Pad Brestam ludzi ad dušy ratavali lebiedziaŭ, vysiakajučy na sažałcy lod. Ale karyść ad hetaha sumnieŭnaja
Niadaŭna mnohich u sacyjalnych sietkach kranuła historyja pra «vyratavańnie» lebiedziaŭ kala Bresta, ale situacyja vyklikała surjoznyja pytańni ŭ śpiecyjalistaŭ. Vydańnie BGMedia razabrałasia, što ŭ hetaj situacyi nie tak adnaznačna.

U siaredzinie studzienia žychary Briesta i navakolnych viosak vyjšli na lod sažałki ŭ vioscy Kaviardziaki, kab uručnuju prasiačy pałonku dla ptušak, jakija zimavali na vadajomie. Videa ź ludźmi, što niekalki hadzin u maroz i viecier łamali lod, chutka razyšłosia pa internecie i atrymała šmat słoŭ padziaki.
Adnak užo na nastupny dzień vyśvietliłasia, što sažałka znoŭ zamierzła, a lebiedziaŭ usio ž daviałosia adłoŭlivać i pieravozić u śpiecyjalny prytułak da viasny. U kamientaryjach pad videa źjavilisia sumnievy: ludzi pisali, što pry mocnych marazach taki vadajom zamiarzaje za noč i prabivać lod kožny dzień — biessensoŭna. Inšyja adznačali, što ptuški pavinny sami adlatać u bolš prydatnyja miescy, a nie zastavacca na drobnych sažałkach.
Žurnalisty BGmedia źviarnulisia pa tłumačeńni da śpiecyjalista ekałahičnaj infalinii «Zialony telefon». Ekśpiert rastłumačyŭ, što ŭ Biełarusi amal niama vadajomaŭ, jakija nie zamiarzajuć: zimoj drobnyja aziory i sažałki pakryvajucca lodam całkam, a vadapłaŭnyja ptuški zvyčajna pieralatajuć na bujnyja reki abo vialikija aziory z chutkaj płyńniu, dzie jość vada i korm. Lebiedzi i kački zdolnyja za sutki pieraadolvać sotni kiłamietraŭ, tamu maroz dla ich nie źjaŭlajecca niepieraadolnaj pieraškodaj.
Pa słovach śpiecyjalista, sažałka ŭ Kaviardziakach zanadta maleńkaja i nie prystasavanaja dla zimoŭki ptušak. A pastajannaje łamańnie lodu na joj moža naškodzić nie tolki ptuškam, ale i ŭsiamu žyvomu ŭ vadajomie. Lod zimoj vykonvaje rolu «ciepłavoj koŭdry»: pad im zachoŭvajecca stabilnaja tempieratura. Kali ž źniać lod całkam, rezki pierapad tempieratur moža pryvieści da hibieli ryby, maluskaŭ i inšych arhanizmaŭ, jakija, darečy, źjaŭlajucca častkaj karmavoj bazy dla tych ža lebiedziaŭ.

Taksama ekśpiert adznačyŭ, što lebiedź-šypun, jaki, chutčej za ŭsio, zimavaŭ na hetym vadajomie, užo daŭno nie źjaŭlajecca redkim vidam, a lebiedź-klikun u Biełarusi ŭ asnoŭnym sustrakajecca padčas mihracyj. Tamu ŭmiašańnie čałavieka ŭ hetaj situacyi nie było nieabchodnym.
Dapamoha ptuškam sapraŭdy patrebnaja tolki ŭ asobnych vypadkach — kali jany vidavočna chvoryja, paranienyja, nie ruchajucca, pakrytyja lodam abo pavodziać siabie nienaturalna. U takich situacyjach varta paviedamlać u słužby Minpryrody, MNS, milicyju abo miascovyja orhany ŭłady. Samavolny ž adłoŭ ptušak źjaŭlajecca parušeńniem zakona i karajecca štrafam.
Što da padkormki, to jana dapuščalnaja tolki pry mocnych marazach i ŭ miescach masavaha zboru ptušak. Karmić ich chlebam, tłustaj abo salonaj ježaj nielha — najlepš padychodziać ziernie, ptušyny kambikorm i syraja dy varanaja harodnina.
Na dumku śpiecyjalista, dla samich lebiedziaŭ hetaja historyja, chutčej za ŭsio, nie budzie mieć surjoznych nastupstvaŭ — jany viernucca viasnoj abo znojduć inšaje miesca. A voś dla ludziej heta situacyja — nahoda zadumacca: dobryja namiery biez razumieńnia pryrodnych pracesaŭ časam mohuć prynieści bolš škody, čym karyści.
U Ivanavie sotni kačak trapili ŭ ledzianuju pastku
«Najlepšaje ŭ žyćci — bačyć, jak uźlatajuć ci ŭciakajuć tyja, kamu my dapamahli». Biełaruska raskazała, jak ratuje dzikich žyvioł
Sotni kačak zapałanili raku ŭ Mahilovie. U vyraj nie adlacieli, bo zanadta sytna žyviecca pobač z čałaviekam
U Kamianieckim rajonie ŭ viaskovy dvor zabryŭ zabłukały lebiedź
Kamientary