«Hary ŭ piekle, hnida!» Jak Saładucha chadziŭ skardzicca ŭ KDB na narodnuju luboŭ
Były palitviazień Ihar Łosik raskazaŭ u svaim telehram-kanale zabaŭnuju historyju pra toje, jak praŭładny śpiavak Alaksandr Saładucha ŭ kabiniecie śledčaha KDB spačatku raśćviŭ, jak majski bez paśla daždžu, a paśla ledź nie samleŭ.

Zaraz raskažu vam, jak Alaksandr Saładucha chadziŭ u KDB skardzicca na telefonnych trolaŭ. Historyja — sa słoŭ byłoha kedebešnika, jaki ciapier sam siadzić za palityku. Užo adzin hety siužet varty ekranizacyi.
Minsk, 2020 hod. Kabiniet śledčaha KDB.
Dźviery pavolna adčyniajucca. Kabiniet azaraje aślaplalnaje śviatło. Heta biełaśniežnaja ŭśmieška štučnych zuboŭ Sašy Saładuchi.
Na parozie — sam artyst u supravadžeńni dvuch synoŭ, niby hrupa padtrymki i adnačasova hrupa śviedak.
Z paroha — lohki pakłon i biez najmienšaj paŭzy:
— Zasłužany artyst Respubliki Biełaruś, Alaksandr Saładucha! A voś, darečy, moj dysk z aŭtohrafam.
Śledčy na siekundu stračvaje suviaź z realnaściu, zatym aściarožna pytajecca pra pryčynu vizitu.
Saładucha, dramatyčna ŭzdychnuŭšy, pačynaje skardzicca:
— Hetyja zmahary prosta abryvajuć mnie telefon! Abražajuć, saramaciać, žyć i pracavać zusim niemahčyma!
I tut niby pa zamovie — zvanok.
Saładucha ŭskidvaje palec:
— Voś! Hladzicie! Zaraz sami ŭsio ŭbačycie! Uklučaju na hučnuju suviaź!
Z trubki čujecca mužčynski hołas, miakki, amal dryžačy ad chvalavańnia:
— Alaksandr Antonavič?
— Tak, słuchaju vas.
— Boža moj, jak ja rady, što dazvaniŭsia… Vy nie ŭjaŭlajecie, jak ja vas abažaju. Ja viedaju na pamiać usie vašy albomy. My z mamaj byli na dziasiatkach vašych kancertaŭ. Vy cudoŭny artyst. Mama vas taksama vielmi lubić…
Tvar Saładuchi pačynaje pavolna raśćvitać, jak majski bez paśla daždžu.
Jon pieramožna hladzić na śledčaha, raspraŭlaje plečy, uśmieška stanovicca jašče bialejšaj.
Na hetym fonie syny ŭžo pačynajuć padazrona chichikać.
Hołas u trubcy praciahvaje, husta palivajučy jalejem:
— Boža, jaki ja ščaślivy, što dazvaniŭsia… Mnie tak šmat treba vam skazać… Ale samaje hałoŭnaje, kab vy viedali…
Paŭza.
I zatym, jak streł u cišyni kabinieta:
— Hary ŭ piekle, hnida.
Saładucha — u paŭprytomnaści.
Syny pamirajuć ad śmiechu pad stałom.
Śledčy KDB, vierahodna, upieršyniu za słužbu nie viedaŭ, prymać zajavu ci vyklikać daktaroŭ.
Kamientary