Litaratura2222

Viktar Šukiełovič. Jak niamy lubiŭ ruduju

Hety nievysoki karžakavaty mužčyna hladzieŭ na ŭsich niby spadyłba. Moža, tamu jaho nie nadta i lubili, bo byŭ jon nie taki, jak usie — niamy i navat niejki dzikavaty. Žyŭ jon, što praŭda, u samym ludnym miescy pasiarod vioski, la vyhančyka, dzie zaŭsiody spyniałasia ŭ čaćviarhi aŭtałaŭka, ale da ludziej nie asabliva harnuŭsia. Žyŭ usio žyćcio babylom, bieź siamji, z susiedziami nie nadta trymaŭ suviaź i tolki zredku kalehavaŭsia z takimi ž, jak sam, viaskovymi piensijanierami, kab kulnuć čarku hidkaha na smak, ale najtańniejšaha «amalasu».

U vioscy navat pryzabyli jak jon zvaŭsia. Kazali prosta «Niamy», dy i ŭsio. Nichto dakładna nie viedaŭ, kolki jamu hadoŭ. Zdavałasia, Niamy nie źmianiaŭsia i nie stareŭ, a kolišnija dzieci, što pavyrastali ŭžo i pažanilisia, kazali, što ŭ časy ich malenstva Niamy vyhladaŭ hetaksama — bliskučaja łysina, zarosły tvar dy vializnyja plaskatyja ruki, niby pieracisnutyja ciskami, z kryvymi dy čornymi ad pracy palcami. U jaho była nievialikaja sivaja barada, jakuju Niamy nikoli nie haliŭ, a stryh vialikimi nažnicami, jakimi zvyčajna haspadary stryhuć na viasnu aviečak. Ad inšych viaskovych stary adroźnivaŭsia jašče i tym, što zimoj i letam chadziŭ «adnym ćvietam» u cyravanym źliniałym pinžaku. Miascovyja śmiajalisia ź jaho časam: «Hladzicie, jaki francik šybuje ŭ śpinžačku, jak dyrektar miasakambinata». Niamy ž nie zvažaŭ na kpiny pustabrechaŭ, a kali susiedzi prasili jaho pamahčy ŭ kasavicy, składańni siena, bulbakapańni ci pastavić kurnik, mužčyna zaŭsiody prychodziŭ i ŭ svaim starym pinžaku ŭvišna spraŭlaŭsia ź luboju pracaju. U vioscy kazali navat: Niamko navat spać kładziecca ŭ svaim śpinžaku.

Stary dzivak žyŭ ź nievialikaj piensii, jakuju zasłužyŭ za šmathadovuju jazdu traktaram pa kałhasnych palach. Trymaŭ adnu rabuju karoŭku i paru kurej. Byŭ jon čałaviekam cichim, ścipłym, rachmanym. Nikoli nie svaryŭsia, nie złavaŭ, zrešty, i nie moh, bo jahony rot za ŭsio žyćcio mužyka nie zradziŭ nivodnaha zrazumiełaha słoŭca — adno niejkaje myčeńnie, marmytańnie, nierazborlivy šept, časam jenki dy stahnańnie na padpituju hałavu. Što heta značyła — nivodzin u śviecie pierakładčyk nie zmoh by rastłumačyć. Adny prabavali razhadać dy kazali, što Niamy hetak śpiavaje, stohnučy, a druhija ž, bolš šanavanyja na vioscy, mierkavali, što jon hetak baćkoŭ klanie, jakija na śviet jaho, biazdolnaha, puścili. «Heta ž u jaho horyč źbirajecca, a potym tak ź jenkam vychodzić, — kazali najbolš čullivyja žančyny. — Ciažka jamu adnamu viek viekavaci, što i słova navat niama kamu skazać, u sabie ŭsio treba trymać. Hetak jaho Boh praz baćkoŭ pakaraŭ, što nadta pahanyja ludzi, peŭnie, byli». Žančyny zirkali zaŭsiody na Niamoha sa škadavańniem, kali čakali aŭtałaŭku na vyhančyku i rabić asabliva nie było čaho.

