Archiŭ

Hao Sindziań. Hara dušy

№ 42 (199), 16 — 23 kastryčnika 2000 h.


 

Hao Sindziań

Hara dušy
uryvak z ramanu

 

Častka pieršaja

Stary aŭtobus-drandulet. Patrosšysia ŭ im pa raźbitaj darozie hadzin dvanaccać, vy pryjaždžajecie ŭ hetaje pravincyjnaje miastečka na poŭdni krainy.

Na aŭtobusnaj stancyi, zavalenaj abhortkami ad ledziancoŭ dy abhryzkami cukrovaha tryśniahu, vy stajecie sa svaim zaplečnikam i valizaj dy azirajeciesia ŭkoła.

Ludzi vyłaziać z aŭtobusu, iduć mima. Mužčyny, skurčanyja pad ciažaram miachoŭ, žančyny ź dziećmi. Poŭna moładzi, volnaj ad miachoŭ dy kašoŭ. Jany vyciahvajuć z kišeniaŭ siemki, čas ad času zakidajuć pa adnoj u rot dy vyploŭvajuć łušpajki. Ziarniatki prahłynajucca z hučnym ščoŭkam dy vialikim sprytam. Niaśpiešnaść dy biesturbotnaść nieadłučnyja ad hetaha miesca. Jany tutejšyja, žyćcio zrabiła ich takimi, jany žyvuć tut praz mnohija pakaleńni i vam nia varta šukać ich u jakim-kolviečy inšym miescy. Pieršyja asoby, što źnikli adsiul u tyja časy, kali jašče nie isnavała aŭtobusnaje stancyi dy ci ŭvohule isnavali jakija aŭtobusy, źjaždžali čaŭnami z čornym połaham, pazyčanymi kalosami ci jšli piechatoju, kali nia mieli hrošaj. Ciapier, pakul staje jašče mocy vandravać, jany ŭsio viartajucca i viartajucca dachaty, na ŭłasnych aŭto ci vialikimi aŭtobusami z kandycyjanerami. Bahatyja, znakamityja (albo ni toje, ni druhoje), jany śpiašajucca nazad, bo da ich nabližajecca staraść. Kamu ž nia miłaja, urešcie, radzima prodkaŭ? Zrazumieła, im nie karcić tut zastacca, ale źjaždžajuć jany, adpačyŭšy dušoju, ichnaja hučnaja hamana dy śmiech lijucca zamiłavańniem dy luboŭju da hetaha miesca. Kali tut spatykajucca siabry, jany nie kivajuć hałavoju adzin adnomu, nie paciskajuć ruki, jak heta zaviedziena ŭ mieścičaŭ: jany vykrykvajuć imia znajomca i plaskajuć jaho pa śpinie. Mužčyny mohuć jašče i abniacca. Voś la zacementavanaje jaminy, pryznačnaj dla pamyŭki aŭtobusaŭ, trymajučysia za ruki, razmaŭlajuć dźvie žančyny. Miłahučnyja hałasy žančyn prymušajuć vas pryhladziecca da ich uvažliviej. Na hałavie toj, što staić śpinaju da vas, – chustka koleru indyha, jakuju tut nosiać, admysłova zaviazvajučy, na praciahu mnohich stahodździaŭ, choć zaraz jaje mała ŭ kaho ŭbačyš. Niespadziavana dla samoha siabie vy nakiroŭvajeciesia da hetych žančyn. Končyki zaviazanaj pad padbarodździem chustki tyrčać uhoru. U jaje hožy tvar z dalikatnymi abrysami, takimi ž dalikatnymi, jak i jejnaja zhrabnaja postać. Vy nabližajeciesia da ich bližej. Uvieś hety čas jany trymajucca za ruki, čyrvonyja mazolistyja ruki z naviaredžanymi palcami. Jany, mabyć, tolki niadaŭna pavychodzili zamuž i pryjechali adviedać svajakoŭ, siabroŭ ci, moža, baćkoŭ. Tut słova “sifu” značyć “niaviestka”: užyvajučy jaho, jak viaskovy lud z Poŭnačy, u dačynieńni da luboje zamužniaje žančyny, vy ryzykujecie adrazu pačuć u adkaz niesamavituju łajanku. Ź inšaha boku, zamužnija žančyny zavuć svaich mužoŭ “łaohun”: “tvoj łaohun” ci “moj łaohun”. Tutejšyja intanacyi nie padobnyja ni da jakich inšych, niahledziačy navat na toje, što nośbity ichnyja – naščadki tych samych lehiendarnych imperataraŭ dy naležać da taje samaje kultury j rasy.

