Haradzienskaja piśmieńnica Ała Pietruškievič, aŭtarka knihi «Ščonaŭskija abrazki», raspaviała «Našaj Ninie» pra małaviadomyja staronki žyćcia žančyn u biełaruskaj vioscy 50—70-ch.
Sama kniha pryśviečana daloka nie adnoj hetaj temie, jaskravyja abrazki raskazvajuć pra cikavyja, žyvyja padziei nievialikaha Ščonava, što na Kareliččynie. Ale vydańnie, u pryvatnaści, prymušaje pa-novamu pahladzieć na žyćcio biełaruskich sialanak.
Jak udavałasia nie adstavać ad suśvietnaj mody
U knizie Ała Pietruškievič (psieŭdanim Alžbieta Kieda) kanstatuje: «Kali hladžu siońnia staryja filmy z Odry Chepbiern, baču tyja ž sukienki, što nasili našy ščonaŭskija charašuchi. I vałasy hetak ža učesvali». I jašče: «Moda šaścidziasiatych u Ščonavie była takaja ž, jak i ŭ Jeŭropie. Chaj usio astatniaje było zusim inšym».

«Našaj Ninie» piśmieńnica tłumačyć: «Dziaŭčaty, maładyja žančyny majho Ščonava nie žyli na biaźludnaj vyśpie. Kino, modnyja časopisy (dadatak da «Rabotnicy i sialanki»), pajezdki ŭ blizkija i nie vielmi harady — usio heta pašyrała śviet. I ščonaŭskaje mody ŭ tym liku. Festy — vialikija hadavyja parafijalnyja śviaty, kudy źbiralisia ludzi z usioj vakolicy — taksama byli miescam pakazu vysokaj mody. Adtul prynosili novyja fasony, adskanavaŭšy ich vočkami».

Pieraškoda dla taho, kab nie adstavać ad suśvietnaj mody, była adna — hrošy. Dakładniej, ich adsutnaść. Ščonaŭskija kabiety redka kuplali hatovyja sukienki, bo i doraha było, i vybaru paśla vajny, dy i paźniej, nie było asablivaha. Na dapamohu prychodzili kraŭčychi, što žyli ŭ vioskach, — jany i pašyjuć jak skažaš, i dapasujuć da postaci, tłumačyć Ała Pietruškievič.


Kraŭčychaŭ, jakija b žyli z svajho talentu, nie było. Usie dzieści jašče pracavali: u palavodstvie, na fiermie, u špitali.
«Šyli prychvatkami, ad snu čas adryvajučy. Siabie, siamju, radniu apranali. Z čužych brali kapiejki, bo ž sa svaich ludziej, u jakich tyja kapiejki paličanyja byli», — raspaviadaje spadarynia Ała.
Jak reahavała starejšaje pakaleńnie na karotkija sukienki i spadnicy?
«Ciarpima, bo ŭ kožnaha dačka na vydańni, to i abhavorvać inšych nie vypadała», — adkazvaje piśmieńnica.


Upryhožańni ŭ mnohich zachoŭvalisia jašče z davajennaha času. «Pamiataju tyja broški, pacierki. I kuplali, dzie mahli. Nichto z horada z pustymi rukami nie jechaŭ», — kaža Ała Pietruškievič.
Pa vajnie była prablema z kaśmietykaj. Ščočki, vusny padmaloŭvali burakom, brovy — vuhalkom, vałasy zavivali na haračy ćvik. A ŭ 60-ja dziaŭčaty i kabiety ŭžo zajmieli kramnyja padmaloŭki, raspaviadaje piśmieńnica.


Dzie i jak pravodzilisia tancy
U mnohim losavyznačalnymi dla ščonaŭskich dziaŭčat byli tancy (hulanio), dzie dabiralisia pary. Tancavali pa chatach, u ciopły čas na vulicy, ale čaściej u škole, jakaja viečarami pieratvarałasia ŭ kłub, kab paśla zakryćcia škoły da zrujnavańnia nazaŭsiody ŭ jaho pieratvarycca.

Modny vals, viasioły krakaviak, šlachietny padespanak čaściej za ŭsio vykonvalisia miascovymi muzykami. Ale samym ulubionym ščonaŭskim tancam była polka.
«Nie taja niedarečnaja paskakucha, jakuju tolki i viedajuć siońnia. Hulać polku treba było tak, kab jajka, na hałavu pakładzienaje, nie ŭpała. Biez usialakich padskokaŭ, roŭnieńka, lohieńka, prytupvajučy, kruciačysia to ŭprava, to ŭleva», — raspaviadaje spadarynia Ała.
Muzykaŭ najmali ź inšych viosak, bo niamnohija ŭ Ščonavie hrać umieli. Samym znakamitym byŭ varančanski pan Čarnocki, ślapy muzykant. A barabanili jahonaja žonka ci pasynki.

