Piša Arciom Tkačuk.
Dačytaŭ turemny dziońnik Alesia Kirkieviča.
Pra toje, što adbyvajecca ŭ biełaruskich turmach čytaŭ u inšych miemuarach (uspaminy Daškieviča, Alinieviča) dy čuŭ ad a. Žarnasieka i ks. Hančara (kapiełany ŭ biełaruskich turmach). Heta, kaniečnie, strach. Dla čałavieka adsiul, z hetaha boku aharodžy. Usie henyja apuščanyja, ciarpiły, siadzielcy na kubkach i h.d. Ciažka źvierbalizavać emocyi.

Majo mierkavańnie takoje — našy turmy, heta niejki adbitak našaha hramadstva. My pačynajem kazać pra heta hučna tolki tady, kali heta tyčycca nas ci našych blizkich (što chiba što narmalna). Usia heta kastavaść, paniaćci — jano ŭsio jość i tut. Ja dumaju kali pazvanić u bolšaść dziaržustanoŭ i pradstavicca supracoŭnikam KDB, Dziaržkantrolu, śledčaha kamitetu i inšym kamitetčykam - možna atrymać amal lubuju infarmacyju ŭ hetuju ž minutu. Bo heta kasta. Niedatykalnaść. Jak u turmie.
Chočacca vieryć, što biełaruskija turmy pavoli stanuć miescam pakarańnia i vypraŭleńnia, a nie tolki pakarańnia. Jašče bolej chočacca vieryć u pravasudździe, što niekali jano dojdzie i da nas. Bo pakul što viery niama nijakaj. I škada, što za 25 hadoŭ praz hetyja žudasnyja miescy prajšło stolki ludziej pa palityčnych artykułach. Takich jak Aleś.
Choć ja taksama ŭpeŭnieny, što ŭsich ich ścierahli anioły. Jany zaŭsiody pobač. Tym bolej u turmach. Bo miłasernaść Tvaja siahaje nieba.
Kamientary