Niamy vielmi lubiŭ aŭtałaŭku, jakaja była dla viaskovych niby «biełym hołubam» ź viestkami vialikaha śvietu, što chavaŭsia za sasnovym boram naŭkoł vioski. Niamy ŭžo z rana ŭ čaćvier nie moh spać, praz vokny vyhladajučy aŭtałaŭku i zvyčajna nie vychodziačy adrazu da ludziej, što źbiralisia na vyhančyku z zacisnutymi ŭ spatniełych rukach tysiačami. Aŭtałaŭka zaŭsiody ŭjazdžała va ŭračystym vobłaku pyłu i, trojčy prasihnaliŭšy baŭdziłavatym, jakija zabyvalisia pra čas pryjezdu kramy na kołach, zatrymlivałasia. Z kabiny, krekčučy i vojkajučy, lanotna, niby ciuleń ź ležbišča, i nieachvotna, jak na toj śviet, pamału vyłaziła toŭstaja pradaŭščyca. Jaje sini chałat — parvany pad pachami — zaŭsiody rasšpileny, bo nie sychodziŭsia na sytym ciele. Pradaŭščyca pa nievialičkaj drabincy ŭzłaziła da kuzava, łajučysia pad nos i maciukajučy viaskovych ałkaholikaŭ: «Što staicio, łamy? Patrymajcie drabinku!.." Z horam jana niejak uściahvałasia vyšej, admykała budu kuzava, i, vystaviŭšy napierad draŭlanyja ličydły-«ščoty», pytała niezyčlivym hołasam: «Što vam?» Čarha ŭtvarałasia aŭtamatyčna: kožny viedaŭ, chto i paśla kaho. Bolšaść starałasia zastacca na kaniec, kab inšyja nie bačyli, kolki toj kuplaje pładova-jahadnaha ci kolki biare ŭ ruduju torbu «paŭtaračak» piva. Niamy taksama staraŭsia być na kancy čarhi. Kali apošniaja kulhavieška-babula z kijem sychodziła z-pad ciažkavika, Niamy padychodziŭ da mašyny, dastavaŭ z kišeni sklejenyja papierki dy palcam pakazvaŭ u nutro aŭtałaŭki na toje, što chacieŭ kupić. Jon nie byŭ šapaholikam, nie kuplaŭ šmat, ale amal zaŭsiody braŭ cukierki-smaktulki. Jon lubiŭ smaktać tyja landrynki ŭnačy, kali pračynaŭsia ad horyčy ŭ rocie. Tady jon ustavaŭ z łožka, ukidaŭ u rot smaktulku i tolki paśla hetaha rytuału, schavaŭšy hałavu pad koŭdru, moh znoŭ spakojna zasnuć jak niemaŭla.

U tym hodzie nadvorje niakiepska pažartavała ź ludziej. Kali ŭ traŭni napoŭnicu kvitnieli jabłyni dy ślivy, a ŭvieś stary kałhasny sad, pasiarod jakoha raniej u vioscy stajała škoła, bialeŭ ad kvietak, niby maładaja na viasielli, niečakana lasnuŭ maroz. Ranicaj usia ziamla była biełaja ad inieju dy dalikatnych pialostkaŭ jabłyčnych kvietak. «Što ž heta narabiłasia, što narabiłasia…» — biadoliła na ŭsiu viosku rudaja kučaravaja kałhaśnica Stasia, maci traich dziaciej. «Heta ž ani jabłyčka, ani jahadki sioleta nie budzie. A maje ž dzietki tak lubiać vareńnie. Hetaj zimoj malaŭki, peŭnie, buduć palcy smaktać», — kazała jana pry aŭtałaŭcy. Niamy tady pilna pahladzieŭ na jaje, jak zaŭsiody, spadyłba, a potym jašče niekalki razoŭ jaho hłyboki pozirk zatrymaŭsia na rudych kudzierach Stasi.

