Kachańnie i seks1010

Historyja biełarusaŭ, jakija znajšli adno adnaho ŭ Indyi, staŭšy akciorami Balivuda

Aleś źjechaŭ u Indyju jašče minułaj vosieńniu, stamiŭšysia ad šalonaha staličnaha rytmu. Kinuŭ pracu, zrabiŭ vizu na paŭhoda, uziaŭ kvitok u adzin bok i palacieŭ. Praz try miesiacy, u studzieni, toje ž zrabiła i Nastaśsia.

Aleś i Nastaśsia.

Da vandroŭki jon pracavaŭ kurjeram, jana — mieniedžarkaj u restaracyi. U Indyi jany abodva pierakvalifikavalisia ŭ akcioraŭ Balivuda, dzie «biełyja ludzi» dastatkova zapatrabavanyja. A «biełyja ludzi» hetym z zadavalnieńniem karystajucca: darohu apłačvajuć, žytło dajuć, kormiać i jašče hrošy płaciać. Dy i narešcie možna adčuć sapraŭdnuju Indyju, a nie zajezdžanaje Hoa.

«NN»: Kaho davodziłasia hrać?

Aleś: Byŭ hienierałam brytanskaj armii na vajnie, chadziŭ z vusami, u kapielušy i kirzačach. Žyli na vile ŭ džunhlach na poŭdni Indyi ŭ štacie Kierała. Na zdymki, što doŭžylisia šeść dzion, nas vazili ŭ hory. Chacia ŭ kadry ja źjaŭlajusia litaralna na paru siekund, niedzie ŭ samym kancy, dy i toje ŭ soniečnych akularach.

Na zdymkach na Hoa my byli zaprošanymi haściami na induskim viasielli: tančyli, śpiavali, siadzieli za stałom. Taki rabočy praces. Narmalna było, nas karmili. Paru razoŭ na dzień — harbata. Płacili za heta hrošy. Było cikava, asabliva na pačatku, kali kožny raz — novaje miesca.

Nastaśsia: Heta mahčymaść pabačyć Indyju. Tabie dajuć žytło, ježu, jašče i płaciać hrošy.

Aleś: Nabyvajuć tabie kvitok na spalny aŭtobus, tam niama siadziačych miescaŭ, heta jak naš płackart. I ty kładziešsia, jedzieš, hladziš u vakno.

Tak ja jeździŭ kastryčnik, listapad, śniežań… U studzieni mnie prapanavali kantrakt, treba było jechać u Mumbai. Maŭlaŭ, zdymki ŭvieś čas. Ja sabraŭsia i pajechaŭ, ale niešta nie atrymałasia. Napačatku pracy nie było, my źviazalisia ź inšymi ahientami, papracavali krychu ź imi. Heta nie spadabałasia našamu pieršamu ahientu, tak što my tam niadoŭha pažyli i pajechali nazad u Hoa.

«NN»: Płacili dobra na zdymkach?

Aleś: Kali zdymki byli ŭ Hoa, to bok nie treba było nikudy vyjazdžać, płacili kala 1500 indyjskich rupij za dzień. Heta prykładna 23 dalary. U Mumbai — 45 dalaraŭ za dzień. Nu i stavilisia narmalova. Kali, naprykład, nie padabałasia ježa, možna było paprasić jeŭrapiejskaj.

Nastaśsia: Heta chutčej sposab pahladzieć Indyju, a nie zarabić hrošy. U mianie samyja doŭhija zdymki ciahnulisia piać dzion, heta było ŭ Mumbai. Płacili kala 50 dalaraŭ za dzień. U fotasiesijach dla časopisaŭ zdymałasia, tam bolš płaciać, 70-80 dalaraŭ za dzień.

«NN»: Čym karmili?

Nastaśsia: Tam dzie-nidzie ceły fudkort byŭ. Na niekatorych zdymkach karmili jeŭrapiejskaj ježaj, dzieści była tolki indyjskaja.

«NN»: Indyjskaja ježa — heta što?

Nastaśsia: U asnoŭnym, viehietaryjanskaja.

Niekatoryja indusy jaduć kurycu, ale nie ŭsie. I heta amal što adzinaje miasa, jakoje jany ŭžyvajuć. Zvyčajna ž hatujuć rys.

Aleś: Byvaje, jałavičynu jaduć, ale vielmi redka.

«NN»: Vychodzić, jany tam cełymi dniami rys jaduć?

Nastaśsia: Tak, ale jaho padajuć z roznymi padlivami.

Aleś: I śpiecyj šmat karysnych dadajuć. Jašče hatujuć roznyja babovyja. My, darečy, paśla viartańnia znajšli pobač z domam indyjskuju kramu, kupili tam nutavyja šmatki i zrabili nutavyja katlety.

«NN»: Dyk jak vy ŭsio ž syšlisia?

