Na mitynh «Svaju budučyniu my vybirajem siońnia», zładžany apazycyjaj u Homieli 10 kastryčnika, sabrałasia niašmat narodu: aktyvisty, studenty i pensijanery.
Słuchali vystupy, paziachali, vykrykvali: «Hučniej!», «Ničoha nie čuvać». Vystupoŭcy pramaŭlali mlava, bieź impetu. Trochi ažyvilisia, kali mehafon u svaje ruki ŭziaŭ niejki mužčyna (na žal, nia viedaju proźvišča — chtości z BNF ci PKB). Ale jon i kazaŭ hučniej za astatnich, i biez papierki, i «pa dziełu». Šmat jaskravych «betešnych» prykładaŭ «na złobu dnia». Ludzi ažyvilisia, navat zaplaskali, zaśmiajalisia. Ale potym usio znoŭ ścichła i pavisła ŭ niejkim čakańni.
Va ŭlotkach z zaprašeńniem naviedać imprezu było, pamiž usiaho astatniaha, paviedamleńnie, što buduć razdavać knižki P.Šaramieta (suaŭtarka nie była paznačana) «Vypadkovy prezydent». Pra mastackija kaštoŭnaści kankretnaha tvoru ja skazaŭ by šmat, dy navošta. Knižka, dzie aznačeńnie «Biełaruś» sustrakajecca nadzvyčaj redka, čaściej jak cytata, a tak skroź idzie «Biełoruśsija», i pry čytańni jakoj mižvoli ŭźnikaje dumka, jakija dobryja ŭ nas susiedzi na ŭschodzie — jość na kaho paspadziavacca. Bačyli my hetyja spadziavańni — deputaty Dziarždumy na vybarčych učastkach ź ichnymi «Ŭ mianie zaŭvah niama». Nie cikava mnie viedać, jaki kiepski čałaviek Łukašenka ŭ asabistym žyćci. A pieračytvać toje, što viadoma pra jaho z rasiejskich medyjaŭ i pierapisanaje ŭ ajčynnym druku za ŭvieś čas jaho panavańnia — navošta? Kab padsumavać? Chaciełasia b zabyć chutčej. Ale cikavaść da knižački adčuvałasia i dahetul adčuvajecca. Prosiać dastać, kab pačytać, spadziajucca daviedacca niešta novaje. Pryčym, što dziŭna, cikavaść isnuje i z boku praciŭnikaŭ, i z boku siaho-taho z prychilnikaŭ prezydenta. Dziŭnyja dla mianie i pieršyja, i druhija. Navošta heta pieršym, kali ty i tak usio viedaješ, i druhim, kali za jaho hałasuješ dy łaješsia, jak tolki chto pačnie z krytykaj miašacca. Toje samaje było i na płoščy. Aktyvisty z tych, chto padtrymlivaje, ale ad aktyŭnaha ŭdziełu ŭstrymlivajecca, i pierakananyja prychilniki režymu — usie adnolkava, ź nieciarplivaściu čakali, kali narešcie pačniecca razdača. A razdačy nie było. Jano i zrazumieła. Siarod inšych na płoščy sabrałasia niejkaja kolkaść akuratna apranutych maładych mužčyn. Stajać pa adnamu, pa dva, maŭčać, pazirajuć. Za pieradvybarnuju kampaniju kožny, chto chacieŭ, užo atrymaŭ dobruju porcyju znosinaŭ na aficyjnym uzroŭni. Stamilisia. Pa-čałaviečy možna zrazumieć chłopcaŭ i dziaŭčat, u jakich pačałosia navučańnie, a chutka sesija. Tym nia mienš, abiacali. I patrochu pačali źjaŭlacca na rukach pieršyja ekzemplary z matroškaj na vokładcy. Ale išło ŭsio marudna, i niezdavolenaść narastała. Tamu vyrašyli ŭsio ž paskoryć spravu. I tut pačałosia. Naviedvalniki mierapryjemstva adrazu zabylisia na vystupoŭcaŭ, i ŭvieś nievialiki natoŭp rynuŭsia na sałodkaje. Skončyłasia. Dajuć u druhim miescy. Usie tudy. Nazirać za hetym było strašna. Spadary milicyjanty, što sabralisia ŭbaku, pačali śmiajacca. Aleś Karnijenka, źniasileny pieradvybarnaj kampanijaj, tolki i zdoleŭ pramović: «Kapiec». Usio abyšłosia biez chapunoŭ, ale jak ža ž było prykra.
Nielha vykarystoŭvać brudnyja i sumnieŭnyja metady. Ci nie pavinny my stvarać novych hramadzian novaje krainy? Toje, što my pichajem u hałovy ludziam, tam i zastajecca. Brud i nehatyŭ. Toje, što jany majuć mahčymaść bačyć štodzień pa TV. Mabyć, lepš budzie, kali my ad hetkich budziem adroźnivacca nia tolki pazycyjami pa niejkich pytańniach, ale i metadami dasiahnieńnia metaŭ.
Andrej Anańjeŭ, Homiel
Kamientary