Vy nia možacie patłumačyć samomu sabie, što vas siudy pryviało. Stałasia tak, što vy jechali ŭ ciahniku, a niejki čałaviek spamianuŭ miascovaść, što zaviecca Linšań. Jon siadzieŭ nasuprać, i vaš kubak stajaŭ pobač ź jahonym. Kali ciahnik torhnuŭsia ź miesca, nakryŭki na kubkach pačali trymcieć adna ab adnuju. Ničoha nie adbyłosia b, kali b nakryŭki stukali i dalej, albo pastukali b dy sucišylisia. Adnak, jak tolki vy ci jon chacieli rassunuć kubki, trymcieńnie pierapyniałasia, a kali vy ŭdvoch advaročvali pozirk, posud pačynaŭ hrymkać iznoŭ. Vy abodva praciahnuli ruki, ale trymcieńnie znoŭ ścichła. Vy razam adrazu zaśmiajalisia, adsunuli kubki ŭbok i pačali razmovu. Vy spytalisia, kudy jon jedzie.

“Linšań”.

“Jak?”

“Linšań, “lin” jak “duch” albo “duša”, a “šań” – “hara”.

Vy šmat dzie byli, bahata hor abłazili, ale pra hetaje miesca nikoli nia čuli.

Vaš susied nasuprać zapluščyŭ vočy i prysnuŭ. Jak luby inšy ŭ padobnaj sytuacyi, vy nia zdolny pieraadoleć cikaŭnaści, vam chočacca daviedacca, što ž heta za miesca, jakoje vy abminuli ŭ svaich padarožžach. Da taho ž vy majecie zvyčku ŭsio davodzić da ładu, i vam młosna ad taje dumki, što isnuje niejkaje miesca, ab jakim vy nat nia čuli. Vy pytajeciesia ŭ susieda, dzie ž znachodzicca Linšań.

“La vytokaŭ raki Ju”, – kaža jon, raspluščvajučy vočy.

Vy nikoli nia čuli i pra hetuju raku, ale dalej pytacca niejk niajomka. Vy kivajecie hałavoju, niby kažučy “Aha, zrazumieła” abo “A, ja viedaju, dzie heta”. Heta zamacoŭvaje vašuju maralnuju pieravahu, ale nie pasłablaje vašaje cikaŭnaści. Praz peŭny čas vy pytajeciesia, jak tudy trapić i jak prajechać u hory.

“Treba dajechać ciahnikom da Vuičženia, a paśla parapłavam uvierch pa race Ju”. “Što tam možna pabačyć? Pryhožyja krajavidy? Bažnicy? Histaryčnyja miaściny?”, – pytajeciesia vy, udajučy abyjakavuju cikaŭnaść.

“Heta miescy, nie kranutyja cyvilizacyjaj”.

“Puščy?”

“Jany taksama, ale nia tolki”.

“Moža, śniežnyja ludzi?” – kažacie vy žartam.

Jon zalivajecca śmiecham, ale bieź jakohaś sarkazmu, i nie padobna, kab vaš susied śmiajaŭsia z samoha siabie. Heta intryhuje vas jašče bolej. Vam nieabchodna paznajomicca ź im bližej.

“Vy ekolah? Bijolah? Antrapolah? Archieolah?”

Jon pry kožnym pytańni admoŭna krucić hałavoju i paśla kaža: “Mianie bolš cikaviać žyvyja ludzi”.

“Dyk vy zajmajeciesia daśledavańniem narodnych zvyčajaŭ? Vy sacyjolah? Etnohraf? Etnolah? Mahčyma, žurnalist? Vandroŭnik?”

“Ja amatar uva ŭsim hetym”.

Vy razam pačynajecie śmiajacca.

“Ja daśviedčany amatar uva ŭsim hetym!”