Aleś: Nasta pryjechała jakraz u moj dzień narodzinaŭ. Ja, darečy, uvohule pra jaho zabyŭ. Kali žyvieš u Indyi, hublaješsia ŭ časie. Dla ciabie tam isnuje tolki dzień, a nie niejkaje čysło.

Nastaśsia: Niama zvarotnaha kvitka, voś i nie treba vieści adlik.

Aleś: My źjeździli na načny rynak, tam vialiki fudkort, scena z žyvoj muzykaj, pierformansy z ahniami, tancplacoŭki. Zvyčajna hety rynak pracuje pa subotach, na jaho źjazdžajecca ŭsio Hoa. Na nastupny dzień ja pajechaŭ na kantrakt u Mumbaj.

Praz paru tydniaŭ viartaŭsia ŭ tambury indyjskaha ciahnika, jechaŭ 12 hadzin, hladzieŭ na pryrodu. Mnie chaciełasia prajechać mienavita ŭ tambury, jak mnohija indusy, adčuć i ŭvabrać hety kałaryt.

Kali ja viarnuŭsia, Nasta jakraz źjazdžała na poŭdzień, u Pimpry. A paśla jaje padarožža pasiabravali, stali žyć razam.

Nastaśsia: Na poŭdzień my pajechali, bo zachacieli pabačyć inšuju Indyju. Adpravilisia na bajkach, jechali dvoje sutak, zajazdžali ŭ roznyja harady. Indyja zusim nie takaja, jak Hoa.

Što zaŭvažaješ adrazu, dyk heta mnostva roznych pachaŭ: ježy, duchmianych rečyvaŭ, aramatyčnych alejaŭ, kvietak — jany ŭsie źmiešvajucca. I jašče — koleraŭ. U Indyi nie sustrenieš žančynu ŭ karyčnievym ci šerym sary. Induski nosiać ružovyja, malinavyja, błakitnyja, zialonyja, čyrvonyja — vielmi-vielmi jarkija, jak i ŭpryhožvańni.

Aleś: Indyja roznaja. Dzieści bolš bahataja, dzieści mienš. Dzieści bolš čystaja, dzieści brudnaja. U roznych rehijonach svaje pryrodnyja bahaćci, svaja mova. Čaściakom indusy razmaŭlajuć pamiž saboj pa-anhlijsku, bo nie mohuć zrazumieć adno adnaho. Jość ahulnyja movy jak chindzi ci maratchi, na ich razmaŭlaje bolšaść. Ale ŭsio adno, kali traplaješ kudyści ŭhłyb, usie havorać pa-svojmu.

Jość vielmi zamožnyja ludzi, jość vielmi biednyja, što znachodziacca na miažy vyžyvańnia. Hołyja na pamyjcy — heta ich žyćcio.

Nastaśsia: Kantrast dobra bačny ŭ Mumbai. Kali zajechać u Kałabu, histaryčny rajon, možna ŭbačyć i pabudovy XIX stahodździa, i šykoŭnyja novabudoŭli. Sici-centr prosta, jak u Maskvie ci navat lepš. A potym vyjazdžaješ adtul i bačyš strašennyja truščoby.

U nas u takim miescy niejak aŭtobus spyniaŭsia, strašna było vyjści. Pajšli ŭ prybiralniu z chłopcami, bo sami nie rašylisia. Ableplivajuć dzieci, darosłyja, žabraki. Pacuki vielizarnyja biehajuć — vielmi žudasna.

Aleś: Časam možna adčuć rezkija niepryjemnyja pachi. Ad ich možna stracić prytomnaść, zvanitavać. Heta ni z čym nie paraŭnać, nijak nie apisać.

«NN»: Što bolš za ŭsio začapiła ŭ samoj Indyi?

Nastaśsia: Dy prosta tam usio.

Aleś: Što tam prosta?

Nastaśsia: Dy ŭsio prosta. Nie treba mišury, nie treba apranacca doraha, zamožna.

Aleś: Prosta ty pry hetym adčuvaješ siabie kamfortna, bo nasustrač iduć takija ž ludzi.

Zamožny čałaviek moža vyhladać jak chipi, u jakoha ŭ kišeniach pusta. Mnie padajecca, Indyja vyroŭnivaje voś hety dysbałans paniaćciaŭ, pryncypaŭ. Tam modna toje, što tabie padabajecca. Heta mohuć być šlopancy i šorty, toje, u čym tabie kamfortna.

«NN»: Zamiežnikaŭ tam šmat?

Aleś: Šmat rasijan, jany jeduć u asnoŭnym na poŭnač Hoa. Na poŭdni bolš jeŭrapiejcaŭ: anhličanie, francuzy, irłandcy, šatłandcy. Poŭdzień Hoa ličycca bolš cichim, spakojnym.

«NN»: Pa čym biełaruskim sumavali?