Niejak u pačatku ŭžo lipienia Niamy niespadziavana zavitaŭ da Stasi na padvorak z 5-litrovym viadrom, poŭnym, až z kapturom, čarnicaŭ. «O-o, Boža! — Stasia plasnuła ŭ dałoni, ubačyŭšy jahady. — Dzie heta ty stolki nabraŭ? Heta ž usio pamierzšy było. Musić, miescy niejkija viedaješ?» — «Uhu», — kiŭnuŭ hałavoju mužčyna i pakazaŭ čornyja ad jahadaŭ ruki. «Baču, baču, małajčyna, sabraŭ svaimi rukami. Hieroj…» — pachvaliła Stasia staroha ŭ pinžaku-ravieśniku. «Chadzi, siadaj», — žančyna paklikała Niamoha da stała, dzie hruba parezała žaŭtavataje sała i chleb. «Pačakaj, zaraz», — zaŭvichałasia jana, uziaŭšy vializny zialony kubak dy vyjšaŭšy ŭ kamoru. Adtul jana viarnułasia z brahaju, rezki pach jakoj chutka napoŭniŭ usiu kuchniu. «Vybačaj, jašče nie vyhnali. Z cukru pastaviŭšy samahonku chadzić. Pryjdzi praz paru dzion, to nalju pieršaku», — skazała Stasia, pastaviŭšy pierad starym paŭlitrovy zialony kubak brahi. Niamy, zhadžajučysia, kiŭnuŭ hałavoju i ŭ soniečnym śviatle z akna, u jakim akramia staroha była jašče bieźlič drobnieńkich čaścinak pyłu, kulnuŭ źmieściva kubka ŭ siabie. «Hu-hu», — zahukaŭ Niamko, nie zakusvajučy, a pakazvajučy palcam na čarnicy i za akno, dzie na vulicy ŭ žoŭtym piasku hulali Stasiny dzieci. «Tak, tak, — zhodna kiŭnuła Stasia, u rudych vałasach jakoj piestryła sonca. — Budzie vareńnie dla dziaciej na zimu». Niamko ŭźniaŭsia z kresła, schapiŭ paviešanuju na śpincy šapku z brylom i nadpisam «American Boy» dy skiravaŭsia da vychadu. «Pačakaj! — začapiła jaho za plačo Stasia. — Prychodź paźniej, u niadzielu, to ja tabie viadro addam dy samahonki nalju». Mužčyna pasłuchmiana ŭśmichnuŭsia.

Stasia chacieła adrazu ž sieści za pierabirańnie jahad dy zvaryć darahoje sioleta čarničnaje vareńnie, ale za aknom zavurkataŭ traktar. Juziuk, jaje muž, pryjechaŭ, kab zabrać siamju na sotki hrabić siena. Stasia schavała viadro ź jahadami ŭ šafku na kuchni dy, načapiŭšy śvietłuju chustku na rudyja vałasy, palacieła ŭ pavietku pa zahadzia padrychtavanyja hrabli dy viły. Na druhi dzień, adnak, času taksama nie było, bo vazili z naniatym susiedam Jankam i składali na haryšča suchoje siena. Jano pyliła, mała lažaŭšy ŭ kapie, lezła ŭ nos i horła. Sienavalniki časta kašlali, adcharkvajučy pył, smarkali čornuju i hustuju cieč, što rabiłasia ŭ nosie ad pyłu i nie davała dychać. Najśpiakotniej było na samym haryščy, dzie zusim nie dachodziła pavietra, a ad nahretaha soncam šyfieru duchata niby ahałomšvała i vyciskała z potam dušu.

Uviečary ŭžo ni na što nie chapała siłaŭ, i Stasia paśpieła zabycca, što ŭ šafcy schavanyja čarnicy. U niadzielu ranicaj na kuchni Stasia ŭbačyła roj maleńkich čornych mušak. «Niešta kiśnie», — padumała jana i, adkryŭšy šafku, pamorščyłasia ad śpiecyfičnaha pachu bradžeńnia — čarnicy sapsavalisia. «Ech, jak škoda», — padumała žančyna, dastaŭšy viadro z šafki. Na hazavaj plicie padharaŭ blin na śniadańnie dla dziaciej. «Paŭlik! — paklikała jana vaśmihadovaha syna. — Vaźmi viadro z čarnicami dy zapry na hnoj. Viłami jašče nakładzi navierch hnoju, kab baćka nie paznaŭ, što jahady vykinuli, bo budzie paźniej mazhi kampaściravać». Chłopčyk schapiŭ abiedźviuma rukami za ručku viadra i nie panios, a chutčej paciahnuŭ jaho na dvor. Vyjšaŭšy na hanak, Paŭlik pastajaŭ, adpačyŭ. Da kupy hnoju daloka, viadro ciažkoje, a pad chlavom jašče navažany na łancuh vializny sabaka Azor, jaki, napeŭna, budzie leźci da Paŭlika lizacca i, staŭšy na zadnija łapy, peŭnie, zachoča padužacca. «Učora pierakuliŭ mianie», — padumaŭ chłopčyk, zalenavaŭšysia soŭhacca ź viadrom kala Azora. Paŭlik zirnuŭ naprava ad hanka i, zaŭvažyŭšy kust parečak, nie dumajučy vyvaliŭ tudy sapsavanyja čarnicy. Źmieściva viadra šlopnułasia pad kust komam, što pryniaŭ formu viadra. Paŭlik nahoj paburyŭ kamiak, patryvožyŭšy roj čornych muchaŭ, sypanuŭ na sapsavanyja čarnicy dźvie žmieni ziamli, pastajaŭ jašče chvilu na hanku i, razmachvajučy pustym viadrom, pabieh dadomu, dzie jaho ŭžo čakaŭ haračy blin z rastoplenym masłam i cukram.

