Kryk dušy baćki: «Žonka hulała. A paśla razvodu ja bačusia ź dziećmi tolki dva razy na miesiac!»
«Ja mahu bačycca ź dziećmi tolki dva razy na miesiac pa čatyry hadziny. Maci śpiecyjalna razvozić ich pa roznych škołach abo naohuł nie pryvodzić», — narakaje baćka z Homiela Juryj Jurčanka. Ź jaho słoŭ, byłaja žonka spačatku źbiehła ŭ inšy horad da kachanka, a paśla adsudziła ŭ jaho synoŭ.
U hetaj historyi ŭsio składana.
«Akazvajecca, hulała jana»
«Historyja doŭhaja, — pačynaje Juryj. — U 2015 hodzie maja žonka pierajechała pracavać u Minsk. U Homieli ja zastaŭsia adzin z dvuma dziećmi, u mianie tam była rabota. Tady starejšy syn chadziŭ u pieršy kłas, małodšy ŭ sadok. Praz hod dziaciej pieravieźli ŭ Minsk, jany žyli tam na zdymnaj kvatery. Ja z Homiela pryjazdžaŭ da ich kožny tydzień ź piatnicy pa niadzielu.
U 2017-m my raźvialisia. Jak mnie skazała žonka, patrebny farmalny razvod dla taho, kab atrymać słužbovaje žyllo».

Prablemy pačalisia letaś. U žniŭni Juryj vyrašyŭ zvazić chłopčykaŭ na mora — źniaŭ u Adesie kvateru na dva tydni.
«U dzień adjezdu telefanuje byłaja i pačynaje dzieciam vyjadać mozh. Maŭlaŭ, kali vy pajedziecie, ja ŭ vas usio zabiaru. Jana nie dała im z saboj ni škarpetak, ni zubnych ščotak. U vyniku my praviali ŭ Adesie tolki tydzień. Žonka zapeŭnivała, što kupiła pucioŭki ŭ sanatoryj, što dzieciam treba azdaraŭlivacca. My viarnulisia raniej, adnak nijakich puciovak nie było, chłopčyki prasiadzieli doma.
Samaje strašnaje, što na nastupny dzień, jak my pajechali ŭ Adesu, žonka pabiehła ŭ sud i padała na pazbaŭleńnie mianie baćkoŭskich pravoŭ. Napisała, što ja nijakaj uvahi dzieciam nie nadaju i ŭ vychavańni nie biaru ŭdziełu. Praŭda, potym sama tuju zajavu zabrała».
U śniežni 2019-ha sud vyznačaŭ hrafik, pa jakim baćki buduć kantaktavać ź dziećmi. Čas, jaki adviali Juryju, — heta sustrečy dva razy na miesiac pa miescy navučańnia chłopcaŭ pad pryhladam kahości sa škoły.
«Čamu ja nie mahu zabrać synoŭ na vychodnyja, čamu nie prapisany čas kanikuł, dni narodzinaŭ? Ja da dziaciej jak u turmu pad nahladam pavinien jeździć? Ja pisaŭ skarhu ŭ Minski haradski sud.
Sudździa na pasiadžeńni začytała jaje i skazała: što vy pryčapilisia da hetych dziaciej, zaviadzicie sabie novuju siamju, naradžajcie sabie inšych. Heta narmalna?» — aburany takim padychodam Juryj.
Jon zaŭvažaje: mała taho, što chłopcy vučacca ŭ roznych škołach — jaho byłaja žonka zryvaje hetyja sustrečy. Niemahčyma narmalna pahutaryć i pa telefonie. Kab daviedacca, jak spravy ŭ dziaciej, davodzicca telefanavać dyrektaru škoły ci kłasnaj kiraŭnicy.
