Miły, kulturny, rafinavany
Ja lublu nabyvać knihi niepasredna ŭ aŭtaraŭ, zaadno bieručy aŭtohraf. Heta daje pryjemnaje adčuvańnie dałučanaści da ajčynnaha litaraturnaha pracesu. Uviedaŭšy, što moj stary i cikavy znajomiec Źmicier Bartosik vypuściŭ knihu dyj jašče ažaniŭsia, ja pastanaviła ź im sustrecca. A kab bahiemniej było, randevu pryznačyli ŭ Trajeckim, la noh Jazepa Drazdoviča. Uziaŭšy pa kufli “Alivaryi” ŭ toj samaj kaviarni, dzie Damaracki apytvaje tvorčych ludcoŭ, ja zaviała sa Źmitrom hutarku, što nazyvajecca, ab ovo. Što ty za frukt, Źmicier?
Źmicier Bartosik: Mama maja — rasiejka, čystaja, karennaja. Ja pa maci nižaharodziec mo ŭ 10-m ci 15-m kalenie. Tam jość vioska Kanstancinava, adkul moj rod. Tak što i sormaŭskija rabotniki, i, nia vyklučana, žychary taje načležki, dzie Horki znajšoŭ persanažaŭ pjesy “Na dnie”, — maja radnia. Staraja načležka dahetul staić u Nižnim Noŭharadzie, i, kali ja prachodžu la jaje, majo serca jokaje. U maim rodzie z boku maci byli i basiaki, i zamožnyja kupcy: kupiec Bialajeŭ, vyšejšaj hildyi, uładalnik troch bandarnych radoŭ na słavutym nižaharodzkim kirmašy, deputat haradzkoj dumy, uładalnik troch vieličeznych dachodnych damoŭ u Nižnim Noŭharadzie. Jany i dahetul stajać.
“NN”: Nia chočaš zapatrabavać ich nazad?
Z.B.: Majoj radni ŭ Nižnim — z paŭsotni čałaviek, a mo i bolej. Dzialić nie pieradzialić. Pa baćku ž ja — niesapraŭdny palak, polskaj movy nia viedaju. Dyj pachodziŭ moj rod pa baćku z Adesy. Moj pradzied, Franc Bartosik, handlavaŭ rybaj na Pryvozie. Tamu ŭ mianie vialikija sumnievy nakont jahonaj polskości… Viadoma, jakija palaki handlavali rybaj na Pryvozie.
“NN”: Značyć, praŭdu kažuć, što biełarus — 50-pracentnaja sumieś palaka i rasiejca? Ź ciabie voś biełaruski bard i piśmieńnik atrymaŭsia…
Z.B.: A moh by kazachski akyn atrymacca. Tamu što ŭ škołu ja pajšoŭ u Uść-Kamienahorsku. Maje baćki — teatrały: jon — režyser, jana — aktorka, i my ŭvieś čas błukali pa Rasiei, pakul nie pryjechali ŭ Kazachstan. Tam ja staŭ uśviedamlać siabie. I navat viedaŭ paru kazachskich słovaŭ. Maim nastaŭnikam byŭ milicyjant, jaki achoŭvaŭ hatel u Ałma-Acie, dzie my hastralavali. Baćki matlalisia pa ŭsioj Azii, ale maci chacieła adtul vyrvacca. Ja byŭ na pałovie treciaj klasy (1978 hod), kali tata abradavaŭ — my pajedziem v Biełoruśsiju. Što takoje Biełoruśsija, ja nia viedaŭ. Niešta takoje dalokaje! U mianie byli asacyjacyi z Barusijaj. Mianie ŭraziła, što tut ludzi majuć svaju movu. Ja nie pačuŭ jaje, naturalna, na vulicach Homielu. Ale ŭbačyŭ u šapiku časopis “Vožyk”. Doŭha, uražany, łamaŭ hałavu, što ž heta aznačaje. Zapytaŭsia ŭ adnaklaśnikaŭ. Potym pačuŭ u radyjopastanoŭcy: “Na ścianie visieła “małanka” (hazeta takaja školnaja). Tak uvachodziŭ u kantekst. Ja byŭ osvoboždion ad biełaruskaj movy. I jašče adzin čałaviek z usiaje klasy byŭ vyzvaleny, taksama rasiejec. I tak vyjšła, što tolki my ŭdvuch možam padtrymać hutarku na biełaruskaj movie. Astatnim adnaklaśnikam, homielskim biełarusam, heta “nia nada, jany narmalna razhavaryvajut”.
“NN”: A jak ty, “vyzvaleny”, patrapiŭ u cianioty biełaruskaści?
Z.B.: Ja zaŭždy ačuvaŭ da hetaha pijetet. Mnie, navat u dziesiać hadoŭ, było dziŭna nazirać za abaryhienami, u jakich jość svaja mova, mahčymaść stać nie Rasiejaj, a jany nia tolki hetym nie karystajucca, ale j adkaraskvajucca, jak tolki mohuć!
