Janka Bryl: “Družbaŭ u nas małavata”
Pavarotka za Niomanam, i daroha nieŭzabavie pačynaje kružlać u pahudastych sasnovych barach. Źbicca ź jaje nie daje raka, jakaja raz-poraz pakazvajecca z pravaha boku miž vysušanych lipieńskaj śpiokaj papłavoŭ. Daroha vuzieje, jak prajechacca vozam, i nieŭprykmiet padkradajecca da zacišnaj lasnoj viosački Kryničnaje, dzie voś užo bolš za 20 hadoŭ bavić viosny, lety i vosieni Janka Bryl, jaki niadaŭna adznačyŭ svajo 85-hodździe. Da jaho rodnaj Zahory adsiul naprastki 12 kilametraŭ.
— Sioleta ŭ №3—4 časopisu “Połymia” byli apublikavanyja Vašyja zhadki pra Viktara Astafjeva, ź jakim Vy siabravali. U dni raźvitańnia ź im na ORT pakazali telefilm, źniaty padčas padarožža Astafjeva ŭ rodnyja miaściny — pa Jenisiei, na ciepłachodzie. Va ŭsim adčuvałasia, što jon rasčaravany: i źmienienym landšaftam, i ludźmi. A jakoje adčuvańnie ŭ Vas, kali naviedvajecie svaje Mir, Turec, Zahoru?
— U našych vioskach strašennaja spustošanaść, tam amal niama mužčynaŭ. Ziamlu treba ŭrablać, a niama kamu. Siońniašnija aŭrały, bitvy za ŭradžaj raniej byli nie patrebnyja, bo byli ludzi, zakachanyja ŭ ziamlu, u pracu, i ŭsio rabiłasia ź vialikaj žyćciovaj patreby, a nie ź mierkavańniaŭ palitykanskaha charaktaru.
Ja idu pa svajoj vioscy j baču, nakolki tut nie chapaje ludziej. Stareńkija žančyny žyvuć adnym kłopatam — chto im dapamoža “zharać sotki” dy jašče chto im nabavić pensiju rubli na dva. Ale ž heta nia vyjście. Niešta treba mianiać karennym čynam, kab adradzić viosku.
U Kryničnym ja žyvu z 1978-ha — ad traŭnia da kastryčnika kožny hod. I samoty tut chapaje, i cišyni. Časam navat zdajecca, što zališnie. Ja ŭspaminaju, jak kazaŭ Ramen Ralan: “Samota važnaja ŭ mieru”. Tut dobra dumajecca, pracujecca. Adhetul ja rablu vypady pa rajonie, sustrakajusia sa svaimi ludźmi.
Hadoŭ 20 tamu, u daždžlivy dzień ležačy na sienavale, ja zaniaŭsia padlikam: kolki čałaviek byli b radyja, kali b ja pryjšoŭ da ich hościem. I nabraŭsia ja na dva miesiacy štodzionnaha haściavańnia. A ciapier užo byvaje — niama da kaho zajści.
Ciapier spyniŭsia ad niepaładak azotna-tukavy kambinat, dyk źjavilisia žaŭranki j žaby — užo radaść vialikaja. Tut niedaloka chutarok, i na słupie ŭ buślancy — dvoje darosłych busłoŭ i ažno piaciora buślaniatak. Značyć, im jość što jeści, jość kudy lacieć. U ich tut byŭ plenum niejki ci maneŭry pierad adlotam u vyraj. I adzin małady zamaryŭsia j sieŭ na moj domik. I ja taki byŭ rady i ŭdziačny jamu — hety domik staić užo 20 hadoŭ i ŭpieršyniu na jaho sieŭ busieł. Jak byccam błasłaviŭ dom na dalejšaje majo tut žyćcio.
— Navat u 14-m vydańni vašaha ramanu “Ptuški i hniozdy”, jaki šmat u čym aŭtabijahrafičny, redaktary nie davali Vam “raskazać žyćcio”, rabili kupiury. Ci časta cenzary znachodzili kramołu ŭ Vašych tvorach?
— Navat začasta. Z maje pieršaje knižki apaviadańniaŭ dyrektar vydaviectva M.Klimkovič źniaŭ niekalki rečaŭ — z cenzurnych mierkavańniaŭ. Asabliva šmat “rezali” maje zapisy. Kali vychodziŭ moj čatyrochtomavik u 1967—68 h., mianie paklikali ŭ vydaviectva j pakazali ci nia tuššu zamazanyja, pavykreślivanyja, kab ja nia moh viarnuć, cełyja staronki zapisaŭ.