Śmiech uzdymaje vam abodvum nastroj. Jon zakurvaje i, nie spyniajučysia, pačynaje raspaviadać vam pra dzivosy Linšania. Kali pačak z-pad cyharet puścieje, jon na vašuju prośbu raździraje jaho i maluje plan uzdymu na Linšań.

Na poŭnačy ŭžo poźniaja vosień. Miž tym tut letniaja haračyń jašče nia całkam syšła. Śpioka na soncy tryvaje da samaha zachadu, i pot pačynaje ciekčy pa vašaj śpinie. Vy vychodzicie sa stancyi, kab ahledziecca. Naŭkoła – ničoha, akramia hateliku na druhim baku vulicy. Heta staramodny budynak z draŭlanaj halerejaj i schodami. Unutry vielmi niepryjemna skrypić namost, ale sapraŭdy hidka robicca ad brudnaj paduški dy spalnaj cynoŭki. Kab pamycca, treba dačakacca, pakul ściamnieje, raspranucca dy paablivacca vadoju ŭ poŭnym vilhaci vuzkim nutranym dvoryku. Heta miesca načlehu drobnych handlaroŭ dy ramieśnikaŭ ź vioski.

Pryciemki. Na vulicy vielmi choraša, i, pamyŭšysia, chočacca vyjści kudy-niebudź na špacyr. Vy bieracie svoj zaplečnik i rušycie dołu, kab pabadziacca pa miastečku, spadziejučysia ŭbačyć jakiś ukazalnik, šyldu, plakat albo samuju nazvu “Linšań”, kab upeŭnicca, što vy kirujeciesia tudy, kudy treba, što z vas nie pažartavali, zaachvociŭšy da takoje doŭhaje ekskursii. Vy ahladajecie ŭsio, što možna, – daremna. Siarod pasažyraŭ aŭtobusu vy byli adzinym turystam. Jasna, što vy nie turyst jak taki, turysckim možna nazvać vaš ryštunak: nadziejnyja krasoŭki dy zaplečnik ź lamkami – tut vy nie zaŭvažyli nivodnaha čałavieka, padobnaha da siabie. Biezumoŭna, heta nia toje miesca, dzie baviać miadovy miesiac ci kudy pryjaždžajuć adpačyvać pa pensii. Takija miescy zvyčajna pieramianiajucca dziakujučy samomu turyzmu: usiudy stajać pryparkavanyja aŭtobusy dy pradajucca turystyčnyja mapy. Turystyčnyja kapielušy, turystyčnyja saročki, turystyčnyja kamizelki dy turystyčnyja chustački z nazvaju miascovaści možna prydbać u kožnaj kramie ci šapiku, nazva miascovaści fihuruje na šyldach kštałtu “tolki za zamiežnuju valutu” na hatelach dla inšaziemcaŭ, “tolki na asnovie rekamendacyjaŭ” na internatach dy sanatoryjach i, biassprečna, u nazvach maleńkich pryvatnych hatelaŭ, što zmahajucca za kožnaha klijenta. Vy pryjechali nie dziela taho, kab adpačyć na adnym z takich soniečnych uzhorjaŭ, kudy ludzi pryjaždžajuć nia tolki pa ŭražańni, a j dla taho, kab papichacca ŭ natoŭpie sabie padobnych dy padbavić u ahulny śmietnik vulicy absmoktyšaŭ dyni ci čaho jašče z sadaviny, plašak, blašanak, pačkaŭ, abhortak ad łuścikaŭ dy niedakurkaŭ. Raniej ci paźniej hetaje miesca taksama staniecca turystyčnaju Mekkaj, ale vy paśpieli siudy trapić da taho, jak tut panabudujuć šykoŭnych paviljonaŭ dy terasaŭ, źjaviacca repartery z kamerami, buduć prymacavanyja memaryjalnyja doški z rosčyrkami roznych vybitnych asobaŭ. Vy pačuvajecie siabie zadavolenym, ale nia možacie pazbavicca i peŭnaha pačućcia tryvohi. Tut turystaŭ i śledu niama, moža vy zabłudzili? Vaš aryjencir – heta plan na pačku z-pad cyharet u kišeni vašaje kašuli. A što, kali strety vami ŭ ciahniku daśviedčany amatar tolki čuŭ pra hetaje miesca padčas svaich padarožžaŭ? Ci možna być peŭnym, što susied pa kupe hetaha ŭsiaho nie prydumaŭ? Vam nikoli nie sustrakałasia hetaja nazva siarod turystyčnaj infarmacyi, jaje niama na staronkach najnoŭšych padarožnych daviednikaŭ. Niesumnienna, na pravincyjnych mapach lohka adšukać miascovaści kštałtu Lintaj, Lincziu, Linjań ci navat Linšań, i vam dobra viadoma, što Linšań zhadvajecca ŭ takich staražytnych knihach, jak “Traktat pra Hory i Mory” dy hieahrafičnym daviedniku “Popis vodnaj prastory”. Mienavita ŭ Linšani Buda błasłaviŭ śviatoha Machakašjapu. Ty ž nie daŭbień, padnapruž mazhi, spačatku znajdzi toj Vuičžeń na cyharetnym pačku, heta dapamoža tabie dabracca da Linšaniu.

