«Adzinaje, što ratuje psichijatra, kab nie zvarjacieć, — pačućcie humaru». Dziońnik doktarki, što pracuje ŭ psichbalnicy
Nie ŭsim padabajecca toje, što jana viadzie dziońnik. Ale doktarcy heta dapamahaje zastavacca čałaviečnaj.
Volha Š. treci hod pracuje psichijatarkaj u adnoj sa staličnych balnic. Jana zapisvaje
«U psichijatryi ja ŭžo bolš za try hady, kali ličyć hod internatury. Bolšuju častku hetaha času pracavała ŭ adździaleńniach, dzie pacyjenty chvarejuć daŭno i doŭha.
«Pracavać davoli ciažka ŭ emacyjnym sensie, bo bačyš šmat niespraviadlivaści u adnosinach da ludziej, jakija lečacca ŭ psichijatryčaj lakarni, ale nie možaš z hetym ničoha zrabić. Zaŭsiody hetyja jarłyki kštałtu «šyzik», «durka», «a jany u vas tam da batarej pryviazanyja?» i h. d. Ad mnohich admaŭlajucca svajaki, blizkija, kahości addajuć u damy-internaty. Vielmi ratuje ad hetaj paŭsiadzionnaści pačućcie humaru».
Adnak, Volha raskazvaje, što nie ŭsim padabajecca toje, što jana viadzie hety svojeasablivy dziońnik.
«Niekalki razoŭ mnie pisali, što ja nie maju na heta prava, heta nie etyčna. Ja ž tak nie liču. Pa-pieršaje, nijakaja piersanalnaja infarmacyja pra pacyjentaŭ u pastach nie raskryvajecca. Pa-druhoje, kožny post poŭny pavahi da pacyjentaŭ, ja nikoha nie źnievažaju i nie abražaju. A moža ja ŭvohule ŭsio heta prydumała (cha-cha)».
«Hety «dziońnik» i pišacca dla taho, kab jaho čytačy nie ŭsprymali hierojaŭ maich pastoŭ jak niejki nabor stereatypaŭ dy simptomaŭ. Kožny — asoba, u kožnaha ź ich vialikaje žyćcio za plačyma, sa svaim bolem i sa svaimi radaściami…».
Z dazvołu Volhi na ananimnaj asnovie my drukujem niekatoryja zapisy ź jaje dziońnika.

* * *
Pacyjentka na abychodzie:
— Stas Michajłaŭ i Aleh Hazmanaŭ uvohule maje vorahi!
— Čaho tak?
— Nu, hałasy kažuć, što jany najhoršyja, urednyja.
— To Hazmanaŭ drenny?
— Tak, jasnyja dni ŭsie pazabiraŭ…
— Nu, i ja jaho nie lublu.
— Vo tamu ja z vami i družu.
* * *
Pierajšła ŭ inšaje adździaleńnie i pakul jašče nie zapomniła ŭsie proźviščy pacyjentaŭ. Na abychodzie:
— Dobry dzień! Jak vas zvać?
— S nieba źviozdačka upała na pramuju liniju. Padskažy mnie, dobry doktar, jak maja familija?!
— To ja dumała, vy mnie skažacie…
— Pry darozie lebiada, u aharodzie lilija. Padskažy mnie, miły doktar, jak maja familija!
* * *
Na abychodzie zahadčyk pytaje ŭ pacyjentki:
— Nu, a što b vy ŭvohule chacieli ciapier?
— Mužyka b chacieła!
— To vam ža ŭžo 80 hod, našto vam toj mužyk?
— Mnie 80? Mnie 63, ja z 37-ha hoda!
— To ciapier ža 2017 hod, padličycie kolki vam.
Paŭza niedzie na chvilinu, potym sumnym hołasam:
— I praŭda, 80. Nu to ludzi pavinnyja da 120 hod žyć. Prapišycie mnie mužyka, kali łaska!
* * *
Dyjałoh miedsiastry z pacyjentkaj:
— A adkul hetaja drapina na šyi zzadu?
— Heta ja na soncy zhareła. Pajšła ŭ hastranom, sustreła sabaku i jana mianie dalš iści nie puskała. Ja stajała i zhareła.
— A sabaka što?
— A sabaka čorny. Taksama zhareŭ, peŭnie…
* * *
Biaru pacyjentku za ruku, kab paličyć puls. Jana mnie: «Oj, jakija ŭ vas ruki chałodnyja! Davajcie ja vam svaju kurtku dam».
* * *
Dźvie pacyjentki siadziać za stałom, razmaŭlajuć:
— Darahaja maja, miłačka, aj łav ju!
— Aj łav ju, aj łav ju! Kab zhareła ty ŭ ahniu! Zakałupała!
* * *
Čuju razmovu sanitarki (S) z pacyjentam (P):
P:… i za Łukašenku etaha ja ni razu nie hałasavaŭ! Prajdocha taki ŭžo!
S: A što ž vy tak kažacie! Nie baiciesia?
P: A što mnie bajacca. Mnie ŭžo dziaviaty dziasiatak i ja ŭ durdomie!
* * *
Na abychodzie:
— Dobraj ranicy, M., jak zdaroŭje?
— Miłačka maja, a ty dastała mnie pamadu?
— Nie.
— Šob ty zdochła!
* * *
Siońnia pacyjent paskardziŭsia, što jamu «niejak hrašno ŭ hrudziach». Cudoŭny simptom. A ŭ vas byvaje «hrašno ŭ hrudziach»?
* * *
Na abychodzie:
— M., nu što ŭ vas čuvać?
— Skubuć, skubuć z usich bakoŭ! I jeści chaču! Pakładzi mnie što-niebudź smačnaje.
— Zaraz śniadanak budzie. Daduć što-niebudź smačnaje.
— A ty što, nie možaš?
— Nie, ja doktar, ja za śniadanak nie adkazvaju.
— Ot a jašče doktar nazyvajecca! Jeści dać nie moža, a tabletak cełuju žmieniu niaŭkusnych panaznačała mnie…
— To tam ža try tabletki ŭsiaho.
— Oha! A ŭ rocie horka! Sama vo paješ ich, a mnie piačeńnia daj.
* * *
U pryjomnym pakoi:
— U vas jakija-niebudź chraničnyja chvaroby jość?
— Nie, nima. Tolki vo hałava balić.
— Jakija-niebudź tabletki pastajanna prymajecie?
— Oo, nie. Pryjdu ŭ apteku, mnie daduć marjanački ad hałavy, dy i ŭsio.
— Marjanački?
— Nu, marjanki! U butelečcy, byvaje, dajuć, byvaje, tabletki žoŭtyja.
* * *
Adna pacyjentka pavučaje druhuju:
— E, čaho ty ŭsio na padłozie kačaješsia, idzi siadź na taburetku. Kažu tabie, nie siadzi na padłozie, bo žopa kašlać budzie.
* * *
Padychodžu da łožku pacyjentki:
— Dobraj ranicy, jak zdaroŭje?
— Zdraście, hienierał majej dušy, lekar majho cieła!
* * *
Adna pacyjentka pavučaje druhuju:
— Ty na Novy Hod narmalnaje što ŭ Boha paprasi. Zdaroŭja paprasi, rozumu pabolej. Kab ty pachudzieła, paprasi…

* * *
Razmaŭlajem z pacyjentkaj:
— …nu vo śpina jašče ŭ mianie kryvaja, chadžu kryva.
— Zdajecca ž, roŭna vy chodzicie.
— My chodzim roŭna, ale my nie z Roŭna. Baki ŭ nas hładki, ale my nie z Kamčatki…
* * *
U pacyjentki D. pajšła nosam kroŭ. Jana nikomu nie skazała i paśpiachova vycirała jaje svaim chałatam. Paźniej ja padyšła da D., kab rastłumačyć, što rabić u takich vypadkach.
— D., u vas kali kroŭ raptam pojdzie nosam, vy adrazu miedsiastry kažycie, jana vam dapamoža.
— Nu dziŭna, čaho jana pajšła? Ja ž ničoha nie drapała. Tolki kozy jeła.
— I kozy jeści nie treba.
— Kozy jeści karysna dla straŭnika.
— Heta nie praŭda.
— Usio karysna, kali ŭmierana jeści.
* * *
Baču, jak pacyjentka, stojačy ŭ stałovaj, naciahvaje na siabie ŭžo piatuju ci šostuju koftu. I sukienku navierch. I jašče chałat.
Pytaju:
— A što heta vy robicie, spadarynia?
— Ja tut uciaplajusia, kab mozh lepš pracavaŭ. Voś vy ŭ adnym chałacie chodzicie i ničoha nie viedajecie! Jak manhoły zachapili i Krym, i Rym, i miednyja truby. A biełarusy nikoha nie zachapili. Tamu što mozh admarozili… Vam koftu dać?
* * *
Pacyjentka Ł.:
— My b chacieli, Volha Uładzimiraŭna, kab vy nam usim admianili tabletki i zaŭtra vypisali. Ale vy ž nie abaviazanyja apraŭdvać našy čakańni, tak?
* * *
Vyjšła z vakacyj na pracu, rablu abychod. Pacyjentka pytaje:
— A dzie vy byli?
— U vodpusku była.
— Aaaa, a ja dumała, vy pamierli…
* * *
Na abchodzie razmaŭlaju z pacyjentkaj:
— M., što ŭ vas čuvać?
— Usie skubuć!
— I jeści nie dajuć?
— Nie dajuć, usia hałodnaja chadžu.
— I ŭsio balić?
— Oj, balić, usia balnaja ja.
— Och, i što ž heta za žyćcio takoje…
— A jakoje? Takoje, jak i ŭ ciabie!
* * *
Na abychodzie pacyjentka pytaje:
— Volha Uładzimiraŭna, a siońnia ž śviata, tak?
— Aha.
— A zaviedujuščy na rabocie? Chaču jaho pavinšavać.
— Tak, u kabiniecie.
— A siońnia nie vychadny?
— Nie, my pracujem.
— A 8 Marta vychadny?
— Aha.
— O jak nahnuli patryjarchat!
Kamientary