«Čym bolš ciemry, tym bolš patrebnyja lichtaryki». Uładzimir Puhač — pra nadzieju, Maksima Znaka i pieršy aŭtobus da Minska
Lidar hurta J:Mors Uładzimir Puhač u intervju «Salidarnaści» razvažaje pra toje, čamu śpiavać pra kachańnie ŭ časy teroru — heta nie kryvadušnaść, a paratunak, uzhadvaje, jak u 2021‑m hurt davaŭ zabaronienyja kancerty, pakul za imi haniaŭsia HUBAZiK, i dzielicca emocyjami ad sustrečy ŭ Varšavie z vyzvalenym Maksimam Znakam, raskazvaje pra padarožžy pamiž San-Dyjeha i Jeŭropaj i hałoŭnuju maru.

— Jak, na vaš pohlad, usie žachi i nieparazumiełaść apošnich hadoŭ sumiaščajucca z pazityŭnymi emocyjami dy kachańniem? Chtości navat padumaje: ci možna pieć pra kachańnie, kali navokał stolki bolu?
— Na moj pohlad, nie tolki možna, ale i patrebna. Bo heta ratuje.
Čym bolš ciemry, tym bolš patrebnyja lichtaryki. Čym bolš ciemry — tym bolš zdalok ich bačna, jak majaki.
Dla mianie kachańnie i śvietłyja ciopłyja pačućci — heta mienavita takija lichtaryki ŭ ciemry. Kaniešnie, jany patrebnyja. I razvažać pra toje, što treba tolki napružvacca dy sumavać — nu, heta prosta nie ŭ natury čałaviečaj.
Čałavieku patrebna i śvietłaje, i ciopłaje, u niezaležnaści ad taho, jakoje za voknami nadvorje. Tak pabudavanyja my ŭsie. I admaŭlać heta kryvadušna.
«Heta była pamyłka vyžyłaha»
— Našaj tradycyi hrać kancert na Dzień usich zakachanych užo, moža, hod 15. Heta skłałasia pastupova, kali my zrazumieli, što vielmi šmat piesień, bolšaja častka našaj tvorčaści, pryśviečany mienavita ŭnutranym pieražyvańniam: pačućciam, emocyjam, kachańniu.
Z taho času kožny hod, amal bieź pierapynkaŭ, my robim takija kancerty.
— Zaraz dziŭna hučyć, ale ž vy rabili taki kancert i 14 lutaha 2021‑ha ŭ Miensku, u Prajm Chole.
— Tak (uśmichajecca). Heta davoli čaroŭnaja była situacyja. Bo kali kancert užo prajšoŭ, ludzi, jakija tam pracavali, raspaviali, što heta było nie dazvolena.
Adbyłosia ŭsio na aŭtamacie, bo my kožny hod ź imi pracavali. A potym u ich byli prablemy. Bo ŭ 2021‑m u Biełarusi my raspačali tur z hetaha kancerta, pajechali dalej i navat da kanca ŭžo nie dajechali. Bo ŭžo ŭsio. Nas zabaraniali.
Ale ž toj kancert jany prahladzieli, bo šmat čaho ŭ krainie adbyvałasia. I vielmi ciažka adnačasova ŭsio i ŭsich zabaranić.
— Napeŭna chtości i tady kazaŭ, što nie čas śpiavać pra kachańnie…

— Mnie zdajecca, paŭtarusia, što heta kryvadušna. Bo dvaravyja kancerty dla tych samych ludziej vielmi ich hreli. Jakija my taksama rabili i hrali. Bo kali my ŭžo kancerty pačniem dzialić na pravilnyja i niapravilnyja — to budzie ŭžo zusim takoje sabie.
— A asabista vy nie bajalisia? Bo tady, zdajecca, užo ž było «bolš za troch nie źbiracca». A da vas pryjšli sotni, kali nie tysiačy biełarusaŭ ź lichtarykami.
