Archiŭ

Ihar Sidaruk. PIAĆ CHLABOŬ Z DABRAVIEŚCIA

№ 10 (107) 1 červienia 1998 h.

Ihar Sidaruk

Piać chlaboŭ z Dabravieścia

Apaviadańnie

 

Była zmročnaja ranica.

Dzieci chacieli jeści. Jašče ź viečara. Nie, nia ź viečara. Dzieci chacieli jeści zaŭsiody, kolki siabie pamiatali. U chacie daŭno nie było ani kaliŭca, ani skarynki. Ale jany jašče pamiatali, jak vyhladaje ježa.

Asabliva im padabaŭsia chleb. Zvyčajny čorny chleb, jaki dzieci lubili ŭmaknuć u vadu i, kali ŭ chacie vadziŭsia cukar, pasypać im źvierchu. Kali cukru nie było, jaho zamianiaŭ piasok. Piasok chrumścieŭ na zubach nia horaj za cukar. Dy, badaj, i smakam amal nie adroźnivaŭsia ad taho žoŭta-šeraha sypunku, ź jakim, kali vypadała takoje ščaście jany raskašavali dzień, a to j dva.

Jašče dzieci lubili zvaranuju nieabranaj bulbu. Tady jany chapali jaje haračaj z kazančyku dy, prahna abirajučy chałodnymi tanklavymi palcami piaklivaje šałupińnie, z nasałodaju zapichvali sabie ŭ rot, apiakajučy jazyki dy padniabieńni, ani nie zvažajučy na heta. Kali ž kazančyk puścieŭ, a luty hoład usio roŭna ściskaŭ da šaleńnia maleńkija kaŭtunčyki, tady dzieci davali rady j šałupińniu, niachaj užo j astyłamu, adnak z taje pryčyny zusim nie straciŭšamu svaje smakaty. Ale praŭdzivaja bulba ŭ ich chacie vadziłasia redka. Čaściej — usio toje ž šałupińnie, kali jaho ščaściła naźbirać pa jakich śmietnicach dy prosta — pa zahadžanych pustkach, jašče nie abłažanych, nie abhledžanych takimi ž, jak jany, halečami. Byvała, što maci prosta kidała ŭ kipień toŭčanaje žałudovaje karycy, i tady dzieci musili łasavacca tym varyvam, jak dzień tamu z nasałodaju častavalisia buračkovaju hniłoju taŭčankaju...

Adnak na hety raz sprava vyhladała zusim kiepskaju. Ježy ŭ chacie nie było ŭžo tydzień ci bolej: nichto ź siamiejcaŭ prosta nia pamiataŭ, kali dy što ž takoje jany jeli ŭ apošni raz. A tut, jak na toje licha, samaja maleńkaja dvuchhadovaja Hannačka zaniadužała dy pačała zychodzić prosta kryvavaju biahunkaj. Vyklikali dochtara. (Medycyna pa-raniejšamu zastavałasia biaspłatnaju, i heta ličyłasia ci nie najbolš hanarovaj zavajovaj ciapieračasnaha ładu...) Taŭsmacieńki dochtar, prymružyŭšy voka, ahledzieŭ Hannačku, z abyjakavym zacikaŭleńniem paciskaŭ joj na žyvocik dy abvieściŭ baćkam svoj kateharyčny vyrak: kali dzicia nie padjeść uvolu, pryčym pažadana, kab hetym uvolistym žratvom była posnaja haviada, a jašče lepiej, śviniačaje sercajka, dy pad markoŭnaju poliŭkaju, dy kab zielaniny pabolej-pabolej!, a harčyčka-chrenčyk — heta ŭžo samo saboju; to žyć joj zastałosia... sami viedajecie kolki dzion.

«A kali nia viedajecie, to skažu prosta, — biezapelacyjna abvieściła rajonnaje medyčnaje śviaciła. — Žyć vašamu čarviačočku zastałosia sama bolej dvanaccać hadzinak. Nu, moža, trynaccać, kali ŭžo pa maksymumu!..» I śviaciła, chuknuŭšy ŭ pusty kułak, u jakim, da svajho nieabmiežnaha dzivavańnia, aničoha nie namacała, rasčaravana vykaciłasia ź ichnaha biadotnaha žytła pakutaŭ.

Maci, hlanuŭšy na amal što zhasłuju Hannačku, była zachlipała-zahałasiła, ale baćka hyrkanuŭ na jaje tak, što jana tolki spudžana załypała paviekami dy ŭraz ścišyłasia. «Serca dyk serca», — tolki j vymaviŭ baćka.

