukaŭ haspadyni, a ŭ tvajoj kišeni zastajecca tracina jaje pensii.
Usim było zrazumieła, što štyry ŭ ścianie nie dadaduć babulcy aničoha, akramia chviliny radaści j straty niališniaj kapiejki. Voś tolki abminuć babulku nijak nielha. Tamu što mienavita jana stanovicca tvaim sajuźnikam na ŭvieś pracoŭny viečar. Napeŭna, nie žadajučy zastavacca ŭ samotnych durnicach, jana pačynaje šumnuju ahitacyju siarod susiedziaŭ. I voś na roŭ tvajho perfaratara źbiahajecca ledź nia ceły padjezd. I dziakujučy chvali, što padniała taja pieršaja babula, ciabie ŭžo čakaje čarha.
Za ŭvieś svoj perfaratarny peryjad žyćcia ja ŭmacavaŭ nia mienš za try tysiačy dźviarnych skryniaŭ. I pa maich padlikach, moža jakoj pary socień ludziej heta było nasamreč nieabchodna. Astatnija rabili heta instynktyŭna. Kab canoju ŭ try dalary nie vyhladać horš za susiedziaŭ. Umacoŭvali svaje śmiardziučyja žyliščy navat samyja apošnija ałkašy. Nia jnačaj, dziela adnoj tolki frazy: «Chaziain, prynimaj rabotu». Hetym zvarotam — chaziain — my davali im mahčymaść choć na chvilinu zapavažać samich siabie. Ale byli takija dźviery, kudy my sa svaimi štyrami nia sovalisia. Haspadary hetych dźviarej moŭčki prachodzili paŭz našyja raskładzienyja pryłady, tolki kinuŭšy vysakamierny pahlad na našyja starańni. Ich dźviery, zroblenyja ź jakasnaj stali, napoŭnienyja, na vypadak vybuchu, betonam, z hustam azdoblenyja šponam, nasili horduju prystaŭku «eŭra».
«Ech, nam usio roŭna da eŭradźviarej nie dažyć, ukraplajcie svaimi štyrami»...
Užo try hady moj perfaratar nie pałochaje dzietak biełarusaŭ. A hetaja mudraja fraza zhadvajecca da siońnia. Asabliva pry pohladzie na mapu Ŭschodniaj Eŭropy. Chutka ŭžo čatyry eŭradźviery, nahłucha zadrajenyja dla bamžoŭ, paŭstanuć na našaj placoŭcy. A my ŭsio miłujemsia na svoj adnojčy zabity štyr dy łomimsia z ahitacyjaj ŭ samy zahadžany tambur. Dzie nas nie nazavuć «chaziainam».
Ale ja viedaju — jak by, na pieršy pohlad, miortva štyr nie zajšoŭ u beton, jamu j tam nie paźbiehnuć karozii. A eŭradźviery sapraŭdy lepš. Pahladzicie, amal usie susiedzi pastavili.
Źmicier Bartosik
Kamientary