Toje samaje adbyvałasia z “Ptuškami j hniozdami”. Pryčym, u adnym vydańni mnie ŭdavałasia sioje-toje pracisnuć, a ŭ inšym — nie. I tolki ŭ trochtomaviku 1993 h. raman pajšoŭ u tym vyhladzie, u jakim ja jaho napisaŭ.
— A što z ramanu vykidałasia?
— Ja nie pavinien byŭ havaryć, što byli dva vidy pałonu. Była vialikaja roźnica, jak utrymlivalisia ŭ pałonie hramadzianie Polščy j savieckija sałdaty. Bo SSSR, jak viadoma, nie padpisaŭ Ženeŭskaje kanvencyi. Znachodziačysia jak sałdat polskaha vojska ŭ niamieckim pałonie, ja adnojčy trapiŭ u savieckaje konsulstva ŭ Berlinie. Sprava ŭ tym, što niemcy, rychtujučysia da vajny z SSSR, vyzvalali lahiery ad pałonnych, zachoplenych padčas vajny z Polščaj.
4 červienia 1941 h. ja byŭ vyzvaleny j pieraviedzieny na zavod pad nahlad palicyi. Tam my zapaŭniali ankiety dla viartańnia dachaty. A ankiety poštaj ža nie pašleš — my pa čarzie musili vazić ich u Berlin. I voś apošniaja čarha prypała mnie — ja byŭ u konsulstvie 21 červienia, za dzień da vajny. Ja hladzieŭ na partret Stalina na ścianie j dumaŭ: Boža, kudy ja viartajusia i što tam sa mnoj budzie?! Usio heta adbyvajecca j z hierojem ramanu Alesiem Runievičam. I kožnaha razu scena ŭ konsulstvie vykidałasia cenzarami.
— Vy byli znajomyja ź pieršymi asobami Biełarusi. Chto ź ich cikaviŭsia litaraturaj, čytaŭ jaje?
— Pierš za ŭsio Piatro Mašeraŭ, jaki čytaŭ i moh pieradać praz kahości, što “ia Vas pračytaŭ”. Ciapier zyhzahami mašyny z zaciemnienymi voknami latajuć, kab chacia chto nie začapiŭ... A tady ja padymajusia pa mienskaj vulicy Marksa, a Mašeraŭ idzie nasustrač. Śledam za im, praz krokaŭ dziesiać, adzin, spartovaha vyhladu, małady čałaviek. Kali mianie Mašeraŭ spyniŭ i my zahavaryli, toj, zzadu, zrabiŭ vyhlad, što zakurvaje. A Mašeraŭ kaža: “Ja tvaju apošniuju reč pračytaŭ i nia vielmi zrazumieŭ. Ciapier pieračytaŭ — niadrenna”.
Cichan Kisialoŭ byŭ taksama vielmi intelihientnym, vielmi biełaruskim čałaviekam. Jon taksama čytaŭ. Ujavicie sabie taki fakt: bieznadziejna i ciažka chvory na rak, jon z maskoŭskaj bolnicy paprasiŭ, kab jubilej Maksima Tanka adkłali na niekalki dzion, kab samomu paprysutničać.
— Šmathadovaja družba miž piśmieńnikami — redkaja źjava. Jak vam udałosia siabravać kala 30 hadoŭ z Uładzimieram Karatkievičam, kala paŭvieka — z Anatolem Vialuhinym i Ŭładzimieram Kaleśnikam?
— Uspaminajecca, jak Ivan Mielež, zadumlivy, zboku hledziačy, navat niby sumny, skazaŭ mnie adnojčy: “Ja tabie zajzdrošču: u ciabie stolki siabroŭ!” I sapraŭdy, ja liču siabie ščaślivym čałaviekam z hetaj pryčyny. Na žal, pra ŭsich svaich siabroŭ ja, mabyć, i napisać nie zmahu.
Mnie niadaŭna spadabalisia słovy Sałžanicyna: “Piarom za žyćciom nie paśpieješ”. Voś ja pieražyŭ Maksima Tanka, ź jakim my siabravali z 1944 h. Kab jon pieražyŭ mianie, to ja nia viedaŭ by, što jon pisaŭ pra mianie ŭ dziońnikach — jakija ščyryja siabroŭskija słovy. Ja płavaŭ z Tankam vakoł Eŭropy ŭ adnoj kajucie. Kajuta vialikaja, luks, u adnym baku jon marmyča svaje vieršy (a ŭ jaho była takaja zvyčka pry pisańni), a ŭ druhim — ja viadu dziońnikavyja zapisy. I ja ciapier z honaram havaru, što tady byŭ napisany słavuty Tankaŭ vierš “Ave Maria”. Ja nazavu imiony najbližejšych siabroŭ: małaviadomy, ale vielmi talenavity paet Valancin Taŭłaj, vielmi bahaty dušoju j intelektam paet Vialuhin. My jaho nazyvali daviedačnym biuro: kali tabie treba niešta daviedacca ź biełaruskaj i ŭvohule z suśvietnaj litaratury, patelefanuj Vialuhinu, jon tabie skaža. Vialuhin byŭ apiekunom maładych, vydatnym redaktaram. My ź im siabravali ź leta 1945 h.