Niamy byŭ z samaj ranicy ŭ niadzielku ŭ dobrym nastroi, što niačasta zdarałasia. Nadvorje było vydatnym, i jahonaja duša radavałasia haściavańniu ŭ Stasi, jaje pačastunkam i miłamu tavarystvu. Rady byŭ Niamy i sabie, što zrabiŭ dobruju spravu, nabraŭšy pa adnoj jahadzie viadro čarnicaŭ, z čaho Stasinym dzieciam budzie radaść zimoju.

Na hanku Stasinaha doma Niamy pačuchaŭ sivuju baradu, vyrašyŭšy nie śpiašacca, i prysieŭ na schodach. Stary zasunuŭ ruku ŭ kišeń, dastaŭ hazietny arkuš, nasypaŭ tudy tytuniu ź inšaj kišeni, ščodra viazkaju ślinaju zmačyŭ hazietny kraj. Zapaliŭšy samakrutku, jon čmychaŭ ad zadavalnieńnia i puskaŭ vielizarnyja kłuby dymu. Vypaliŭ, pahladzieŭ pa bakach, kudy vykinuć niedapałak. Padyšoŭšy da kusta parečak, viaskoviec nachiliŭsia da kupki čornych jahadaŭ, akružanych areołam mušak. Niamko dakranuŭsia da kučki rukoju dy pamacaŭ aślizły ad puščanaha soku jahadny horbik, byccam nie vieračy vačam. Zatym vyprastaŭsia i, krychu zadumienna pastajaŭšy, rezka paviarnuŭsia i rašuča pakročyŭ u bok bramki, što viała na vulicu. Tolki la vyhančyku, nie daniosšy niekalki mietraŭ da domu, jon puściŭ ślazu, zasop i zastahnaŭ, zaciahnuŭšy svaju tajamničuju pieśniu-skavytańnie, niby skarhu, niby stojeny spradviečny žal svajoj ziamli dy vioski. Nichto až dahetul nie viedaje, čym było śloznaje skuholeńnie Niamoha, ale jašče doŭha paśla toj niadzieli jon chadziŭ niby sam nie svoj, tolki zredku azirajučysia zhasłymi vačyma naprava i naleva, byccam šukajučy niekaha ci niečaha, što, zdajecca, vielmi realnaje, ale adnačasova niaŭłoŭnaje i nievymoŭnaje.

Kamientary22

Ciapier čytajuć

U rasijskim kurortnym Tuapse ekałahičnaja katastrofa — pažar na NPZ nie mohuć patušyć, iduć naftavyja daždžy31

U rasijskim kurortnym Tuapse ekałahičnaja katastrofa — pažar na NPZ nie mohuć patušyć, iduć naftavyja daždžy

Usie naviny →
Usie naviny

«Pałova zarobku — dziaržavie i vysokija ceny ŭ kramach». Čamu ajcišnikam dobra i drenna ŭ Vienhryi5

Niamieckija navukoŭcy: piva bahataje na vitamin B6, u tym liku i biezałkaholnaje1

Biełarusy źbirajuć poŭnyja viodry žuravin

Ukrainiec z-pad Łuhanska: Adzinaje, što možna rabić na akupavanaj terytoryi, heta źbirać i pieradavać infarmacyju12

Pad Minskam pradajuć vielizarny katedž — sapraŭdny rarytet z 90‑ch4

Mužčyna ź invalidnaściu nie moh znajści pracu ŭ vioscy — u Threads vypravili situacyju za paru dzion7

«Tam, dzie rezali ŭvachod, my znajšli svoj abchod». Duraŭ vypuściŭ ŠI-šanson pra błakiroŭki internetu3

«Ekstremisckimi farmavańniami» pryznanyja adrazu šeść kaalicyj, jakija bałatujucca ŭ Kaardynacyjnuju radu6

Žančyna zarezała paluboŭnika, jaki pryraŭnavaŭ jaje da niekaha z tyktoka. Muž u hety čas byŭ na zarobkach u Rasii3

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

U rasijskim kurortnym Tuapse ekałahičnaja katastrofa — pažar na NPZ nie mohuć patušyć, iduć naftavyja daždžy31

U rasijskim kurortnym Tuapse ekałahičnaja katastrofa — pažar na NPZ nie mohuć patušyć, iduć naftavyja daždžy

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić