Piša Andrej Dyńko.
Niadaŭna prajšła infarmacyja, što maskoŭskaja siamja pieradała va ŭłasnaść dziaržavie kalekcyju mastactva koštam da dvuch miljardaŭ dalaraŭ.Dva miljardy — heta, mahčyma, miedyjnaje pierabolšvańnie. Ale jano adlustroŭvaje pamier kalekcyi: bolš za tysiaču pradmietaŭ, siarod ich Rubens, Mikiełandžeła, da Vinčy. (Nie ździŭlusia, kali ŭ adnoj z takich maskoŭskich kalekcyj lažyć i Kryž Jefrasińni.)
Dyk voś, Nina Moleva — heta było rańniaje kachańnie Karatkieviča.Karatkievič tady vučyŭsia ŭ Litinstytucie, Moleva tam vykładała historyju mastactva. I akurat pra žančyn Karatkieviča piša ŭ svajoj knizie małady daśledčyk Dzianis Marcinovič.
Moleva była nadta chvoraj u tyja časy, nadta chvoraj. Ź jaje słovaŭ Karatkievič piša, što daktary dajuć joj usiaho hod žyćcia.Jaje navat adpravili na apieracyju ŭ Vienie. Možna sabie ŭjavić, kim tre było być, kab ciabie, savieckaha hramadzianina, adpravili rabić apieracyju ŭ kapitalistyčnaj krainie. Heta moh być abo niejmavierna ščaślivy čałaviek, abo čałaviek z dvajnym dnom. I voś takaja žančyna stała ramantyčnym zachapleńniem piśmieńnika.
Ciažka sabie ŭjavić u tahačasnaj Biełarusi, splundravanaj zavajoŭnikami, voś takuju kalekcyju, jak u toj, słovami Karatkieviča, «cudoŭnaj maskoŭskaj kvatery u rajonie płoščy Majakoŭskaha».
Karatkieviču tady było 29 (Molevaj — 31).Zdajecca, bolš ujaviŭ sabie toje kachańnie, nadumaŭ sabie jaho, čym jano raźviłasia ŭ rečaisnaści. Ale pieražyŭ jon hetaje karotkaje kachańnie nastolki hłyboka, što jano pakłałasia na papieru ŭ hienijalnym ramanie «Leanidy nie viernucca na ziamlu» (praz cenzuru vyjdzie z druku pad nazvaj «Nielha zabyć», bo SSSRam kiravaŭ Leanid). Ujaŭlenaje kachańnie naradziła realnych piersanažaŭ.
Nadta chvoraj była i inšaja žančyna, inšaje vialikaje ramantyčnaje zachapleńnie Karatkieviča — Naveła Matviejeva. I voś, abiedźvie hetyja chvoryja žančyny, jak niaredka toje zdarajecca, pieražyli Karatkieviča voś užo na 29 hadoŭ, i daj boh im zdaroŭja.
Marcinovič nie pahavaryŭ ź imi — a škada. Navat kali b jany mała praŭdy raskazali, heta ŭsio byŭ by cikavy adbitak lusterka ŭ lusterku.
Pabačyć tyja ramany vačyma inšaha boku dało b cikavy histaryčny i psichałahičny materyjał.
Karatkieviču, jak i Bahdanoviču, «pašancavała». Jak Bahdanovič nie trapiŭ u bieznadziejny saviecki niabyt, tak i Karatkieviču nie było nakanavana zabyćcio ŭ łukašenkaŭskija časy.Bahdanovič pamior pierad samaj Kastryčnickaj revalucyjaj i tamu nie paśpieŭ zaplamić siabie ŭ kontrrevalucyjnaj,
Karatkievič byŭ jarkim charaktaram.
Adnak, viadoma, jahony los, jak i los Bahdanoviča, byŭ daloka nie ščaślivym.Słaboje zdaroŭje rana źviało abodvuch u mahiłu. I hetaja jaskravaść, hety vybuchovy tempieramient, i hetaje zdaroŭje ŭpłyvała na jahonyja kachańni. A kachańni — na tvorčaść.
Žančyny, chaj sabie słaba apisanyja — i niama fatahrafij, a jak bieź ich ujavić sabie ich, adčuć niuansy taho typu, jaki pryvablivaŭ piśmieńnika, — paŭstajuć pierad nami, pryčym u supastaŭleńni z vypisanymi na ich pratatypach piersanažami realnych knih. Čaho brakuje knizie? Palityčnaha kantekstu, sacyjalnaha i psichałahičnaha analizu, fonu času.
Naprykład, nie zhadvajecca ŭ knizie, što ŭ Karatkieviča była takaja asablivaść arhanizma — nie rasła barada.Heta nie mahło nie ŭpłyvać na jaho samaŭsprymańnie, na jahony psichałahičny profil, a praz toje — i na ramantyčnaje žyćcio. Było b cikava, kab aŭtar nie abmiažoŭvaŭsia litaraturnym upłyvam zakachanaściaŭ.
Ukrainski historyk Jarasłaŭ Hrycak napisaŭ zachaplalnuju bijahrafiju ŭkrainskaha kłasika Ivana Franka «Prarok u svajoj ajčynie: Franko dy jahonaja supolnaść (1856–1886)».U joj jon pakazaŭ čas, u jakim farmavaŭsia hety intelektualny lidar, a taksama ŭpłyŭ praroka na svaju ajčynu. Heta bliskučaja bijahrafija,
i Karatkievič, dyj Kupała, Bykaŭ jašče čakajuć svajho aŭtara, jaki b apisaŭ, jak hienij źmianiaje ludziej vakoł siabie i svaju radzimu jak cełaje.Takija knihi, jak Marcinovičava, dadajuć drabnicy viedy dla taho, chto voźmiecca za vialikuju
* * *
Dzianis Marcinovič. «Donžuanski śpis» Karatkieviča. — Minsk: Čatyry čverci, 2012.
Kamientary