— Heta zaraz pamyłka vyžyłaha — mierkavać, što tady heta było ŭvohule niemahčyma i ździŭlacca hetamu. Zaraz my robim pamyłku, kali ekstrapalujem na minułaje svoj siońniašni stan i strachi. Tady my nie viedali, što buduć represii i teror 2022-ha, kali muzykaŭ masava stali zabirać.
U 2021‑m jašče była inercyja pratestaŭ, emacyjanalny ŭzdym. I nahadaju, što da hetaha kancerta 14 lutaha 2021-ha, my hrali na bałkonie na płoščy Pieramien, dzie za nami haniaŭsia hubazik.
My syhrali ceły šerah dvaravych kancertaŭ, dzie było značna bolš niebiaśpiečna, čym u Prajm Choł. My stavilisia da hetaha tak: «Davajcie sprabavać. Zabaroniać dyk zabaroniać».
Paśla my pajechali ŭ Mahiloŭ. Tam pradali kvitki, ale za dzień da mierapryjemstva nam admovili ŭ placoŭcy. Bo «niešta z elektryčnaściu». Ale my za dzień znajšli inšuju zalu i syhrali.
A kali dajechali da Hrodna i Lidy — tam užo nam admovili kančatkova. Paśpieli tady ŭ tury syhrać try kancerty. Jašče i ŭ Viciebsku. Na im ja ŭžo bačyŭ kadebešnikaŭ, što prychodzili da nas na kancert u mienskuju Piasočnicu ŭ 2020-m. Z taho času nam usio było zabaroniena.
«Ty bačyš, što biełarusaŭ šmat, što jany žyvuć pa ŭsim śviecie, što jany roznyja, jaskravyja, cikavyja»
— U krasaviku budzie čatyry hady, jak ja źjechaŭ. Užo bolš viedaju, jak tut žyć. Ale ž lahčej ad hetaha žyćcio ŭ emihracyi nie stanovicca. Mienavita majo. Bo imknusia zajmacca ty, čym zajmaŭsia ŭsio žyćcio. A słuchačoŭ tut, zrazumieła, mienš.
Davoli ciažka, ale praciahvaju, bo padabajecca i jość viera ŭ toje, što ja rablu. Heta dadaje mocy.
Što ŭ mianie nie źmianiłasia ad pieršaha dnia, jak ja pryjechaŭ u Varšavu i da siońnia, — ja budu ŭ pieršym aŭtobusie da Biełarusi. Kali tam źmienicca situacyja, viarnusia imhnienna. Bo niama takoha, što ja abvyksia i budu ŭžo tut žyć.
Dla mianie heta pracoŭnaja rełakacyja, u jakoj šmat pazityŭnych bakoŭ. Pašyryłasia hieahrafija našych kancertaŭ.
Kali žyli ŭ Biełarusi i hrali dla biełarusaŭ (mienavita toje, što płanavali i chacieli ŭsio žyćcio), my nie dumali pra supołki biełarusaŭ u inšych krainach. Tolki ŭ Šviejcaryju jeździli.
A zaraz my abjechali ŭsiu Jeŭropu, trojčy — Złučanyja Štaty. Paznajomilisia sa šmat jakimi cikavymi biełarusami ŭ roznych krainach. Heta vialiki plus.
Ty bačyš, što biełarusaŭ šmat, što jany žyvuć pa ŭsim śviecie, što jany roznyja, jaskravyja, cikavyja. I heta vielmi nadaje mocy, nadziei na budučyniu dy natchniaje.
«Na toj «Zekamieron» pryjšła i Maryna Zołatava, i Alaksandr Fiaduta»
— Jak prajšła sustreča z Maksimam Znakam, kali jon pryjšoŭ da vas na śpiektakl «Zekamieron»?
— My davoli časta pamiž saboj abmiarkoŭvali, maryli, što kaliści syhrajem, i Maksim pabačyć.
Čamuści nam padavałasia, što heta budzie ŭ Biełarusi, na scenie Kupałaŭskaha teatra. Ale tak supała, što praz try dni, jak Maksim pryjechaŭ u Varšavu, u nas byŭ zapłanavany śpiektakl. My jaho zaprasili, i miescami mnie było davoli ciažka na scenie. Trochi prabivała, asabliva naprykancy śpiektakla, kali było vielmi ciažka strymać ślozy.
