Dzion dziesiać nazad mnie pazvaniŭ Vital Silicki. Vybirajučysia ŭ čarhovuju stažyroŭku ŭ adzin z zachodnich universytetaŭ, jon paprasiŭ mianie ab sustrečy. Havaryŭ, što choča skazać niešta važnaje. Taho dnia ja adjaždžaŭ u Varšavu, i my sustrelisia na mienskim vakzale. «Ja bajusia za vas, chłopcy, — upieršyniu ŭ žyćci pramoviŭ mnie takoje Vital. — Chodziać čutki, što ŭśled za palitykami pačnuć sadzić analitykaŭ».
Dzion dziesiać nazad mnie pazvaniŭ Vital Silicki. Vybirajučysia ŭ čarhovuju stažyroŭku ŭ adzin z zachodnich universytetaŭ, jon paprasiŭ mianie ab sustrečy. Havaryŭ, što choča skazać niešta važnaje. Taho dnia ja adjaždžaŭ u Varšavu, i my sustrelisia na mienskim vakzale.
«Ja bajusia za vas, chłopcy, — upieršyniu ŭ žyćci pramoviŭ mnie takoje Vital. — Chodziać čutki, što ŭśled za palitykami pačnuć sadzić analitykaŭ».
Nastupnymi dniami ja marna staraŭsia zabycca pra pačutaje i ŭ niadzielu pajšoŭ na Kastryčnicki plac ź ciažkim sercam.
Historyja ź ludźmi na hetym placy i ich blakadaj spraŭdziła hetaje pradkazvańnie tolki častkova.
Uśled za palitykami pačali sadzić nia tolki analitykaŭ, ale i žurnalistaŭ, kulturnych dziejačaŭ i prosta ludziej biełaruskaj movy.
Pasadzić na 10, 15 ci 25 za nielajalnaść da režymu, vyražanuju jakim-zaŭhodna čynam, ciapier mohuć kožnaha. Prosta tak, u imia prafilaktyki apazycyjnych nastrojaŭ.
Havorać, heta robicca dla zapałochvańnia. Infarmacyja pra zatrymanych, asabliva kali čałaviek bolš-mienš viadomy, Labiedźka ci Dyńko, imhnienna razychodzicca siarod niezaležnaj supolnaści.
Ale heta nia ŭsia praŭda. Heta robicca dla taho, kab naviazać novyja praviły hulni, pa-novamu akreślić miežy dazvolenaha i niedazvolenaha, pakazać, što prastora svabody stała vuziejšaj. Akurat kab vypracavać u nieskaronych biezumoŭny refleks, zahrukataŭ kanvejer aryšt-sud-turma, praź jaki ŭžo ciapier prajšli sotni ludziej.
Za pieramohu Łukašenki ŭ 2001 hodzie my zapłacili źniščeńniem Liceju, uviadzieńniem pachabnaj idealohii i masavym zakryćciom niezaležnaj presy.
Za pieramohu Łukašenki ŭ 2006 my pačynajem płacić svaim zdaroŭjem, losami svaimi i svaich dziaciej.
Režym daje zrazumieć, što luboha navat zapadozranaha ŭ apazycyjnaści čakaje biaspraŭje łukašenkavaj siłavoj mašyny. Kali hetaha zachoča prezydent, svaboda zapadozranaha moža być abmiežavanaja aryštam, zabaronaj vyjezdu za miažu abo z palca vysmaktanaj kryminalnaj spravaj. U jaho «miescy pražyvańnia» ŭ luby momant moža adbycca pieratrus z kanfiskacyjami «krynicaŭ infarmacyi» i druhich cikavych pradmietaŭ.
Tamu nie trymajcie doma ničoha lišniaha.
Budź hatovyja da najhoršaha.
Ale nie karyciesia!
Pakoraj, padparadkavańniem vy pavyšajecie hradus paranoi ŭładaŭ.
Maja žonka, dva dni abivajučy parohi specpryjomnika-raźmierkavalnika na vulicy Akreścina, pačuła ad maładoha zdaravieznaha kanvaira: «Takich suk treba stralać!»
Siońnia heta było pra Dyńka.
Zaŭtra moža być i pra ciabie.
Kamientary