«Čamu jana nie daje hutaryć? Bo dzieci skardziacca na toje, što adbyvajecca. Chłopcy telefanujuć mnie, raskazvajuć štości, a jana pa vusnach moža dać, «šaściorkaj» abazvać. Žonka pierakonvaje dziaciej, što ja chaču vykraści ich i pradać na orhany! Raniej jana pałochała ich paśla sustreč sa mnoj, i jany ŭ škołu išli zapłakanyja, vymatanyja. A žonka kazała: pahladzicie, heta paśla sustrečy z baćkam dzieci psichovanyja».
Pa słovach mužčyny, tolki paźniej jon daviedaŭsia, što ŭ Minsk žonka źjechała nie prosta tak, a da kachanka.
«Akazvajecca, hulała jana — i ŭ Minsku, i ŭ Homieli. Byŭ navat taki momant. My ź dziećmi ŭ Homieli, jany zvoniać mamie: ty pryjedzieš? Jana kaža, što nie. A litaralna praz 10 chvilin my jaje sustrakajem u kramie na kasie. Jana nie adna była, z mužčynam. Ubačyła dziaciej, kinuła košyk i vybiehła z kramy».
U Juryja dumak pra novuju siamju nie było. Kaža, pryvyk usio addavać dzieciam. I ciapier alimienty płacić spraŭna.
«Ja ich kožnaje leta vyvoziŭ ci ŭ sanatoryj, ci na mora, ci ŭ spartyŭnyja łahiery.
Za 10 hadoŭ, što my pražyli z žonkaj, jana ni razu za kvateru nie zapłaciła. Jaje kredyty ja apłačvaŭ — na telefony, na ŭpryhožvańni. U žonki była pazicyja: ja zamužam, i jon pavinien mianie zabiaśpiečyć. Ja jamu naradziła dziaciej, niachaj jon ich i dahladaje».
Juryj narakaje, što ŭsie ich siamiejnyja spravy razhladaje adna i taja ž sudździa — nie prymaje jaho daviedki i stanovicca zaŭsiody na bok žonki.
«Jašče paśla razvodu ja padaŭ zajavu, kab padzialić sumiesnuju majomaść — mašynu. Ja kupiŭ jaje žoncy, kab jana bieź pieraškod mahła jeździć ź Minska siudy da dziaciej. Aformiŭ na jaje. Pa vynikach razhladu spravy mnie prysudzili 0,01 dolu ad kuplenaj mnoj mašyny!
Bo druhi bok nie pahadziŭsia, što aŭto ja nabyvaŭ za svaje hrošy. Ja pradstaŭlaŭ u sudzie vypiski sa svajoj kartki — byłaja žonka skazała, što hetaj kartkaj karystalisia dzieci. Aha, chadzili a 12-j nočy da bankamata i zdymali hrošy».
Na Juryja paviesili taksama ŭsie sudovyja vydatki.
«Uciakła, bo muž padymaŭ na mianie ruku»
Byłaja žonka Juryja apisvaje situacyju zusim inakš. Kaža, što sud arhumienty suprać jaje paličyŭ paklopam i tamu zaniaŭ jaje bok. Žančyna (pa jaje prośbie nie ŭkazvajem imia) z žacham pryhadvaje apošnija hady žyćcia z mužam.
«Ja, možna skazać, uciakła ŭ Minsk. Padčas šlubu byŭ fizičny hvałt z boku muža, i dzieci heta bačyli. Nie saromiejučysia, pry dzieciach moh abražać.
Muž padymaŭ ruku. U mianie parezy, paboi byli… Jon mianie za vałasy ciahaŭ. Vielmi mocna kryŭdziła, kali na vulicy, u prysutnaści inšych, muž pačynaŭ raŭci na mianie, abražać. Jamu čužyja ludzi rabili zaŭvahi, a jon moh ich na try litary pasłać. Heta ŭsio z kožnym hodam nakoplivałasia.
Ja nie mahła da siastry pajści ŭ hości. Jon raŭnavaŭ navat da maich baćkoŭ!
Razvod jon, naturalna, nie davaŭ, pužaŭ. Potym užo ja sabrałasia z dumkami i padała zajavu: budź što budzie», — uspaminaje žančyna.
U milicyju jana tady nie pisała: kaža, muž pahražaŭ za heta vykinuć z akna.
«Dzieci, kali siudy pierajechali, byli krychu dzikavatyja. Bajalisia muža da takoj stupieni, što nie mahli jamu «nie» skazać. Što jon ni kazaŭ, z usim pahadžalisia. Potym ja zaŭvažyła, što čym dalej, tym starejšamu synu horšaje. Ciki pačalisia, my źviarnulisia ŭ śpiecyjalizavany centr».
Žančyna kaža, što sproba pazbavić muža baćkoŭskich pravoŭ była vyklikana adčajem. Hrafik, pa jakim jon siońnia bačycca ź dziećmi, zaćvierdzili pa jaje prośbie na paŭhoda.
«Jon złoŭžyvaŭ svaimi pravami. Pryjazdžajučy z Homiela, moh dziaciej sa škoły źvieźci, nie skazaŭšy mnie. Kolki razoŭ padavała ŭ vyšuk, bo nie viedała, dzie syny! Pachody ŭ palikliniku jon nam zryvaŭ, treniroŭki».
Byłaja žonka Juryja dzielicca, što situacyja pahoršyłasia paśla padziełu mašyny. Pa jaje słovach, nichto joj aŭto nie daryŭ — sama kupiła. Uziała avierdraft, pazyčyła hrošy ŭ siastry.
Infarmacyju pra kachankaŭ žančyna taksama abviarhaje.
«Ja syšła adna. Adzinaje — ja padtrymki šukała ŭ supracoŭnikaŭ siłavych struktur jašče ŭ Homieli, bo nie viedała, što rabić».
Žančyna kaža, što napadki ŭ jaje bok nie spynilisia i ciapier. Były muž piša skarhi na jaje va ŭsie słužby, sprabuje sapsavać reputacyju na pracy.
«U jaho zaŭsiody byli prablemy z pracaj. Jon ambicyjny čałaviek, ale kanfliktny, pastajanna sudzicca. A ja kamunikabielnaja, z usimi znachodziła ahulnuju movu, išła pa karjernaj leśvicy uvierch. U mianie atrymlivałasia lepš, čym u jaho.
Ja mahła zatrymacca na pracy, bo kamandziroŭki, narady. A muž mnie davaŭ 10 chvilin, kab dajechać z ofisa dadomu.
Kali ja siadzieła ŭ dekretnym, tłumačyła jamu, što mnie dziciačych hrošaj chapaje tolki na toje, kab karmić synoŭ. My atrymlivali navat charčavańnie jak małamajomnaja siamja, bo ŭ jaho zarobak byŭ vielmi maleńki.
Paśla razvodu muž pisaŭ: viarni mnie hrošy za toje, što žyŭ z taboju 10 hadoŭ i traciŭ ich na ciabie!»
Žančyna kaža, što Juryj choć i płacić alimienty, ale heta ŭsiaho tolki 75% ad pražytkovaha minimumu, prytym što jon dyrektar firmy. «Apraŭdvajecca, što na pradpryjemstvie časovyja ciažkaści», — adznačaje žančyna.
Bačycca ź dziećmi jana jamu nie zabaraniaje. Ale sustrečy prachodziać pa peŭnych praviłach.
«Ciapier kali jon pryjazdžaje, to hutaryć u prysutnaści psichołaha. Adzinaje — starejšy syn całkam ad spatkańniaŭ z baćkam admoviŭsia, jon jaho vielmi baicca».
Žančyna ŭpeŭniena: byłym mužam kiruje zajzdraść.
«Jaho meta — sapsavać mnie žyćcio. Bo kali ja syšła ad jaho, mnie stała lepš. Dziaciej zabiaśpiečyć mahu, dobraja praca, usiaho chapaje. Potym i mašyna źjaviłasia, našmat lepšaja, čym była. Były muž heta bačyć, i jaho heta čaplaje».
Kamientary