Spadabałasia, što, kali Maksim vyjšaŭ na scenu paśla śpiektakla, jon byŭ taki sabrany, kancentravany, badziory, mocny, ź bliskučymi vačyma. I heta vielmi ŭściešvaje: što jość ludzi, jakich nie złomiš.
Da hetaha dnia ja asabista nie viedaŭ Maksima. Jon pryjšoŭ ź siastroj prykładna za hadzinu za śpiektakla, my paznajomilisia. Abniaŭsia ź im nibyta z čałaviekam, jakoha viedaju daŭno. Bo praź jaho tvorčaść, apaviadańni z «Zekamierona», padajecca, što čałavieka zaŭsiody viedaŭ.
My i paśla hetaha bačylisia nie raz. Paru dzion tamu sustrakalisia ŭ kampanii, pieli, hrali na hitarach, abmiarkoŭvali žyćcio.
— Siarhiej Čub raspavioŭ, što vy zaprasili Maksima Znaka na hastroli.
— Tak, spadziajusia, jon pajedzie z nami va Urocłaŭ i Krakaŭ. Litaralna na nastupny dzień paśla kancerta J:Mors 14 lutaha.

Darečy na toj «Zekamieron» pryjšła i Maryna Zołatava, i Alaksandr Fiaduta. I, jak mnie pieradali, Kaleśnikava z Babarykam taksama chacieli pryjści, ale jany ŭ toj dzień źjechali ŭ Niamieččynu.
«Nie raz u nas adbyvałasia, što na kancercie mužčyna vychodziŭ na scenu i rabiŭ prapanovu svajoj kachanaj»
— Jakija pieśni buduć na kancercie ŭ Varšavie 14 lutaha?
— U nas chapaje materyjału, bo 10 albomaŭ, i kožny raz niešta novaje. Płanujem uzhadać ramantyčnyja pieśni pra kachańnie, kab pieranieścisia ŭ atmaśfieru, jakaja bolš adciahvaje ad siońniašniaj rečaisnaści. Kali ty zakachany, navat kali hetaje adčuvańnie prachodzić praz usio žyćcio, — lahčej žyć, lahčej tryvać.
Nie raz u nas adbyvałasia, što na kancercie mužčyna vychodziŭ na scenu i rabiŭ prapanovu svajoj kachanaj. Taki siurpryz dla dziaŭčyny. I viedajecie, što vielmi pryjemna? Praz 3— 4‑5 hadoŭ sustrakaješ ich na kancercie ŭžo ź dziciom i čuješ: «Dziakuj vam vialiki! Heta nam vielmi dapamahło» (śmiajecca).
Što tyčycca premjer, my rychtujem zaraz dva reliza. Z J:Morsam, Aleham Harbuzam i Siarhiejem Čubam zapisvajem albom piesień śpiektakla «Zekamieron». Płanuju, što paśpiejem uviesnu heta vydać, jak paŭnavartasny albom. I paralelna robim novy albom J:Mors.
— Hety hod dla vas jubilejny. Jaki b samy lepšy atrymaŭsia padarunak?
— Abniać baćkoŭ i svajakoŭ u Biełarusi. Ja ŭvohule nie lublu płanavać śviaty. Siabry viedajuć, što ja nikoli nie rablu admysłovych restaranaŭ i voś heta ŭsio. Albo źjazdžaju ŭ vandroŭku, albo rablu kancert u hety dzień.
Moža navat tak i adbudziecca ŭ hetym hodzie. Ale ž pakul pra heta nie dumaŭ, bo heta ŭsio davoli ŭmoŭna: 50 vitkoŭ na płaniecie Ziamla vakoł Sonca.
— Kali nie restarany na śviata, to što siońnia raduje Puhača?