I voś nadyšła taja samaja zmročnaja ranica. Taja ranica, kali dzieciam užo schaciełasia jeści tak, što, zdavałasia, žyvaty zaraz pałopajuć, a pustyja kiški namatajucca vakoł belek pad stollu. I tolki maleńkaj Hannačcy nie chaciełasia ŭžo aničoha. Jana lažała ŭ ryźzi na baćkoŭskim łožku, i jejnaje adno paŭraspluščanaje pustoje vočka nie maliła navat ab litaści. Adnak Hannačka była jašče žyvaja. Jana cicha j časta, amal niezaŭvažna, dychała, ale hety podych z kožnaju chvilaju zhasaŭ, pavoli padbirajučysia da samaj apošniaj rešty...

Maci niešta ŭniesła ŭ pakoj i, chavajučy vočy, pastaviła na nastolnik. Dzieci niaśmieła paciahnulisia da stała. Heta byli dźvie talerki, nakrytyja adna adnoju. Małyja navat ničoha nie zapytalisia — takim šalenskim, takim nieabmiežnym było dziciačaje ździŭleńnie, a moža, badaj, zachapleńnie. Maci, chvilu pamarudziŭšy, źniała vierchniuju talerku-nakryŭku, i dzieci ledź nia lasnulisia na padłohu. Nievierahodny pach śviežazvaranaha miasa adnačasna tonka rasšyryŭ i sakrušalnym kuvadłam udaryŭ pa ichnych nazdrynach. I jany ŭbačyli, ubačyli na ŭłasnyja vočy: na nižniaj talercy lažaŭ ładny, muskulisty kavał taho, čyja dola vyznačałsia tolki adnym: być źjedzienym, zžertym, prahłynutym, zhryzienym, zhamanym, stopčanym, prakaŭtnutym, zžavanym, rasškamutanym, streskanym, złopanym i pryčym nieadkładna. Dzieci navat spužalisia: tak nierealna, navat tak mistyčna było ŭsio heta. I jany maŭčali, sa stracham, nie, navat z žacham uvačču šyraka pazirajučy na talerku ź miasam.

A maci, hetak ža moŭčki, uziała ŭ ruki tonki dvuchrohi videlec dy tonki daŭhi nož-stałoviec i pasunuła talerku bližej da siabie. Jejnyja ruki dziełavita rezali-kroili dymna-sakaŭnuju straŭnaść. Nož miakka ŭvachodziŭ u piaščotnuju tkanku miasa, jano rezałasia svabodna j lohka, žyłki dy bieły tłušč pad tonkim lazom stałoŭca cicha razryvalisia j razychodzilisia, adkryvajučy voku karyčnievata-błakitnuju isnaść varyva. Maci pakłała pierad kožnym pa tonkim skryli, nie zabyŭšy kožnaha papiaredzić, kab jeŭ nietaropka, nie hłynajučy cełymi kavadłami. Najbolej piaščotny dy sakaŭny kavałak jana padchapiła videlcam i chucieńka paniesła, padtrymlivajučy rukoju pad niz, kab nie zvaliŭsia dołu, da łožku, na jakim pamirała Hanulka.

— Ješ, dačuška, ješ! — tolki cicha vymaviła maci, kranajučysia ciopłym miasam sšerchłych vusnaŭ dziciaci, užo biaz choć by jakoje nadziei.

Na dziva, Hannačka zavarušyłasia, zatrapiatała, raspluščyła vočy. Jana aściarožna raźlapiła ssochłyja vusny, paciahnułasia rotam da dymnaje stravy.

— Što heta? — raptam zdoleła vymavić źniasilenaje dziaŭčo.

— Heta serca, dačuška...

— Jakoje smačnaje!.. — skazała Hanulka, ź ciažkaściu hłynajučy amal nierazžuty kavałak stravy. — A možna jašče?

— Možna, možna, a jak ža!.. — zamitusiłasia maci, pamknuŭšysia da stała, dzie astatnija dzieci jašče nie prykončyli jedziva. Jana adrezała taki ž tonki skryl ad taho, što zastavałasia, i chucieńka viarnułasia da Hanuli. Ciapier u vačoch dziciaci było zaŭvažna ŭžo bolej žyćcia dy, adpaviedna, prahnaści. Jano ŭžo nia tak dušyłasia miasam, a tamu prykončyła duhi kavałak mnoha chutčej, čym pieršy.

— Nu heta ž i praŭda smakata, matusia! — łahodnieła dy śviatleła abličča Hannački. — A dzie tatka? — raptam spytała jana.

— Tatka?.. Vaš tatka... — ale nia zdoleła vymavić da kanca ŭsie słovy maci, uschlipnuła hołasna, vychapiła z-pad brudnaha fartuchu niejkuju papierčynu, pačała škamutać dy smarkacca ŭ jaje.

Usio raptam padniałosia-zavichuryłasia ŭ hałavie niaščasnaje, źniasilenaje žančyny: i apošnija kartki na niaisnyja krupy dy na harełku, i piać chlaboŭ dy dźvie rybiny z knižački Dabravieścia, začytanaj imi doŭhimi nudnymi viečarami da dzirak, i taja akryvaŭlenaja siakiera pad łaŭkaju, i susiedka — vialikaja amatarka piacioch łyžak zacirki na daremščynu, i vybarčyja ŭčastki ź biaźmiežžam miestačkovaha piva dy polskich sieladcoŭ, jakich niekatoryja advažvalisia-taki kuplać u składčynu, a potym, dzielačy ich na šmatku brudnaje hazeciny z vyjavaju ŭśmiešlivaha prezydenta, svarylisia da hołaje kryvi, kab tolki nie zajmieć samuju nienajednuju častku — kaścisty hołaŭ, i toj razrabavany ešalon na stancyi, dzie ŭ vielizarnych ladoŭniach byli adno skalełyja sabaki, sabaki, sabaki, biaskoncaja čarada vahonaŭ adno tolki z sabakami, siarod jakich dzie-nidzie traplalisia, adnak, strupianiełyja pacuki j navat katy, i taja tužlivaja noč, kali baćka, užo nia mohučy navat dychać ad rospačnaje, pačvarnaje isnaści, stajaŭ z nažom nad śpiačaju dziatvoju, a jana, ašalełaja maci, ź biazhučnym jenkam visieła na jahonaj ruce...

Dzieci tolki nižej unuryli hałovy dy bolš šparka zapracavali skivicami...

Adnak praź niejkuju chvilu maci, prykryvajučy rot, pudliva ścišyłasia, adviarnułasia da vakna i pačała razhładžvać skamiečany arkuš. «Čystasardečnaje pryznańnie» — było vyviedziena ŭviersie staronki nia nadta roŭnymi litarami.

Zaŭtra jana pierapiša jaho nanava i paniasie ŭ miestačkovy pastarunak. A siońnia...

Siońnia ŭrešcie dzieci najelisia.

Kamientary

Ci varta kuplać zakinutuju chatu za adnu bazavuju i kolki heta kaštuje nasamreč? Voś što raskazvajuć ludzi4

Ci varta kuplać zakinutuju chatu za adnu bazavuju i kolki heta kaštuje nasamreč? Voś što raskazvajuć ludzi

Usie naviny →
Usie naviny

Ci mohuć staršakłaśniki admovicca ad vučebna-palavych zboraŭ?

Kudy ciapier jeduć vučycca biełaruskija studenty — top krain i tendencyj14

U ZŠA paćvierdzili vypadak zaražeńnia chantavirusam

Brytaniec z padazreńniem na chantavirus vysadziŭsia na samy addaleny vostraŭ śvietu. Łondan adpraviŭ jamu na dapamohu miedykaŭ-parašutystaŭ3

Atamnyja mary Savieckaj Biełarusi: Brasłaŭ, Viciebsk, Łukoml ci Paleśsie? Čamu na Biełarusi tak i nie źjaviłasia maštabnaja sietka AES4

Premjer Indyi zaklikaŭ hramadzian aščadžać paliva i nie kuplać zołata

«Miač na ich baku». Ryžankoŭ raspavioŭ pra adnosiny z Polščaj21

Tramp dvuma słovami acaniŭ idei Irana ab zaviaršeńni vajny2

Daśledčyki abvierhli papularnaje mierkavańnie pra efiekt haryzantalnych ci viertykalnych pałosak na adzieńni3

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Ci varta kuplać zakinutuju chatu za adnu bazavuju i kolki heta kaštuje nasamreč? Voś što raskazvajuć ludzi4

Ci varta kuplać zakinutuju chatu za adnu bazavuju i kolki heta kaštuje nasamreč? Voś što raskazvajuć ludzi

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić