«Ja — jak supiervumien». Jak byłaja biblijatekarka pracuje prybiralščycaj u Biełastoku — jak spraŭlajecca i kolki zarablaje
Studzieńskaje nadvorje dadało kłopataŭ Valeryi. Biełaruska žyvie ŭ Biełastoku i pracuje prybiralščycaj, a zaraz jašče i rasčyščaje ściežki kala padjezdaŭ. Žurnalistka MOST praviała ź joj pracoŭny dzień i daviedałasia, jak heta — pracavać u śniežnuju zimu.

Kali niechta z žycharoŭ paśliźniecca, adkaznaść budzie nieści pracaŭnica
Valeryi davodzicca ŭstavać a piataj ranicy — ściežki pobač z padjezdami pavinny być čystymi jašče da taho, jak žychary vyjduć na vulicy.
Paśla biełaruska idzie dadomu, kab sabrać dziaciej u škołu i sadok, a zatym znoŭ viartajecca na pracu.
— Ja žyvu ŭ Polščy ad pačatku vajny [va Ukrainie], i heta pieršaja nastolki śniežnaja zima — byccam z majho dziacinstva. My tady byli takija ščaślivyja, što ŭ škołu nie treba iści, — zhadvaje Valeryja. — Ale ciapier ja razumieju, kolki ŭ mianie napieradzie pracy — heta składana fizična, bo kožnuju ranicu ja pavinna machać łapataj: balać kiści, ruki, myšcy.
Aproč taho, što Valeryja pavinna prybirać śnieh, joj treba pasypać ściežki piaskom. Jaho dziaŭčyna nosić u vialikim viadry. Kali niechta z žycharoŭ paśliźniecca, upadzie i atrymaje traŭmy, adkaznaść budzie nieści Valeryja.

«Kašuli prychodzicca mianiać niekalki razoŭ na dzień, bo horača»
Razam ź biełaruskaj vychodzim na vulicu. Ranicaj na dvary pusta, tolki kala padjezda adzin z haradžan palić cyharetu.
Valeryja biare łapatu i pačynaje rasčyščać ściežku. Tempieratura — kala minus vaśmi hradusaŭ, užo praź niekalki chvilin maroz pačynaje kałoć ščoki, jašče momant — i palcy noh zamiarzajuć. Biełaruska hetaha nie adčuvaje, bo ruchajecca ŭvieś čas.
— Mnie navat kašuli prychodzicca mianiać niekalki razoŭ na dzień, bo horača. A jašče ja zaŭvažyła, jak za hady pracy ŭ mianie namacavalisia ruki — sapraŭdnyja myšcy źjavilisia, mnie padabajecca. I ŭ macoŭniu nie treba chadzić, — uśmichajecca Valeryja.

Dziciačy sadok, kudy chodzić dačka biełaruski, znachodzicca zusim pobač. Valeryja zaŭvažaje dačku, jakuju vyvieli na prahułku, i machaje joj rukoj.
— [Inšyja] prybiralščyki pracujuć pa inšym hrafiku. Ja vychodžu na źmienu raniej, kab paśpieć advieści dziaciej u sadok, a paśla ich zabrać — damoviłasia z kiraŭnictvam. Navat na ahulnyja schody supracoŭnikaŭ nikoli nie paśpiavaju, tolki paśla idu ŭ administracyju, kab pastavić podpis, što była na źmienie, — kaža biełaruska.

«Na ruki atrymlivaju krychu bolš za minimałku»
Pa adukacyi Valeryja biblijatekar. Taksama biełaruska skončyła kursy dyzajnu, ale emihracyja ŭniesła svaje karektyvy ŭ płany. Dziaŭčynie patrabavałasia stałaja praca, kab byli hrošy na vychavańnie dziaciej i arendu kvatery.
— Ja pracuju prybiralščycaj užo treci hod. I tolki zusim niadaŭna atrymała pracoŭnuju damovu (z poŭnymi sacyjalnymi harantyjami. — Zaŭv. MOST) — stała značna spakajniej. Užo i pieršyja pluški pajšli, naprykład, pierad śviatami mnie dali premiju. A jašče, narešcie, vydali boty i kurtku — raniej ułasnymi karystałasia. Ale zarobak zastaŭsia takim ža, jak i byŭ — šmat źjadaje padatak. Tamu na ruki atrymlivaju krychu bolš za minimałku — kala 3600 złotych (kala 2850 rubloŭ).
Valeryja zhadvaje, što adnojčy nie vytrymała i zvolniłasia. Pryčynaj stali kanflikty ź inšymi prybiralščykami. Im nie padabałasia, jak biełaruska vykonvała abaviazki, kali vychadziła na źmienu zamiest ich.
— Na toj momant ja pracavała ŭžo druhi hod zapar — mnie było kryŭdna, što ja adkazna staŭlusia da spravy, ale na mianie skardziacca ludzi, jakija ŭvohule mianie nikoli nie bačyli. U peŭny momant nie vytrymała i napisała kiraŭnictvu SMS, što na pracu bolš nie vyjdu, — kaža biełaruska.
Tady Valeryja pajšła prybirać pryvatnyja damy. Dziaŭčynie było składana fizična, praca znachodziłasia daloka ad doma, a zarobak vydavali «na ruki».
— Mnie niekalki razoŭ telefanavali z byłoj pracy, abiacali ŭmovu i prasili viarnucca — ja admaŭlałasia. Paśla ŭsio ž taki vyrašyła viarnucca, bo lublu svaju pracu, — kaža Valeryja.
Prybrać bolš za 7 tysiač kvadratnych mietraŭ
Kožny z prybiralščykaŭ maje asobny pakojčyk na minusavym paviersie. Tam možna adpačyć, pierakusić abo prosta pahrecca. Valeryja bačyła pakojčyki kaleh — niekatoryja ich upryhožvajuć, robiać «pad siabie». Biełaruska pakul nie paśpieła hetym zaniacca, bo atrymała svajo pamiaškańnie zusim niadaŭna.
— Za mnoj zamacavali try damy, u jakich 19 padjezdaŭ — heta navat zvyš normy. Kali ja čytała damovu, to mocna dziviłasia, ubačyŭšy kolkaść kvadratnych mietraŭ — 7,3 tysiačy! Atrymlivajecca, ja jak supiervumien — prybiraju takuju vialikuju terytoryju.
Siarod hałoŭnych abaviazkaŭ biełaruski — myć padjezdy dva razy na miesiac, a taksama prybiracca ŭ śmietnikach. U zaležnaści ad pary hoda dadajucca i inšyja zadačy: letam i viasnoj — prapołka travy, vosieńniu — zbor liścia.