“NN”: A čamu tabie zdavałasia słušnym adkaraskvacca ad Rasiei? Tabie što, ŭłasnaja Radzima niedaspadoby?
Z.B: Dyk heta adna z hałoŭnych rasiejskich maraŭ — žiť za hraniciej! A ludzi, jakija mohuć stać “zahranicaj”, ale pnucca być rasiejcami, — nu heta poŭnyja idyjoty. Dla rasiejca. Moža, biełarusu heta i smačna — być “iak usie”, vyrvacca ŭ Maskvu. Savieckaja selekcyja naradziła takoha čałavieka.
Ja nia vyratavaŭ tapielku
“NN”: A to ty nie saviecki čałaviek! Napeŭna, i ŭ vojsku savieckim słužyŭ. “Słužu Savieckamu Sajuzu!”
Z.B.: Tak, dva hady adciahnuŭ u strajbacie. Budavaŭ Sokalski celulozna-papiarovy kambinat i Kamitet dziaržbiaśpieki ŭ Vołahdzie. Ad leta 88-ha da leta 90-ha. Patrapiŭ u apošni “zahrob”. Paśla mianie ŭžo biełarusy doma słužyli.
“NN”: Zaŭvažana: žančyny ŭsio žyćcio raspaviadajuć pra rody, a mužčyny — pra vojska. Heta vajskovyja ŭspaminy zmusili ciabie knihu nazvać “Čorny pistalet”?
Z.B.: I nazva nie maja, i ideja knihi nie maja. Usio heta idei Dubaŭca. Ja ŭvohule ničoha nie źbiraŭsia pisać! Jon zmusiŭ mianie pisać u 1993 h. A kali za 10 hod sabrałasia pisanina, jon prapanavaŭ vydać heta ŭsio pad adnoj vokładkaj. Ja kažu: “Dy ty što, heta ŭsio tak niesurjozna!” Ja sabie piśmieńnictva tak ujaŭlaju: siadzić niechta za stałom nabyčyŭšysia i piša pra hierojaŭ, tam zaviazka, kulminacyja, raźviazka. A Dubaviec kaža: “Ty ničoha nie razumieješ. Vydać knižku — heta peŭny etap prajści”.
“NN”: Heta tvaja ruka ź pistaletam na vokładcy?
Z.B.: Ruka Hlobusa, pistalet Sysa, zdymak Aleny Adamčyk.
“NN”: Ty zdaješsia čałaviekam niaŭrymślivym, jaki imkniecca ŭsio paspytać. Biełarusy viaduć bolš umierkavanaje žyćcio, spakojnaje, chatniaje. U ciabie burny temperament?
Z.B.: Absalutna spakojny, lanivy ŭ mianie temperament. Ja bolšuju častku žyćcia baŭlu na kanapie. Heta žyćciovyja abstaviny mianie časam padkidvajuć. Było i vielmi chranova, i vielmi klasna. Šmat čaho jość uzhadać.
“NN”: Čytačka N. kaža, što tvaja proza pa-rasiejsku razuchabistaja…
Z.B: Dy nu ty što! Ja miły, kulturny, rafinavany intelihientny chłopčyk. Ja nia ŭmieju bicca, nia ŭmieju ŭdaryć čałavieka pa tvary. Nia ŭmieju pryhoža dastać nož i ŭśmichnucca fiksaj, chacia fiksa ŭ mianie jość.
“NN”: Adnak ty ž stralaŭ pa milicyjantach u Vołahdzie? Heta apisana ŭ pieršym apaviadańni knihi i padobna na sapraŭdy pieražytaje…
Z.B.: Z hazavaha pistaleta! Ja maju tolki adnu surjoznuju historyju na sumleńni, jana taksama apisanaja ŭ knizie: ja ratavaŭ i nia vyratavaŭ tapielku. U vadzie mnie zdavałasia, što jašče paru sekund — i ja pajdu ź joj na dno. A na bierazie — što mnie nie chapiła pary sekund, kab jaje vyciahnuć. U mianie nie było dośviedu ratavańnia, była chałodnaja vada, užo lažaŭ śnieh. Ja adpuściŭ jaje ruku! Samy strašny dośvied, kali adpuskaješ čałavieka...
Hierb Rasiejskaj imperyi
Źmicier zadumvajecca, apuściŭšy nos da kufla. Ja pieravodžu razmovu na lehkadumnaje:
— Taja ž čytačka N. śćviardžaje, što ty ŭvieś u tatuiroŭkach, strašenna razmalavany.
Z.B.: Nie, nie strašenna. Sama pahladzi.
Źmicier, jak daśviedčany stryptyzer, pačaŭ marudna rasšpilvać i adsłaniać kašulu z mužnaha smuhłaha plača. Ja nia vytrymała napruhi j vykryknuła: “Niaŭžo Stalin?!”
Z.B.: Nu, zaraz. Hierb Rasiejskaj imperyi.
“NN”: Čamu taki vybar siužetu?