Vy viartajeciesia na aŭtobusnuju stancyju i idziacie ŭ zalu čakańnia. Samaje virlivaje miesca ŭ miastečku ciapier vyhladaje zusim spakojna. Biletnaja dy bahažnaja kasy zastaŭleny doškami znutry, tamu klikać-stukać nia maje sensu. Niama navat kaho zapytać, adzinaje, što zastajecca, – prahladzieć śpisy prypynkaŭ nad biletnaju kasaj: vioska Čžan, Piasčanaja Dalina, Cementavy Zavod, Stary Budan, Załaty Koń, Vody Prylivy, Cmokava Zatoka, Łoh Kvietki Persyka... što ni nazva, to pryhažejšaja, ale patrebnaha vam miesca siarod ich niama. Heta zusim maleńkaje miastečka, ale praź jaho prachodziać niekalki važnych transpartnych šlachoŭ, siudoju štodzień piać ci šeść aŭtobusaŭ iduć da Cementavaha Zavodu, ale heta, vidavočna, zusim nie turystyčny maršrut. Mienš aŭtobusaŭ, adzin na dzień, dakładna jeduć da niejkaha dalokaha pasielišča. Vynikaje, što Vuičžeń tam — kancovy prypynak. U hetaj naźvie niama ničoha asablivaha, jana jak tysiačy inšych, ničoha prynadnaha. Ale Vy, badaj, urešcie ŭbačyli śviatło ŭ kancy bieznadziejnaha tunelu, nahody dla vialikaje radaści niama, ale peŭnuju palohku vy adčuvajecie. Vy musicie ŭrańni prydbać bilet za hadzinu da adpraŭki, i ŭłasny dośvied vam padkazvaje, što pasadka ŭ hety horski aŭtobus, što chodzić raz na dzień, moža pieratvarycca ŭ sapraŭdnuju bojku. Nie zvažajučy na heta, vy pačuvajeciesia hatovym da batalii, hałoŭnaje — zaniać čarhu jak maha raniej.

Adnak zaraz u vas poŭna času, choć jašče treba ŭparadkavać zaplečnik – u im poŭny verchał. Vy niaśpiešna idziacie pa darozie pad pryhniatalnaje bibikańnie lesavozaŭ. U miastečku harmidar jašče bolšy: hruzaviki dy fury raździrajuć klaksonami pavietra, kiroŭcy vysoŭvajucca z kabinaŭ dy hučna lapajuć pa bakoch aŭtobusaŭ, zhaniajučy minakoŭ z darohi.

Staraśvieckija damy z draŭlanymi halerejami abapał vulicy. Dolnaja častka pryznačanaja dla viadzieńnia biznesu, naviersie ž visiać pialuški, spodni, praściny koleraŭ usich krajoŭ śvietu – usio heta łunaje ŭ pavietry, nabirajučysia vuličnaha pyłu. Betonnyja telehrafnyja słupy spres zaleplenyja roznaha kštałtu abjavami. Vašu ŭvahu pryciahvaje abjava, pryśviečanaja pazbaŭleńniu ad niepryjemnaha cielnaha pachu. Zusim nie tamu, što vašaje cieła niepryjemna pachnie: vas pryciahvaje aryhinalnaść movy i słovy ŭ dužkach paśla “cielnaha pachu”.