Aleś: Pa movie. U supiermarkiecie na Šry-Łancy, dzie my praviali apošni miesiac pierad viartańniem u Biełaruś, byli adny ruskija. Dumajem, što za fihnia? My za stolki kiłamietraŭ ad Rasii, na vostravie, a tut adny ruskija. Vyrašyli razmaŭlać pa-biełarusku. Chadzili, uzhadvali movu, nam było cikava i viesieła.

Bolš ni pa čym nie sumavaŭ, choć i paŭhoda prajšło.

Byli chłopcy, jakija kazali: «Voś, kaŭbasy b zaraz, harełki…» A ja nie viedaju, navošta kaŭbasa i harełka, kali takija zachady, akijan. Kali takaja pryroda i tannaja sadavina.

Nastaśsia: Vielizarnaja dvuchkiłahramovaja papaja tam kaštuje ŭsiaho paŭdalara. Heta toje, pa čym my sumujem.

Aleś:

Kali my viarnulisia ŭ Biełaruś, ja zrazumieŭ, što nie jem sadavinu. Banany ŭvohule ni pra što.

Nastaśsia: Da adjezdu ŭvieś čas ich nabyvała, i było narmalova. Pakul tam nie pakaštavała. Heta dźvie roznyja rečy.

Aleś: Ničoha nie kupić, akramia jabłyk! A na jabłyki ŭ mianie alerhija.

Nastaśsia: U Indyi, darečy, jabłyki — ledźvie nie samaja darahaja sadavina.

«NN»: Paśla Indyi žyćcio ŭžo nie budzie takim, jak raniej?

Nastaśsia: Zvyčajna ludzi albo zastajucca ŭ Indyi, albo mianiajucca. Ludzi bačać, što moža być pa-inšamu, moža być lepš. Nie abaviazkova prapadać na pracy, biaskonca zarablać hrošy.

Da Indyi ja vielmi šmat pracavała, peŭny čas — na dźviuch pracach. Mnie chaciełasia zarabić na ŭsio. U peŭny momant usio nadakučyła, i ja źjechała. Ciapier žyvu našmat bolš spakojna.

Aleś: Mianiajucca pryjarytety, rasstaŭlaješ ich pa-inšamu. U mianie źmianiłasia razumieńnie taho, što važna.

Nastaśsia: Važna zastavacca čałaviekam u luboj situacyi, bierahčy zdaroŭje, nie rastračvać žyćcio marna. U śviecie vielmi šmat cudoŭnych miescaŭ, jakija varta ŭbačyć. Nie treba zacyklivacca na Minsku, pracy, pabudovie doma, nabyćci aŭtamabila.

Aleś: Ale kožnamu svajo. Chto jak choča, toj tak i robić.

Nastaśsia: Kažuć, Indyja daje tabie toje, što tabie patrebna. Jana albo prymaje ciabie, albo adpraŭlaje nazad.

Kamientary10

Ciapier čytajuć

Pieršy biełaruski pašpart z «Pahoniaj» atrymaŭ Łukašenka, a druhi — školnik Juryj Čarniak. Jak skłaŭsia los chłopca?6

Pieršy biełaruski pašpart z «Pahoniaj» atrymaŭ Łukašenka, a druhi — školnik Juryj Čarniak. Jak skłaŭsia los chłopca?

Usie naviny →
Usie naviny

U Biełarusi nielha prosta tak pachavać hadavanca. Što tady rabić i kolki heta kaštuje13

U časy ŠI kaštoŭnymi kadrami robiacca tyja, chto ŭmieje hurtavać i scemientoŭvać

Byłaja palitźniavolenaja Nasta Łojka ŭpieršyniu za 3,5 hoda ŭbačyłasia sa svaim sabakam1

Minpryrody źbirajecca zabaranić u Biełarusi vytvorčaść płastykavych kvietak10

Vybary ŭ Bałharyi vyjhrała prarasijskaja partyja byłoha prezidenta Radzieva5

Siamju ź dziciom nie puścili jeści ŭnutry kaviarni picu navynas. «Haraž» apraŭdvajecca, internet spračajecca10

Za admovu razbłakavać telefon pry ŭjeździe ŭ Rasiju ciapier možna sieści na 15 sutak4

Žančyna schadziła ŭ fiłarmoniju i aburyłasia, što ŭ skrypački na scenie spaŭzła bretelka biusthaltara11

Zialenski ličyć začystku internetu ŭ Rasii padrychtoŭkaj da ŭdaru pa Bałtyi25

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Pieršy biełaruski pašpart z «Pahoniaj» atrymaŭ Łukašenka, a druhi — školnik Juryj Čarniak. Jak skłaŭsia los chłopca?6

Pieršy biełaruski pašpart z «Pahoniaj» atrymaŭ Łukašenka, a druhi — školnik Juryj Čarniak. Jak skłaŭsia los chłopca?

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić