Vioska, jakuju kantralavali banderaŭcy: Pović Kobrynskaha rajona
…Heta była samaja sapraŭdnaja hramadzianskaja vajna. Niaredka adzin brat u siamji zmahaŭsia na froncie za savieckuju ŭładu, a druhi byŭ u banderaŭskich atradach. I banderaŭcy byli vielmi žorstkija. Jany nie prosta zabivali, a naśmierć zamučvali. Nie daj boh, kab niešta takoje paŭtaryłasia, bo znoŭ samaje ciomnaje paŭspłyvaje ŭ ludziach. Ja i ciapier baču pa niekatorych, choć jany adkryta nie havorać, što jany padtrymlivajuć urad Parašenki…
Heta charaktarystyčnaje mierkavańnie naležyć adnamu intelihientu ź vioski Pović Kobrynskaha rajona (aficyjna Pavićcie, ale hetaja nazva niepapularnaja siarod miascovych). Vioska raźmieščana na biełaruska-ŭkrainskaj miažy, i ŭ svoj čas bačyła zaciataje zmahańnie atradaŭ UPA z savieckaj uładaj. Jak možna zdahadacca, rasiejska-biełaruskaja prapahanda znajšła tut dobruju hlebu dla praroščvańnia vobraza złoha banderaŭca, jaki raniej nakuralesiŭ na Paleśsi, paśla nienadoŭha schavaŭsia, kab u novym vobrazie paŭstać na kijeŭskim majdanie i pryjści tam da ŭłady.
I heta źjava paŭsiudnaja. Jak tolki pryjazdžaješ u viosku, dzie ŭ kancy 30-ch pačatku 50-ch hadoŭ minułaha stahodździa dziejničali paŭstanckija atrady ŭkrainskich nacyjanalistaŭ, tam ludzi, jak ahniu, bajacca tych banderaŭcaŭ, što maluje im telebačańnie. Vidavočna, jany pamiatajuć niešta takoje, na što lohka nakładajecca televizijnaja karcinka. Praŭda, pamiać daloka nie zaŭsiody ŭklučaje vyklučna toje, što bačyŭ zastrašany spažyviec ŚMI na svaje vočy. Vobraz taho pieršaha, paleskaha jašče banderaŭca, taksama ŭ jaho śviadomaści moh paŭstać nie biez karekcyi savieckaha ideołaha. Ale ž i dymu biez ahniu zvyčajna nie byvaje.

«Pamiataju ŭsio vielmi dobra»
Mikałaj Tarasiuk naradziŭsia niezadoŭha da vajny – u 1938 hodzie. Ale nie byŭ by to chłopiec – što-što, a bai miž partyzanami i «bulbašami» (u Povici paŭstancaŭ najčaściej nazyvali mienavita tak) jon zapomniŭ dobra. Uklučna z kolkaściu zabitych i miescam znachodžańnia paŭstanckaha aŭtamata.
Ale ŭspaminaje pra toj čas absalutna spakojna, biez emocyj i navat acenak. «Tak, bulbašoŭ było ŭ nas šmat», – kanstatuje adzin fakt. «I mienavita povickich było šmat», – kanstatuje druhi. «Niekatoryja vystupali suprać ułady, a mnohija nie chacieli iści na front. A było i paru takich, chto prosta byŭ złodziejem pa žyćci, i pajšoŭ u bandu dziela nažyvy», – pa-raniejšamu spakojna tłumačyć Mikałaj najbolš častyja pryčyny źjaŭleńnia povickich mužčyn u paŭstanckich atradach. Daje zrazumieć, što sama pa sabie ideja niezaležnaj Ukrainy palešukam była nie toje što čužoj, ale dakładna nie vyznačalnaj pry ich rašeńni pajści ŭ les. Pryčyny byli kudy bolš prazaičnyja.
«Kažuć, – pravakuju na bolš detalovyja ŭspaminy svajho subiasiednika, – što «bulbašy» byli vielmi žorstkija. A vy što pra heta čuli?». – «Ja b nie skazaŭ. Chacia paru źvierstvaŭ tut sapraŭdy było. Pamiataju chłopca, jakomu na śpinie vyrazali zorku. Za što, dakładna nie viedaju. Zdajecca, padazravali, što jon suviazny ŭ partyzan. Znajšli jaho zamučanaha ŭ lesie. Małady chłopiec zusim – nie viedaju, było jamu 16 ci nie. A jašče pamiataju, jak usiu siamju zabili. Syn byŭ u partyzanach, i jaho ranili. Jon pryjšoŭ dadomu. A «bulbašy» pryjšli śledam, jaho dabili, i maci ź siastroj taksama zabili. Ja sam bačyŭ tyja trupy, bo ich chata niepadalok stajała».
Niahledziačy na takija vypadki, Mikałaj Tarasiuk usio roŭna nie schilny nazyvać usich paŭstancaŭ złačyncami. «Siarod partyzan taksama takija bandyty byli. Heta ad čałavieka zaležyć, a nie ad taho, u partyzany jon pajšoŭ, ci banderaŭcy».

«Zabivali, u asnoŭnym, aktyvistaŭ i kamunistaŭ»
U Povickaj siaredniaj škole ja spadziavałasia znajści krajaznaŭcu, ale zamiest hetaha paznajomiłasia z nastaŭnicaj historyi Tamaraj Kuzič. Jana starałasia jak maha bolš biesstaronna raspavieści pra hramadzianskuju vajnu, što ŭ 40-ch hadach raźviarnułasia ŭ hetych tady jašče zabałočanych miaścinach. «Pa sutnaści ŭ tyja časy ŭ Povici nie było ludziej, jakija da kanca padtrymlivali b savieckuju ŭładu. Vyklučeńnie składali tolki zasłanyja rabotniki i samyja-samyja biedniaki. Astatnija savieckuju ŭładu nie lubili». Sprečnaja dziejnaść partyzan taksama była acenienaja nie na karyść apošnich: «Maja śviakrucha, kali vučyłasia ŭ Maskvie, jašče ŭ 50-ch hadach niejkamu vykładčyku prama zajaviła, što partyzany byli takija samyja, jak i banderaŭcy», – skazała Tamara.
Ale kali nastaŭnica ŭziałasia apaviadać siamiejnuju historyju svajho muža, biesstaronnaść usio ž pakrysie pačała joj zdradžvać. Heta nie dziŭna, uličvajučy dramatyčny charaktar daŭniaj padziei, jakuju ŭ siamji nieadnarazova abmiarkovaŭvali i z-za jakoj mocna ŭ svoj čas pieražyvali.
Dzied jaje muža, Arsien Kuzič, u siaredzinie 30-ch tolki ažaniŭsia. U 1939 hodzie jaho zabrali ŭ polskuju armiju, i nieŭzabavie jon trapiŭ u niamiecki pałon. Na ščaście, akazaŭsia jon nie ŭ kancłahiery, a na fiermierskaj haspadarcy, ź jakoj paśpiachova praź niekalki hod zdoleŭ nie tolki źbiehčy sam, ale i arhanizavać pabieh dla svaich ziemlakoŭ. Letam 1944 hoda jon narešcie dabraŭsia dadomu, i tut ža byŭ zavierbavany ŭ jakaści suviaznoha ŭ źniščalny bataljon, admysłova stvorany dziela likvidacyi ŭkrainskaha nacyjanalistyčnaha ruchu. «Jon byŭ kamsamolcam, i jon nie moh admovicca», – kaža Tamara Kuzič. Biada ŭ tym, što pra pryznačeńnie Arsiena vielmi chutka daviedalisia paŭstancy, i nie paśpieŭ toj pažyć ź siamjoj i niekalki miesiacaŭ, jak prosta z pola, na vačach žonki, baćkoŭ i małych dziaciej jaho nazaŭsiody zabrali ŭzbrojenyja ludzi. «Bolš siamja jaho nikoli nie bačyła. Nikoli».
Na hetym historyja nie zakončyłasia. Baćka Arsiena vyrašyŭ znajści paŭstancki atrad, kab chacia b vyprasić cieła syna dziela chryścijanskaha pachavańnia. Ale ŭ adkaz byŭ hetak žorstka źbity, što ledź zdoleŭ pryvałačysia dachaty, a paśla jašče niekalki miesiacaŭ adležvaŭsia na piečy. Kali pamiłavanyja paŭstancy viarnulisia sa stalinskich łahieraŭ, na pjanuju hałavu niechta ź ich prahavaryŭsia, što Arsienu Kuziču pierad śmierciu vykałali vočy i vyrvali jazyk, a paśla zakapali niedzie ŭ lesie.
Takich historyj, na žal, chapaje nie tolki ŭ Povici. Paŭstancy zabivali pieravažna savieckich aktyvistaŭ, partyzan i ich suviaznych, ale zabivali ź nievierahodnaj žorstkaściu. A kali ŭličyć, što ŭ abvinavačanych nie było mahčymaści apraŭdacca, a značyć bieź nievinavatych achviar nie abychodziłasia, to stanovicca zrazumiełym, čamu žycharam achinutych paŭstańniem terytoryj jość što ŭspomnić žachlivaha.
