Hop-hop
Jašče niadaŭna Miensk byŭ pustym horadam. Ni tabie radasnych kryšnaitaŭ z kvietkami j zvanočkami, ni razhvazdanych kisłotnikaŭ u inšaplanetnaj vopratcy, roznakalarovych hipovych dziaŭčat i niejkich niezrazumiełych padletkaŭ nadta ŭžo aficyjnaha vyhladu ŭ halštukach i z kiejsami. Navat prapitaja metalužnaja Panikoŭka j Łošycki skver nie stvarali naležnaje atmasfery žyvoha horadu. Nie było ruchu. Staryja idejnyja niefarmały (kaliści isnavaŭ aficyjny termin: «niefarmalnyja abjadnańni moładzi», jaki tyčyŭsia pazasystemnych tusovak, jakija naležała vykaranić) pastaleli, uładkavalisia na papłatnyja pracoŭnyja miescy j pakinuli pa sabie pustyja vulicy, a novaje «niefierskaje» pakaleńnie jašče tolki rychtavałasia da akupacyi asfaltavych placovak i ciomnych sadkoŭ. Ciapier, paśla karotkaha zacišša, adbyŭsia sapraŭdny ŭsplosk maładziovaje aktyŭnaści. Centar horadu pieratvaryŭsia ŭ adzinuju sucelnuju tusoŭku, u miežach jakoj kruciacca pradstaŭniki samych roznych moładzievych płyniaŭ — ad pankaŭ da rejveraŭ, ad skinoŭ da hipi. Za apošni hod kolkaść maładych ludziej, jakija abrali sabie peŭny styl žyćcia j načapili adpaviednyja ichnamu statusu jarłyki, pavialičyłasia razoŭ u dziesiać. Ale idealahičnaha bazisu sučasnaja subkultura moładzi nia maje.
Kisłotniki — heta ludzi, jakija ŭpadabali jarkuju vopratku j šumlivuju muzyku. Ni pra jakoje pašyreńnie miežaŭ śviadomaści šlacham užyvańnia psychadyśleptyčnych rečyvaŭ i skokaŭ pad rejv dziela dasiahnieńnia sapraŭdnaha elektryzavanaha pahanskaha kajfu jany j nia dumajuć. A voś ichnyja anhielskija ci niamieckija braty — dumajuć, i mienavita hetyja pamknieńni dajuć im prava nazyvacca kisłotnikami — tymi, chto žyvie pavodle zakonaŭ syntetyki.
I panki, i hipi buchajuć adnolkava, i pieršyja try miescy ŭ ichnych razmovach zajmajuć alkahol, muzyka j kamputary (apošniaje zachapiła masavuju śviadomaść zusim niadaŭna).
Projdzie čas, i ŭsie jany saljucca z natoŭpam, pakidajučy sabie zhadki pra źlohku destruktyŭnuju maładość i adčuvańnie taho, što «my mahli ŭsio źmianić, ale…»
A voś heta — hopniki. Pra ich amal nie pisali, ale mienavita jany j jość sapraŭdnymi vykaźnikami imknieńniaŭ bolšaści našaj moładzi. Ich sotni j tysiačy, jany stvarajuć najbujniejšuju subkulturu Miensku. Pryčym — realnuju, biez usialakich tam pierajmańniaŭ. Hetyja plujuć na modnaje adzieńnie idealohii. Ich asnoŭnaje zachapleńnie — napivacca dy jści bić patłatych (farbavanych, pidaraŭ… kaho zaŭhodna). I repery, i satanisty z adnolkavaj pahardaj vymaŭlajuć «hopniki», raspaviadajučy pra svaje načnyja viartańni dadomu. Padzialajucca hopniki na dva lahiery — tych, što ŭžo ŭładkavalisia na słužbu ŭ milicyju, i tych, jakich hetaja milicyja čas ad času zatrymlivaje. Uvohule, značeńnie terminu «hopnik» nadta ciažka akreślić. Adnojčy maja znajomaja spytała, chto heta takija. Paśla doŭhich tłumačeńniaŭ pryjšłosia prajścisia ź joju pa vulicy i ŭvieś čas pakazvać na hopnikaŭ palcam, kab jana, narešcie, zrazumieła. Skončyłasia tym, što jana nazvała hopnikam niejkaha mirnaha chłopca ŭ majcy «Chicago Bulls», łysaha j potnaha, jaki, vidavočna, prosta viartaŭsia z trenažornaje zali.
Na dźviarach hastranomu numar 24 napisany lozunh «Zabi ŭnutry siabie hopa». Moładź zaraz — vo dziva — najbolš pasyŭny klas nasielnictva. I tak budzie, pakul naša apazycyja budzie, jak upierad było, «brać na arła» — zaklikać da patryjatyzmu, sprabujučy schavać ułasnyja chiby i pamyłki. Usio pieravierniecca, kali jana pasłuchajecca lozunhu z praduktovaje kramy.
Anton T.
Kamientary