— Prafiesijnyja pośpiechi i vandroŭki. Čaho nie było ŭ minułym žyćci ŭ Biełarusi, bo hastroli byli bolš abmiežavanyja. A zaraz dajazdžaješ ad Curycha da San-Dyjeha. Bačyš roznych cikavych biełarusaŭ, pašyraješ dalahlad, emacyjny i mientalny.
— Moža ździejśniłasia mara pabyvać niedzie navat nie z hastrolami?
— Davoli šmat było takich historyj. Ja lublu dakumientalnyja naturalistyčnyja filmy pra dzikuju pryrodu. I ŭ minułym hodzie hladzieŭ film Kievina Kostniera pra nacyjanalny park Josiemici na poŭnačy Kalifornii. Tam rastuć samyja vialikija siekvoi ŭ śviecie. I try samyja vialikija drevy, jakija ja pabačyŭ u filmie.
A prykładna praz čatyry miesiacy ja ŭ hetym parku apynuŭsia. Paśla kancerta ŭ San-Francyska my admysłova pajechali tudy ź siabrami. Praviali tam cudoŭny dzień.

A jašče, heta ŭžo na na ŭschodnim uźbiarežžy, trapiŭ u muziej bratoŭ Rajt, stvaralnikaŭ pieršaha aerapłana. Šmat čaho daviałosia pahladzieć, ab čym maryŭ.
«Usim nam vielmi patrebnyja majački nadziei i asabliva kachańnia»
— Da hetych siekvojaŭ možna było na aŭtobusie padjechać, ale my vyrašyli, što pašpacyrujem. U haru, bližej da viečara, vakoł ciomny les, ludziej amal niama.
My viedali, što heta miesca, dzie vandrujuć miadźviedzi. Dyk pakul išli, było takoje adčuvańnie, što božački, chiba b tolki miadźviedziaŭ nie sustreć. Davoli jaskravaja karcina (śmiajecca). Tam navat kab miadźviedzi nie źjeli vašu ježu, u namiotavych łahierach parka ŭstalavali mietaličnyja šafy, kab jaje chavać. Ale jany ŭsio roŭna prychodziać, navat mohuć zajści ŭ namiot. Tamu šaniec sustreć miadźviedzia ŭ nas byŭ davoli vialiki. Dziakuj Bohu, pašancavała, ale było ryzykoŭna.
— Da siekvoi nie prytulalisia, kab žadańnie zahadać?
— Heta nastolki čaroŭnaje miesca, što chočacca jaho ŭsio abniać. Achinuć heta ŭsio, zapluščyć vočy i maryć (śmiajecca). Byli takija emocyi i adčuvańni.
Druhoje majo žadańnie, paśla taho, jak abdymu baćkoŭ, — heta mahčymaść hrać kancerty dla biełarusaŭ u Biełarusi.
— A jakaja siońnia, u 2026-m, u Puhača-čałavieka hałoŭnaja składanaść?

— Nie hublać nadzieju. Padbadziorvać siabie, trymać u praduktyŭnym aktyŭnym stanie.
Nie mahu skazać, što atrymlivajecca štodnia. Bo nad hetym treba asobna pracavać, i vielmi šmat mocy na heta sychodzić.
— Chtości kaža, što heta nadzieja nas i zabje, kali my nie budziem jaje hublać.
— Ja nie zhodny. Nadzieja — heta ruchavik. Taki čyńnik metanakiravanaści. U lubym žyćci, u luboha čałavieka.
Prosta žyć ź minułaha ŭ budučyniu, nie mieć płana, nadziei — heta davoli marnaje isnavańnie dla čałaviečaj hodnaści. Tamu mieć nadzieju — heta toj samy ruchavik. Kachańnie i nadzieja.
Heta sapraŭdy pafasnyja i zajezdžanyja słovy. Ale heta jak ź biblejskimi zapaviedziami. Jany akazvajucca samymi pravilnymi, sapraŭdnymi. I asabliva heta adčuvaješ u zmročnyja časy. Tamu ŭsim nam vielmi patrebnyja majački nadziei i asabliva kachańnia.
Kamientary