Čytajcie taksama: «Na piensijaniera jak praviła viešajecca jarłyk i koła abaviazkaŭ: hradki, unuki, zakatki. A ŭ nas ža patencyjał!»
Na tancach dziaŭčyna nie mahła ni zaprašać chłopca, ni admović. Heta stałasia b padziejaj sa znakam minus, — tłumačyć piśmieńnica. — Pra toje, kab pravodzić dziaŭčynu dadomu, chłopiec damaŭlaŭsia z toju ŭ čas tancaŭ. Zrešty, pary ŭ asnoŭnym byli padabranyja.
«My, małyja, dachodnyja ščonaŭki, zvyčajna viedali, chto z kim dadomu pojdzie», — uzhadvaje hady dziacinstva aŭtarka knihi.
Hulanio ŭ Ščonavie było śviatam dla ŭsich. Prychodzili i staryja, i małyja.
«Stratehičnymi pazicyjami stałych žančyn byli miescy na łaŭkach, pry ścienach. Kab usio zhledzieć, kab nazaŭtra ni adnaje kostački maładoje niepieramytaje nie zastałosia», — raspaviadaje Ała Pietruškievič.
Jak adnosilisia da tych, chto padymaŭ ruku na žonku
Ci mieli ščonaŭskija žančyny ŭ svaich siemjach roŭnyja pravy z mužčynami?
«Mieli. Na vybary razam chadzili, — žartuje piśmieńnica. — Kali ŭsurjoz, to nichto ŭ tyja časy ŭ našych vioskach pra takija prablemy nie zadumvaŭsia. Pracavali z ranicy da viečara, inšyja prablemy ščonaŭcaŭ chvalavali».
U «Ščonaŭskich abrazkach» adznačajecca: toje, što mužčyny bili žančyn, było zvyčajnaj spravaj u biełaruskaj vioscy. Ale jak da hetaha adnosilisia adnaviaskoŭcy?
«Spačuvali, kali kabieta niaščasnaja, nievinavataja, a muž złość svaju na joj zhaniaŭ. Abo ličyli, što pravilna muž robić, kali kabieta jazyku volu zanadta daje, kali ŭžycca nie moža. Nie ŭmiešvalisia ŭ čužyja siemji, nie pryniata heta było, bo muž i žonka sami pavinny byli mirycca», — raspaviadaje spadarynia Ała.

Jakija pracy byli najbolš ciažkimi dla viaskovak
Da chatniaj žanočaj pracy adnosilisia hatavańnie, prańnie, prasavańnie, hrady. Mužčyny kasili, arali, drovy siekli. Najbolš ciažkija pracy dla žančyn byli ŭ kałhasie. Samaja strašnaja — torf kapać, lon apracoŭvać, rvać, trapać.
«Pamiataju, była niejak ź siabroŭkami ŭ toj sušyłcy, dzie lon trapali. Kali jość na ziamli piekła, to jano tam. Pył taki strašny, pavietra im nasyčana, dychnuć niama čym. Apranuty ŭ fufajki, tvary abviazanyja chustkami, tolki ščyliny dla vačej. I ceły dzień trapłom treba bić, kab lon šoŭkam staŭ. Vychodzili adtul brudnyja, usie ŭ pyłu, — uzhadvaje piśmieńnica. — Pamiatajecie adzin ź pieršych zamorskich sieryjałaŭ «Rabynia Izaŭra»? Śmiajaŭsia naš kaleha, nastaŭnik, kali pakazvali, jak raby na płantacyjach pracavali. Kazaŭ: «Pahladzieli b jany, jak našy kabiety działki kałhasnyja poluć»».
A voś uryvak z abrazka «Ździek»: «Niadaŭna daviedałasia pra toje, jak apracoŭvali lon ščonaŭskija kabiety. Zaviałasia ŭ im niejkaja moška. Pryciahnuli vializnuju bočku z dustam. Calutki dzień źvieńniavaja Nina Pasesarava nasypała z taje bočki hołaju rukoju (jakija palčatki tady chto viedaŭ?) hety dust u kapronavyja pančochi, a žančyny ź imi calutki dzień pa poli chadzili i siejali tuju atrutu. I trucili siabie».

Vydaŭšy «Ščonaŭskija abrazki», Ała Pietruškievič praciahvaje daśledavać historyju rodnaje vioski praź losy ludziej: «Daŭno naša siamja pakinuła hetuju viosku, ale ja zastajusia ščonaŭkaj. I śnicca mnie naša chata, jakoj užo niama».

Kamientary