“Cielny pach (viadomy taksama jak parfuma biesśmiarotnych) – heta niepryjemnaja źjava, jakaja supravadžajecca žachlivym, ahidnym smurodam. Hetki pach čaściakom zaminaje stasavańniu z navakolnym śvietam i moža stacca barjeram u hałoŭnaj spravie žyćcia – šlubie. Jon hałoŭny vorah maładych ludziej na sumoŭjach pry pryjomie na pracu ci nabory ŭ vojska, nastupstvam čamu – bolšyja pakuty dy zhryzoty. Dziakujučy absalutna novamu ziellu my možam imhnienna pazbavić ad hetaha pachu. Paśpiachovaść lačeńnia nazirajecca ŭ 97,5% vypadkaŭ. Dziela radaściaŭ žyćcia dy budučaha ščaścia, my sardečna vas zaprašajem: pazbaŭciesia niepryjemnaha pachu...”

Paśla hetaha vy idziacie na kamienny most, kudy nie dalatajuć cielnyja pachi, adno dźmie spakojny śviežy vietryk. Most, što trymaje ŭ abdymkach šyrokuju raku, zakatany asfaltam, ale točanyja małpy na pašarpanych kamiennych słupoch śviedčać pra jaho daŭni viek. Vy nachilajeciesia nad betonnymi parenčami i pačynajecie nazirać za žyćciom prymastavych kvartałaŭ. Na abodvuch bierahoch – bieźlič padobnych da rybnaje łuski čornych dachaŭ. Krajavid daliny adčyniajecca dźviuma harami, vysakahornyja załacistyja pasievy rysu azdobleny budynkami klaštaraŭ dy zaraśnikami bambuku. Čystaja błakitnaja raka, što pavoli strumienicca ŭzdoŭž piasčanych bierahoŭ, robicca ciomnazialonaju, ledź nia čornaju ŭ tym miescy, dzie ciačeńnie pieraharodžvajecca hranitnymi słupami. Adrazu za harbom mosta burlivaja vada hučna abrynajecca dołu, viruje i pakryvaje pavierchniu biełaj pienaj. Na vysokaj, dziesiacimetrovaj, kamiennaj dambie plamami adznačanaja historyja raki: novaja šera-žoŭtaja linija – heta, vidavočna, adbitak niadaŭniaj letniaj pavodki. Moža heta i jość raka Ju? Moža joju i treba płyć da Linšaniu?

Sonca ŭžo amal schavałasia. Jarki pamarančavy dysk jašče poŭnicca śviatłom, ale ŭžo nia maje dzionnaha blasku. Vy ŭpiervajeciesia vačyma ŭ dalokija, niajasnyja abrysy vostrych viaršyniaŭ hor, jakija z abodvuch bakoŭ abščaplajuć dalinu. Hety pahroźliva čorny krajavid źmiakčajuć niziejšyja chrybty, zalityja soncam, – źjaŭlajecca ŭražańnie, što sonca krucicca. Jano robicca ciomnačyrvonym, pakorlivym, jaho bliskučyja załatyja promni zalivajuć łuku całkam: ciomnasiń raki pad źziańniem sonca chvalujecca i pulsuje. Čyrvonaje koła siadaje za dalahladam, i dalina robicca biesturbotnaj, da žudaści pryhožaj, jana pačynaje hučać. Vy čujecie huki, amal nieprykmietnyja, ale jany vyrazna adbivajucca ŭ hłybini serca i pramieniać vonki datul, pakul sonca nie kraniecca ich svaimi palčykami, zatrymlivajucca, kab patanuć u čornych cieniach hor, rassypajučysia bliskučymi zorkami pa niebie. Viečarovy viecier šumić uvuššy, a mašyny abminajuć vas, jak zaŭždy ačmureła syhnalačy. Vy prachodzicie most i bačycie kamień z vybitym dy padfarbavanym u čyrvonaje nadpisam: “Most Juńnin. Pabudavany na treci hod caravańnia Kajuania, dynastyja Sun, i adramantavany ŭ 1962 h. Hety kamień byŭ zakładzieny ŭ 1983 h.”. Heta, biez sumnievu, pieršy kamień u padmurku tutejšaj industryi turyzmu.