Toje samaje ŭ mianie było ź Pimienam Pančankam, z Kaleśnikam. Z apošnim padružyŭ mianie brat, jany abodva mastaki, chadzili razam na eciudy.
Z Kaleśnikam u mianie była nia prosta družba, a pieradača družby, jak estafeta. Jon mianie padružyŭ sa svaimi siabrami: vydatnym movaznaŭcam i eseistam Fiodaram Jankoŭskim, z pedahoham Michasiom Pietrykievičam, z Uładzimieram Jahoŭdzikam — vydatnym piśmieńnikam i enerhičnym redaktaram adrazu dvuch dziciačych časopisaŭ — “Biarozki” j “Lesavika”, jaki jon sam zasnavaŭ.
Aleś Adamovič, kali vučyŭsia na scenarnych kursach u Maskvie, padružyŭsia sam i paźniej padružyŭ mianie z rasiejskim litarataram Valancinam Askockim, małdaŭskim prazaikam Ionam Druce, ukrainskim paetam Ivanam Dračom. A kali ŭžo ŭspaminać Adamoviča i Kaleśnika, to z našaj družby naradziłasia kniha “Ja z vohniennaj vioski”. My ŭtroch abjeździli ŭsiu Biełaruś, my ŭtroch zapisvali ŭspaminy tych, chto acaleŭ padčas paleńnia biełaruskich viosak, i płakali, i maŭčali, usio było pieražyta nami razam. I jak heta zamacoŭvaje družbu!
Zdorava heta — družyć! Škada, što družbaŭ u nas pakul małavata. My čamuści na drobiazi raźmieńvajemsia, murzajemsia ŭ žyćciovaj biadocie, zabyvajučy pra toje, što družba dapamahaje žyć.
— Pierad svaim nastupnym pytańniem ja pryhadaju słovy paeta A.Fieta: “Kali b navat apošni šaviec vydavaŭ časopis, nazvany słovam z troch litaraŭ, jakoje zvyčajna pišuć na płocie, dyk i tady ja daŭ by zhodu drukavacca ŭ hetym časopisie. Paezija ačyščaje”. A Vy zabrali svaje tvory z “Połymia” ad M.Miatlickaha...
— U naš čas maje ŭsio-taki vialikaje značeńnie, dzie drukavacca. Ja nie ŭjaŭlaju siabie ŭ orhanie druku, jaki mnie pa svajoj nakiravanaści nie adpaviadaje. Pišu ja mała, i mnie nieabyjakava, dzie maje tvory pabačać śviet.
Kali ja atrymaŭ “kaścianaŭski” numar “Połymia”, mnie było prykra, što tam nadrukavalisia Ŭładzimier Konan, Janka Sipakoŭ, Uładzimier Kaźbiaruk. Mahli b jany nadrukavacca j dzie ŭ inšym miescy. Fiet nam tut nie daradca. “Šaviec...” Dzie ŭ toj čas i jaki šaviec moh vydavać časopisy?..
Ja zabraŭ svaje padrychtavanyja da druku zapisy 2001 h. z “Połymia” i ź “Niomanu”. Mnie była ahidnaja sama dumka, što znoŭ viartajecca cenzura. Nia daj boža pakarycca hetamu j drukavacca, jak u toj prykazcy — kaza rahataja, paŭboku abadratyja, — pašmatana niešta, niešta pavykidana. My za apošnija 12 hadoŭ advykli ad durnoha palityčnaha redahavańnia, ad cenzury. Viartacca da hetaha ja nie mahu.
— Być biełarusam ciapier nie zabaroniena. Hetaha dastatkova dla raźvićcia i ŭmacavańnia nacyi?
— Na vialiki žal, nie. A voś kali b biełarusu zahadali być biełarusam, jaki b heta byŭ vydatny biełarus!
Hutaryŭ Michaś Skobła
Pavodle prahramy “Volnaja studyja” radyjo “Svaboda”
Kamientary