Z.B.: Ja byŭ rasiejski čałaviek i amal hatovy dysydent. A tady, u 1989 h., pra viartańnie imperskaj symboliki i razmovy nie viałosia. SSSR zhniŭ, ale jašče stajaŭ. Pra “Pahoniu” ja nia viedaŭ i zrabicca biełarusam nia śniŭ. U mianie mara była adna: paśla vojska začapicca za Nižni Noŭharad.
Kachańnie ź Internetu
“NN”: Kažuć, što ty ažaniŭsia. Miłośnicy tvaje asoby j tvorčaści — pakutujuć…
Z.B.: Dzievački, ja ž 10 hadoŭ chadziŭ, pakutujučy ad samoty...
“NN”: A jak vy paznajomilisia z žonkaj?
Z.B.: Ja nia vieryŭ, što možna paznajomicca praź Internet. Miljony, dziasiatki tysiačaŭ z adnaho boku i dziasiatki tysiačaŭ z druhoha marna šukajuć svaju pałovu ŭ sietkach. Ale byvajuć ščaślivyja zboi ŭ prahramie. I voś taki zboj adbyŭsia ŭ našym z Taniaj vypadku. Ja lanotna prahladaŭ sajty znajomstvaŭ — heta ŭvajšło ŭ niejkuju zvyčku. A jana nie źbirałasia nikudy davać svaje źviestki. Prosta na jaje nasieli kalažanki pa pracy: “Daj, daj, daj, daj!” Pieršy, chto adhuknuŭsia, byŭ ja.
Pierahanialnik mašynaŭ
“NN”: Mnie impanuje tvajo prostaje i śmiełaje pryznańnie, što ty byŭ samotny i šukaŭ paru… U nas samotnyja pra heta nie pryznajucca, siadziać i saromiejucca. A ty navat radyjomaraton naładziŭ, i 3 tysiačy žančyn patelefanavali…
Z.B.: Tak, heta było. Pamiataješ, na radyjo “Stalica” była prahrama “Znajomstvy ŭ etery”? Ja patelefanavaŭ, pradstaviŭsia pierahanialnikam aŭto ź Litvy ŭ Biełaruś. Ale havaryŭ pa-biełarusku. I pasypalisia jak z roha zvanki. A ja tady zdymaŭ pakoj la HUMu, i haspadynia, pensijanerka, veteranka i hieroj pracy, praklała mianie. Usie dzievuški Miensku chacieli paznajomicca ź pierahanialnikam mašynaŭ. Z hetaha ničoha cikavaha nie atrymałasia, ale dośvied jość dośvied.
“NN”: Dziaŭčat vabiła zamožnaść pierahanialnika?
Z.B.: Nia dumaju, što balšynia našych žančyn takija tupyja, kab kidacca najpierš na babki. Dyj ja skazaŭ, što vielmi niebahaty. U mianie dobry hołas, ja z humaram usio heta havaryŭ, pa-biełarusku, što taksama plus i intryhuje, bo nie piśmieńnik ci “beneefaviec” kaža, jaki ŭ łožku budzie kryčać “Žyvie Biełaruś!”, a pierahanialnik mašyn…
“NN”: A ty ž sapraŭdy, možna skazać, pierahaniaŭ mašynu — tvoj zialony, jak zialonka, zaparožac.
Z.B: Tak, byŭ taki zaparožac, i ja pa im dahetul płaču i rydaju. Heta samaja superskaja maja mašyna… Nie, stop, nia budu, a to maja siońniašniaja pačuje i z kryŭdy nie zaviadziecca! Ja na zepary svaim jeździŭ i ŭ Nižni Noŭharad, i ŭ Maskvu, i ŭ Vilniu. Nikoli jon mianie nie padvioŭ, ni razu! Ja na im najeździŭ tysiač sorak. Jasna, što zepar mašyna chranovaja. Niazručnaja i nieprestyžnaja. Ale pa stupieni nadziejnaści hety pyłasmok šmat kamu foru daść.
“NN”: A čamu ty raźvitaŭsia ź im?
Z.B.: Aj, durnaja historyja. Nie chaču raskazvać. Heta padobna da zdrady.
“NN”: Ci ty, staŭšysia žanatym i pavažnym čałaviekam, budzieš jeździć pa Biełarusi z Arłovym?
Z.B: Jasna! Što za pytańnie? Zaprašajcie — i my pryjedziem.
“NN”: A ŭvohule tvorčyja plany jakija? Biaz hetaha pytańnia, jak razumieješ, — nikudy.
Z.B.: Ja čałaviek, jaki žyvie adnym dniom.
“NN”: Čamu tvaje knihi niama ŭ mienskich kniharniach?
Z.B.: Nie biaruć knihary. Tolki z-za nazvy adnaho apaviadańnia — “Łukašenka pamior”. Choć tam nie viadziecca ani pra Łukašenku, ani pra jahonaje žyćcio i śmierć. A knižku možna nabyć u siadzibie BNF. Zachodźcie pad bieł-čyrvona-bieły ściah i kuplajcie. Albo ŭ “NN” praz “Knihi — poštaj”. 5 tys. kaštuje.
Hutaryła Śviatłana Kurs
Kamientary