Pry kancy mostu stajać dva charčovyja kijoski. U pieršym, tym, što naleva, vy źjadajecie misku bobu, udałaha i smačnaha, z usimi patrebnymi składnikami. Raniej hetuju stravu na vułkach dy zavułkach pradavali raznosčyki; niekalki hadoŭ tamu takuju praktyku całkam pierapynili, ale voś jana iznoŭ adnaviłasia ŭ vyhladzie siamiejnych pradpryjemstvaŭ. U kijosku naprava vy paprasili dva smačnyja bliny z kunžutam, jany apiakali palcy, bo tolki vo byli ź piečki. Paśla ŭ adnym z kijoskaŭ vy ŭziali misačku sałodkich klocak “iuńsiao”, što varylisia ŭ rysavym vinie: pamieram jany ź vialikuju piarlinu. Vy nie pretendujecie na tytuł vialikaha znaŭcy kulinaryi, takoha, jak spadar Ma Druhi, što vandravaŭ pa ŭźbiarežžy Zachodniaha voziera, ale ŭ vas vaŭčyny apetyt. Vy smakujecie kuplenaje i prysłuchoŭvajeciesia da hutarki pakupnikoŭ z haspadarami kijoskaŭ. Jany zbolšaha ŭsie tutejšyja i viedajuć adzin adnoha. Dziela vietlivaści vy sprabujecie havaryć ź miascovym miakkim akcentam, vy chočacie vyhladać svaim. Voś užo doŭhi čas vy žyviacie ŭ vialikim mieście i tamu majecie patrebu znajści svajo ŭtulnaje miastečka-radzimu. Vam chočacca mieć svajo miastečka, dzie možna było b uznavić u pamiaci zhadki z daŭno zabytaha dziacinstva.

Na hetym bierazie raki vy vypadkova traplajecie na maleńki hatel pry staroj brukavanaj vulicy. Draŭlanaja mytaja padłoha vyhladaje davoli prystojna. Vy zdymajecie sabie pakoj na adnaho čałavieka sa źbitym z došak łožkam i bambukavaj cynoŭkaj. Padazronaja šeraść bavaŭnianaj praściny prymušaje Vas zadumacca, ci heta naturalny koler bializny, ci prosta jaje nia prali jak maje być. Vy adkidajecie ŭbok zašmalcavanuju padušku, što lažała pad cynoŭkaj, i dziakujecie Bohu za ciopłaje nadvorje, jakoje dazvalaje spać biez paścieli. Što vam zaraz treba, dyk heta razhruzić svaje valizy, admycca ad pyłu dy potu, raspranucca i raściahnucca na łožku. U susiednim pakoi lamant i hvałt. Tam hrajuć u karty, vam čuvać, jak jany razdajuć dy padkidajuć. Vas dzielić daščanaja pieraharodka, i praź dzirki ŭ papiery, jakoju abklejenaja ścienka, vy možacie razhledzieć niajasnyja postaci napaŭraspranutych mužčyn. Vy nia hetak stamilisia, kab mahčy zasnuć, nie zvažajučy ni na što. Stukajecie ŭ ścienku, ale ŭ adkaz čujecie tolki šče hučniejšyja kryki. Jany kryčać nie na vas, ale spračajucca pamiž saboju: zaŭždy niechta pieramahaje, a niechta prajhraje, i apošnija zazvyčaj sprabujuć niejk vykrucicca, kab paźbiehnuć pakarańnia. Jany nie chavajučysia hrajuć u karty ŭ hateli, niahledziačy na naścienny napamin ad Dziaržaŭnaje Biaśpieki, jaki zabaraniaje hulniu ŭ karty dy prastytucyju: vy vyrašajecie pravieryć, ci maje zakon choć niejkuju vahu. Niešta nakinuŭšy na siabie, vy idziacie pa kalidory dy stukajecie ŭ pračynienyja dźviery. Na vaš stuk nichto nie zvažaje, kryki-jenki nie ścichajuć. Tady vy šturchajecie dźviery i ŭvachodzicie. Vočy čatyroch čałaviek, što siadziać vakoł łožka pasiarod pakoju, skiravalisia na vas. Ale vy heta vy, a nia toj, kaho možna bajacca. U kožnaha z mužčynaŭ na tvary pryklejenyja kavałački papiery: na iłbie, vusnach, nosie dy ščokach, hladzieć na ich brydkavata i śmiešna. Jany nie śmiajucca, ale ŭ ichnym pohladzie niama i raźjušanaści. Jany razdražnionyja, što vy pierarvali ichnuju hulniu.

“A, vy hulajecie ŭ karty!” – kažacie Vy, niby prosiačy prabačeńnia.

Jany praciahvajuć hulniu. U ich doŭhija karty z čornymi dy čyrvonymi malunkami, jak u mačžunie, voś heta Niabiesnaja Brama i Piakielnaja Viaźnica.

Pieramožca karaje taho, chto prajhraŭ, adryvajučy šmatok hazety i lepiačy na jakuju-niebudź častku cieła niebaraki. Ci heta zvyčajnaje baŭleńnie času, meta jakoha – źniać napružańnie, ci sposab padliku projhryšaŭ, viadoma tolki samim hulcam, čałavieku zboku pra toje nikoli nie daviedacca.

Vy vyrašajecie sastupić, viartajeciesia da siabie ŭ pakoj, kładziaciesia ŭ łožak i bačycie vializnaje čornaje miesiva, što taŭčecca ŭ pavietry vakoł lampački. Miljony maskitaŭ prahnuć śviatła, kab pamierci, ale kožny ź ich moža źlacieć dołu, kab pasmaktać vašaje kryvi. Vy borździeńka apuskajecie maskitnuju sietku, apynuŭšysia ŭ vuzkaj konusapadobnaj prastory z bambukavym vobadam uviersie. Vam daŭno ŭžo nie davodziłasia spać pad takim vobadam, daŭno ŭžo nie lažali vy, letucienna ŭpieryŭšysia vačyma ŭ vobad. Siońnia vy nia viedajecie, jakija niebiaśpieki čakajuć zaŭtra. Čaho vy jašče šukajecie? Ci ž mužčyna stałaha vieku nia musić šukać spakojnaha žyćcia, stabilnaści, pracy, na jakoj možna było b nia duža vykładacca, niaŭžo nia prahnie jon stać zvyčajnym čałaviekam, mužam dy baćkam, pabudavać dom i ŭkłaści hrošy ŭ bank, padkidajučy na rachunak štomiesiac, kab chapiła na staraść dy trochi pierapała naščadkam?

Pierakłaŭ An.P.


Kamientary

Ciapier čytajuć

Maksim Znak: My ź Cichanoŭskaj zajšli padavać skarhu ŭ kabiniet Jarmošynaj — ale Jarmošynaj tam nie było3

Maksim Znak: My ź Cichanoŭskaj zajšli padavać skarhu ŭ kabiniet Jarmošynaj — ale Jarmošynaj tam nie było

Usie naviny →
Usie naviny

Łukašenka zadaŭsia pytańniem: Pavinien być Nacyjanalny histaryčny muziej ci Nacyjanalny muziej24

Łukašenka pra Trampa: Što jon za čatyry hady zrobić? Ničoha10

«Heta byŭ pryton». Muž i žonka ŭziali «zabituju kvateru», ukłali ŭ jaje 35 tysiač i ciapier žyvuć biaspłatna1

Eks-hulec zbornaj Biełarusi pra pieršuju žančynu-treniera ŭ Hiermanii: Jak jana budzie zachodzić u mužčynskuju raspranalniu? Pastajanna hrukacca?7

Iran znoŭ zakryŭ Armuzski praliŭ2

Zamarazki da minus čatyroch unačy i luty choład udzień, jak dla druhoj pałovy krasavika. Sumny prahnoz nadvorja na vialikija vychodnyja1

U Biełarusi — bum na restarany nacyjanalnaj kuchni i jaje novaje pračytańnie12

«Raskoł pa linii ŭschod-zachad». Ci pieramoža na vybarach u Bałharyi «novy Orban»?1

Siońnia ŭkrainskija dalnabojnyja bieśpiłotniki prabili rasijskuju abaronu adrazu na niekalkich kirunkach1

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Maksim Znak: My ź Cichanoŭskaj zajšli padavać skarhu ŭ kabiniet Jarmošynaj — ale Jarmošynaj tam nie było3

Maksim Znak: My ź Cichanoŭskaj zajšli padavać skarhu ŭ kabiniet Jarmošynaj — ale Jarmošynaj tam nie było

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić