Aleś Kiebik
Jana i žłob
Siužet našaha žyćcia
Kožny čas — heta siužet. Što b ni kazali pra savieckuju litaraturu, ale jana naviečna zastaniecca śviedčańniem dušeŭnaha stanu hramadztva toj epochi. Tut vam i sukupnyja maralnyja aryjentacyi, i svoj typ uźniosłaści, i asablivaja enerhietyka ŭzajemadačynieńnia ludziej.
Uvohule siužet u litaratury — najlepšaje śviedčańnie pra duch i kantekst žyćcia. Kab źjaviŭsia siužet, treba kab taki peŭny kantekst skłaŭsia.
Da prykładu, naša siońniašniaje žyćcio ŭžo inakšaje, čym było za savieckim časam. Doŭhi pierachodny peryjad skančajecca adkryćciom: heta ž my ŭžo piać hadoŭ žyviem tak. Aformiŭsia inakšy typ uzajemadačynieńniaŭ, inakšy intuityŭny hramadzki nastroj, inakšyja aryjentacyi. Jašče trochi, i ŭsio heta my nazaviem epochaj.
Hieroi našaha litaraturnaha siužetu, naturalna, — jana i jon. Viečnaja historyja. Jana ŭ nas budzie dziaŭčynaj — raźvitaju, načytanaju, jana cenić viedy i raźbirajecca ŭ muzycy. Jaje niakiepska vychoŭvali. Jana dapytvałasia ŭ babuli, chto byli jejnyja prodki. Jana ŭmieje havaryć pa-biełarusku i nia bačyć u hetym zahany. Moža być, navat naadvarot. Budučy całkam haradzkoj, jana lepš pačuvajecca ŭ viaskovaj chacie, čym u dačnaj chałupie na baćkoŭskich šaści sotkach.
Jon — hetki małady haspadar žyćcia, paśpiachovy pradprymalnik, abarocisty i cyničny, biez čaho sučasnamu biełaruskamu pradprymalniku, jaki maryć pra zvyšdachody, badaj, niemahčyma. Jon moža nastupić na čyjści los i pajści dalej, nie źviartajučy ŭvahi na achviaru. Viedy dla jaho — niešta lišniaje, muzyka — tolki taja, što ŭ radyjo ŭ jahonaj mašynie. Heta nia značyć, što jon nie zbuduje sabie dom i nia budzie lubić svaich dziaciej. Ale dreva sadzić i tym bolš pisać knihu jon nia budzie dakładna. Jak vy razumiejecie, jon — raspaŭsiudžany siońnia ŭ Biełarusi typ. Jana taksama — nia redkaść. Ale katory z hetych typaŭ daminuje — rytaryčnaje pytańnie.
Jana sapraŭdy cikavy čałaviek. Ale žyćcio vakoł jaje poŭnaje drobnaha bytavoha chamstva. Mahčyma, jana b pieražyvała, kali b sutykałasia z hetym jak z vyklučeńniem. A kali štodnia pa dvaccać razoŭ sustrakaješ to hrubaje słova, to niedružalubny pohlad, to niematyvavanuju admovu — heta stanovicca fonam, ułasna žyćciom. Pačynaješ prymać heta jak dadzienaść. Kali b našaj hieraini było hadoŭ sorak, jana b prynamsi viedała inšaje žyćcio, mahła b paraŭnoŭvać. Ale joj tolki 15 ci 18. Paraŭnoŭvajuć jejnyja baćki, jakim, praŭda, toje paraŭnańnie ničoha, aproč razdražnionaści, nie prynosić.
Naša hierainia stała darosłaj užo ŭ hetym žyćci i viedaje tolki jaho. Jaje ceniać siabroŭki, chłopcy nazyvajuć dobraj dziaŭčynaj, ale žyvie jana, nahadaju, pasiarod chamstva, kičlivaha nievuctva i nieprafesijanalizmu, sustrakajecca z hetym na ŭsich uzroŭniach — pačynajučy z kiraŭnictva krainy i dziaržaŭnych srodkaŭ masavaj infarmacyi i skančajučy azłoblenaj susiedkaj u dvary. Svoj bahaž dobrych jakaściaŭ jana trymaje ŭ zapasie i dla blizkich ludziej. A navokał panuje standart «novaha ruskaha». Jon tatalny i taksama prysutničaje na ŭsich uzroŭniach. Bahaty cham — voś nia nadta sympatyčny dla bolšaści našaje moładzi, ale adziny hramadzki aryjencir. Pasprabujcie vyjści na vulicu ŭ prystojnym stroi i ŭ halštuku abo zahavaryć u kramie praz sotavy telefon — vy adrazu ŭbačycie ŭ vačach sustrečnych adpaviednuju identyfikacyju — nie z navukoŭcam i nie z palitykam, a mienavita z «novym ruskim», jaki «abdziełyvaje dzieła».
Da prykładu, u Rasiei jość jašče prestyž prafesijanała — žurnalista, kamputarščyka, palityka i h.d. U nas ža intelektualnyja prafesii ŭsprymajucca jak sfera absłuhi ci navat prysłuhi. Rozum nia cenicca ŭ pryncypie. Dakładniej, na pryvatnym uzroŭni cenicca, a na ŭzroŭni sukupnych hramadzkich aryjentacyjaŭ — nie.
Adnak, vierniemsia da našaha persanaža. Jon całkam źlity z hetym žyćciom i supadaje ź im pavodle ŭsich parametraŭ. Moža być, jon — i jość hetaje žyćcio, tady jak jana, dazvolu sabie taki raptoŭny symbalizm, heta jość Biełaruś, uvasableńnie staroj i vielmi kulturnaj, bahataj duchoŭna i tonkaj u tvorčaści krainy. Ale jana, niesučy ŭ sabie ŭsio toje bahaćcie, jakoje tolki možna ŭbačyć u pazačasavych kaštoŭnaściach, prymaje hetaje žyćcio takim, jakoje jano jość, u vyhladzie jaho, persanaža. Jašče bolš spraściŭšy svaje symbali, ja moh by ŭvohule kazać pra Biełaruś i Łukašenku, z čyjoj lohkaj ruki i aformilisia siońniašnija aryjenciry hramadztva. Ale mnie bolš cikavyja adčuvańni majoj hieraini. U tym liku i tamu, što praź jejnuju sytuacyju ja lepš razumieju sytuacyju Biełarusi. Dyk voś, jana sustrakajecca ź im, znajomicca i prymaje jahonuju prapanovu žyć razam.
Ułasna ŭ hetym i jość kanflikt litaraturnaha siužetu. Jany sapraŭdy žyvuć razam, i ništo ŭ joj nie pratestuje, pra jaje navat nielha skazać, što jana źmiryłasia. Jana prymaje sytuacyju jak normu. Jak školnik prymaje paradki ŭ škole ci sałdat — paradki ŭ vojsku.
Asabista mianie niepraciŭlenstva majoj hieraini ŭražvaje vielmi mocna. Ja pierakanany, što jana vychavaje narmalnych dziaciej i zachavaje ŭ sabie lepšyja jakaści čałavieka. Ale jana sa svaimi jakaściami padobnaja da pradstaŭnicy nacmienšaści, jakaja ščyra imkniecca intehravacca ŭ inšamoŭnaje žyćcio, jakomu niama alternatyvy, i pry hetym choča pakinuć adznaki pachodžańnia. Tolki ŭ našym vypadku havorka idzie nie pra nacyjanalnyja prykmiety, a pra maralnyja.
Dla Biełarusi, nierelihijnaj i nienacyjanalnaj, maralnyja aryjenciry naŭprost źviazvajucca z načalstvam. Ja pamiataju žančyn, jakija z honaram kazali, što ŭ nas kiraŭnik dziaržavy — prafesar i intelihient, majučy na ŭvazie Stanisłava Šuškieviča. I ja pamiataju Łukašenkavy słovy pra toje, što Miłošavič — dobry čałaviek, ale prafesar, maŭlaŭ, što jon moža!.. Adsiul vynikaje, što źmianić stanovišča i źmianić siužet u nas moža, vidać, tolki źmiena ŭłady.
Žyćcio, viadoma, nie staić na miescy. Ale ŭ našym siužecie nia budzie ani «spravy lekaraŭ», ani represijaŭ za valnalubstva. Bo naša hierainia nikoli nia budzie supraćpastaŭlać svaje lepšyja jakaści navakolnamu chamstvu. Jana mižvoli razhladaje hetyja rečy ŭ roznych vymiareńniach, jakija nie pierasiakajucca i nie kanfliktujuć mižsobku. Kanflikt zaklučajecca jakraz u tym, što naša hierainia budzie praciahvać svoj čysty palot u labiryntach brudu, jakija asacyjujucca dla jaje z samim žyćciom.
Ciapier čytajuć
«Uźnikajuć ujaŭleńni, što palitviaźni musiać być stojkimi, sabranymi, udziačnymi. A realnaść roznaja». Pahavaryli ź ludźmi, jakija vodziać departavanych litaralna za ruku
Kamientary