«Jość padjezdy, dzie možna amal nie prybiracca»
A dziaviataj Valeryja robić kavu — kaža, što paśniedać jašče nie paśpieła. U pakojčyku amal śpiakotna, davodzicca adčyniać akno, kab upuścić śviežaje pavietra. Na stale — papierki z nalepkami, dzie pa-polsku napisana «Dziakujem, što vycirajecie abutak». Dyzajnam i drukam stykieraŭ Valeryja zajmałasia sama i pa ŭłasnym žadańni — jana kleić ich pobač z padjezdami, kab žychary źviartali ŭvahu na čyściniu.
— Śnieh — heta ž nie tolki vada, ale i sol, i piasok, jakija zastajucca ŭ padjezdach, — usio heta treba myć. U damach, dzie žychary trymajuć sabak, bolš brudna — bo žyvioły ŭsio heta nosiać na svaich łapach, a ŭ kuty zabivajecca poŭść. Ale jość takija padjezdy, dzie možna amal nie prybiracca, — bo tam žyvuć adkaznyja i dobryja ludzi, jakija sami sočać za čyścinioj, — raspaviadaje biełaruska.

Valeryja dadaje, što ŭžo viedaje ŭsich žycharoŭ padjezdaŭ, jakija jana prybiraje. Stasunki ź biełaruskaj dobryja — biełastačanie zaŭsiody vitajucca, kali jaje bačać.
— A jašče ja zaŭsiody ciskaju sabak, bo vielmi ich lublu, — uśmichajecca biełaruska.
«Kalekcyjaniruju dyvanki kala dźviarej»
Kali pracoŭnyja dni atrymlivajucca mienš napružanymi (čaściej za ŭsio kali dazvalaje nadvorje), paralelna Valeryja słuchaje padkasty abo muzyku. Uzimku z hetym składaniej, bo pieraškadžaje vialikaja kolkaść adzieńnia.
U pierapynkach dziaŭčyna vyvučaje ispanskuju movu praz pryładu na telefonie. Choča, kab hałava taksama napružvałasia.
— Ale ahułam praca prybiralščyka vielmi dapamahaje razhruzić dumki, bo tvaje asnoŭnyja zadačy — fizičnyja. U mianie taksama źjaviłasia chobi — ja kalekcyjaniruju dyvanki kala dźviarej. Za hady pracy znajšła vielmi šmat śmiešnych i pryšpilnych — navat stvaryła na telefonie asobnuju papku dla zdymkaŭ.

Chłopiec pracuje na śmiećciavozie — padčas źmien bačylisia kožny dzień
Pakul dziaŭčyna adpačyvaje pierad nastupnym vychadam na vulicu, jana zhadvaje, jak letaś padčas źmien sustrakałasia sa svaim chłopcam. Jaje małady čałaviek — Uładzisłaŭ, pracuje na śmiećciavozie.
— My bačylisia kožny dzień, bo jaho dasyłali ŭ moj rajon — zaŭsiody vitalisia i bałbatali, było kłasna. Ale hetyja sustrečy ciahnulisia litaralna chvilinu-dźvie, kali jany zakančvali hruzić kantejniery, adrazu źjazdžali. Ciapier Uładzia adpraŭlajuć u inšy rajon, tamu ŭ hetuju zimu my ŭvohule nie bačymsia padčas pracy.
Praca prybiralščycy ciažkaja. Biełaruska pryznajecca, što dzieci, siabry, adnosiny i lubimaje chobi (Valeryja robić sałamianych pavukoŭ) — toje, što dapamahaje joj trymacca. Biez hetaha, upeŭnienaja dziaŭčyna, jana b apynułasia ŭ depresijnym stanie.
— Kudy maje dzieci bieź mianie — u Biełaruś? Tamu ja trymajusia, — kaža dziaŭčyna. — Ja viedaju, što zima — heta časova i jana abaviazkova skončycca. Paśla jaje ŭsio roŭna pryjdzie viasna.
Kamientary