I dla kalektyŭnaj pamiaci nie važna, što asablivaj žorstkaściu vyznačalisia nie ŭsie paŭstancy, a, jak praviła, adzin-dva čałavieki z atrada. Zapaminajecca samaje strašnaje jakraz.

Byłyja vorahi
Pa ironii losu ŭ Povici i dahetul jašče žyvuć ludzi, jaki niekali pradstaŭlali supraćlehłyja baki toj hramadzianskaj vajny. Abodva mužčyny – ravieśniki, narodžanyja ŭ 1927 hodzie. Abodva apynulisia ŭ svaich atradach vypadkova. Alaksiej Subotka byŭ suviaznym partyzanskaha atrada. Da hetaha ŭ les pajšoŭ jaho brat, a paśla partyzany padmanuli junaka Alaksieja, skazaŭšy jamu, što brat zahadaŭ mienšamu taksama iści ŭ les. Toj pajšoŭ, ale brata navat ni razu nie bačyŭ.
Heta addalena nahadvaje i historyju Fiodara Saŭčuka, brat jakoha taksama rušyŭ u atrad UPA pieršym. Voś tolki abstaviny jaho sychodu skłalisia zusim inšyja. U svoj čas jon byŭ vyviezieny ŭ Hiermaniju, ale razam z susiedam zmoh viarnucca. Pa viartańni ich dvaich partyzany zapadozryli ŭ špijanažy na karyść Hiermanii. Partyzanskaje śledstva nie adroźnivałasia humannaściu ad paŭstanckaha, i chłopcy atrymali svoj zavočny śmiarotny prysud. Susieda znajšli z prastrelenaj hałavoj va ŭłasnym łožku, što stała sihnałam Fiodaravamu bratu: treba nieadkładna ŭciakać. Razam ź im pajšoŭ z čystaj cikavaści i Fiedzia.
Prykładna adnolkava byłyja vorahi ŭspaminajuć i žyćcio ŭ lesie – hoład, vošy, časotka. Ciažka skazać, ci zachavali jany niepryjaznaść adzin da adnaho piersanalna, ale na majo ščyraje pryznańnie, što idu razmaŭlać ź Fiodaram Saŭčukom Alaksiej Subotka ź iraničnym śmiecham spytaŭ: «I pra što vy budziecie jaho pytać? Jak jon partyzan zabivaŭ?». U svaju čarhu Fiodar Saŭčuk adkryta nazvaŭ usich partyzan krachaborami, hrabiežnikami i bandytami, zrabiŭšy vyklučeńnie tolki dla adnaho atrada, jaki, pa jaho nazirańniach, nie byŭ zaŭvažany na rabunkach sialan.
Uvohule ŭspaminy Fiodara Saŭčuka akazalisia bolš emacyjnymi, pryhodnickimi i, jak mnie pakazałasia, ščyrymi. Nie toje što Subotka padmanvaŭ – zusim nie, ale i havaryŭ biez asablivaj achvoty. Adnoj z pryčyn hetaha, praŭda, była starečaja słabaść, ale druhoj pryčynaj mahło być toje, što minułaja vajna nie była jaho asabistaj. Jon apynuŭsia ŭ joj pa voli abstavinaŭ i prosta vykonvaŭ zahady. U toj čas jak Fiodar, taksama idučy za abstavinami, paśla nieadnojčy ŭpeŭnivaŭsia ŭ pravilnaści svajho vybaru.
Jon pryznaje, što i ŭ jaho atradzie byŭ bandyt, što zajmieŭ adpaviednuju słavu jašče pry Polščy i praciahvaŭ bandytyzm užo pad ściaham ukrainskaha nacyjanalista: «Zabivaŭ niavinnych ludziej, ničoha nie skažu, sapraŭdy zabivaŭ. Pad marku naš…». Ale ŭvohule ŭ paŭstanckich farmiravańniach, jak zapeŭnivaje naš hieroj, panavała kanśpiracyja i dyscyplina, kiraŭniki patrabavali pavažlivych adnosin da mirnaha nasielnictva. «Idziem u siało (pajeści ž treba). Kamandzir raźmiarkoŭvaje pa dva čałavieki na chatu. I kali b ja zajmaŭsia vymahańniem, to mnie pula adrazu ŭ łob była b! Adrazu pula ŭ łob!» – enierhična zapeŭnivaje dzied.

Usia słava – partyzanam
«Bulbašy» zmahalisia nie tolki suprać Savietaŭ, ale i suprać niamieckaj akupacyi. Fiodar Saŭčuk zhadvaje paru vypadkaŭ u hetaj suviazi. U 1944 hodzie troje paŭstancaŭ adbili ŭ 9 niemcaŭ povickuju moładź, jakuju rychtavali dla adpraŭki ŭ Hiermaniju. U vyniku apieracyi byli zabityja niemcy i adna miascovaja dziaŭčyna, što razhubiłasia i nie lahła pa kamandzie na ziamlu. 40 čałaviek viarnulisia ŭ viosku, ale ŭ aśviatleńni tych padziej ŭłady addavali pieravahu faktu zabojstva dziaŭčyny.
Žyvapisna maluje dzied Fiodar i historyju, kali ich atrad padarvaŭ niamiecki ešałon z technikaj i sałdatami. «To što vy dumajecie: to ž nie skazali, što heta my. Skazali, što heta partyzany zrabili. Ale ž ja sam asabista miny padkładvaŭ!» – śmiajecca, jak nad dobrym aniekdotam, były paŭstaniec. Niesumnienna, što padobnyja manipulacyi z hramadskim mierkavańniem adbyvałasia paŭsiudna.
Razhrom nadziej
Jak tolki SSSR atrymaŭ pieravahu ŭ vajnie suprać Hiermanii, jon zmoh bolš sił skancentravać na baraćbu z «bandytami». U apošnich nie było šansaŭ na pieramohu, choć samyja ŭpartyja zdavacca nie źbiralisia, i ich adłoŭlivali jašče ŭ pačatku 50-ch hadoŭ. Ale Fiodar trapiŭ u abłavu ŭ 1945, i paśla katavańniaŭ 17-hadovy chłopiec pryznaŭsia va ŭsim, što treba było śledčamu dla vyniasieńnia śmiarotnaha prysudu. Dva miesiacy jon znachodziŭsia ŭ kamiery śmiarotnikaŭ, ale adnojčy dniom jaho vyvieli. Jon padazravaŭ, što viaduć znoŭ da śledčaha, bo na rasstreł ź jaho kamiery zabirali zvyčajna nočču.
Jon i praŭda akazaŭsia pierad dvuma śledčymi, jakija pierad saboj mieli pamiłavańnie na jaho imia. Adnak tak prosta paviedamić pra heta nie chacieli, vyrašyli jašče raz paździekavacca – zahavaryli pra rasstreł. Ale niepaŭnahadovy chłopiec užo tak stamiŭsia bajacca i ciarpieć bol, što tolki z palohkaj uzdychnuŭ: «Nu i dobra. Kolki ja ŭžo budu mučycca?». Tady jamu abjavili, što śmiarotny prysud zamienieny na 20 hod łahieru.
U łahiery Fiodar vyžyŭ tolki tamu, što pracavaŭ šachcioram, i mieŭ krychu bolš chleba, čym praduhledžana zvyčajnym pajkom. «Ničoha nie chaciełasia, tolki jeści. Ja ŭžo dumaŭ chleba nidzie ŭ śviecie niama». Stanovišča pałonnych źmianiłasia paśla śmierci Stalina. Tady ŭ stałoŭcy źjaviŭsia chleb u nieabmiežavanaj kolkaści i dobraj jakaści – biez dadavańnia apiłak, jak było raniej. A nieŭzabavie, paśla 10 hod źniavoleńnia, Fiodara amnistavali i reabilitavali.
Ja spytała ŭ simpatyčnaha dzieda, ci nie sumniavaŭsia jon, kali vyrašaŭ viartacca dachaty. Usio ž słava zastałasia niadobraja… Ale Fiodar nie sumniavaŭsia, bo złačyncam siabie nie adčuvaŭ i nie adčuvaje. A što dražnili «bulbašom», to heta tak, ale vyklučna «tyja krachabory-partyzany, što ŭ kantory zasieli».
Dzied Fiodar pryznajecca, što časam da jaho pryjazdžajuć karespandenty z Ukrainy, a voś svaje ludzi nie vielmi cikaviacca jaho minułym. U niejki momant, kali ja fatahrafuju jaho łahiernyja zdymki, byłoha paŭstanca adoleli sumnieńni, i jon pačaŭ raspytvać, jak ja ich vykarystaju. «Bo pačnuć mnie kazać, što ja tut znoŭ pačynaju mucić vadu», – patłumačyŭ jon.
Choć tłumačyć ničoha nie treba było. My ŭsie razumiejem status mienšaści siarod pieramohłaj adnojčy bolšaści. Ale ŭsio ž pakinuć «banderaŭca» ŭ spakoi nie majem prava, bo historyja tak i zaśniecca rvanaj koŭdraj, jakuju chtości adnojčy zdoleŭ hvałtam na siabie pieraciahnuć.

Kamientary