Dumać, što dla Boha niešta značyć «kananičnaść» ci «tytuły», — niapravilna, piša pravasłaŭny śviatar z Rasii Fiodar Ludahoŭski.

Nahodaj dla razvažańniaŭ pra svabodu Boha i čałavieka pasłužyli apošnija padziei ŭ halinie carkoŭnaj palityki. Adnak, nam zusim nieabaviazkova ŭzdymacca na vyšyniu sinodaŭ i patryjarchataŭ, kab zadumacca nad padobnymi prablemami, — całkam dastatkova budzie našaha štodzionnaha prychodskaha žyćcia.
Ciapier ja słužu niačasta i nierehularna, ale na praciahu prykładna vaśmi hadoŭ majho śviatarskaha słužeńnia mnie (jak, napeŭna, i praktyčna kožnamu majmu subratu-pastyru) prychodziłasia ździajśniać chryščeńnie. Zrazumieła, achryščanymi byli pieravažna niemaŭlaty. Ja, musić, užo nie raz pisaŭ pra toje, nakolki spryjajuć dušeŭnamu spustašeńniu (vyharańniu, kali zaŭhodna) hetyja chrosty. Ty bačyš baćkoŭ hetych dziaciej pieravažna ŭpieršyniu. Ty razumieješ, što amal nikoha ź ich ty nie ŭbačyš u najbližejšyja hady (nu chiba što dziciatka pryniasuć na nastupny dzień pryčaścić pa patrabavańni nastajaciela). Ty viedaješ z praktyki, što amal usie baćki pryjšli chryścić svaich dziaciej tamu, što tak im skazali ich babuli-dziaduli i inšyja svajaki; abo dla taho, kab vykanać tradycyju; ci tamu, što jany ruskija, a značyć — pravasłaŭnyja; abo kab dziciatka nie chvareła.
Kali ich spytać, čamu jany pryjšli mienavita ŭ pravasłaŭny chram, a nie ŭ katalicki, ci čym chryścijanstva im milejšaje za isłam abo budyzm — to zvyčajna bolš-mienš vyrazny adkaz budzie zasnavany nie na znajomstvie ź Jevanhiellem, nie na asabistym duchoŭnym dośviedzie, nie na čytańni litaratury (choć by papularnaj), a vyklučna na tradycyi: našy baćki i dziady (dakładniej, maci i babuli) tak rabili — i my taksama tak robim.
Inšymi słovami, my masava chryścili dziaciej u ludziej, jakija, u bolšaści svajoj, nie čytali Jevanhiella, nie viedajuć, chto taki Chrystos, nie majuć paniaćcia ab carkoŭnym žyćci i naŭrad ci źbirajucca hetym samym carkoŭnym žyćciom žyć.
I ŭsio heta, zrazumieła, nie navina.
Ale ja chacieŭ by zirnuć na hetuju źjavu krychu pad inšym vuhłom hledžańnia. A mienavita: kali my nie zaŭsiody, to časta chryścim dziaciej niavierujučych baćkoŭ — to ci ździajśniajecca tainstva? Bo pavinien choć chtości vieryć! Pavinien ža choć chtości asensavana i ŭśviadomlena vyrakacca satany, złučacca z Chrystom, vyznavać vieru słovami nikiejska-carharodskaha simvała.
Niemaŭla, zrazumieła, vieryć nie moža — takim čynam, za jaho budučuju chryścijanskuju vieru ručajucca jaho chrosnyja i jaho baćki. Ale kali tyja i druhija — poŭny nul u płanie chryścijanstva? Kali ludzi pryjšli ździejśnić zvykły abrad, a viery ŭ ich niama— to čytańnie ŭsich hetych malitvaŭ, pamazańnie jalejem, trochrazovaje apuskańnie ŭ vadu i inš. — ci nie źjaŭlajecca ŭsio heta prosta pustym strasieńniem pavietra i teatralnym vidoviščam?
Viadoma, na heta možna zapiarečyć (i ja heta ŭvieś čas čuju): dy chto ty taki, kab sudzić ab čužoj viery? I jak ty možaš vymierać siłu viery? Skazana ž: nie sudzi, dy nie sudžany budzieš. Voś tabie i nie sudzi, i nie razvažaj, a rabi, što kažuć: chryści ŭsich, chto prychodzić. «A kali što nie tak — nie naša sprava: jak toj kazaŭ, radzima zahadała…»
Ale prabačcie: śviatar (jon ža preśvitar) — nie biazdušnaja šaściaronka ŭ miortvym miechaniźmie. Jon pastyr. I jon maje prava i abaviazak (prynamsi, tak pryniata ličyć) mierkavać ab tym, chto hatovy da chryščeńnia, a chto nie; chto dastatkova vyvučyŭ asnovy chryścijanstva, a kamu jašče varta papracavać. A akramia taho, budučy žyvym čałaviekam i, kažučy savieckaj movaj, «pracujučy ź ludźmi», śviatar moža i pavinien zadavać sabie pytańnie: a ci ŭsio ja pravilna rablu, a ci sapraŭdy heta ŭ adpaviednaści ź Jevanhiellem, ci nie kryvadušnaść i chłuśnia toje, čym ja tut zajmajusia? Ale čałavieku (u tym liku śviataru) dadzieny i rozum, i sumleńnie (dy i honar taksama).
I voś ja i pytajusia ŭ siabie i inšych: a ci ździajśniajecca tainstva chrostu, kali baćki niemaŭlaci źjaŭlajucca tolki farmalnymi chryścijanami? Ci ździajśniajecca tainstva šlubu, kali žanich i niaviesta (a čaściej — užo całkam sabie muž i žonka) prosta vyrašyli paŭdzielničać u pryhožym abradzie? Ci ździajśniajecca tainstva śviatarstva, kali «Aksyjos» śpiavaje tolki chor, a ludzi — jak prysutnyja na archirejskim bohasłužeńni, tak i vierniki taho chrama, kudy budzie vyznačany staŭlenik, — bačać jaho ŭpieršyniu i nie majuć dastatkovych padstaŭ dla paćvierdžańnia patrebnych vartaściaŭ pastaŭlenaha kliryka? (A kali — takoje ž byvała — narod jakraz viedaje dastatkova šmat pra staŭlenika i kryčyć «anaksijos», a chiratonija praciahvajecca jak ni ŭ čym nie byvała?) Ci ździajśniajecca tainstva jeŭcharystyi, kali ŭdzielniki sakramentu nie čujuć najvažniejšych malitvaŭ, a niekatoryja naohuł nie całkam razumiejuć, što mienavita tut adbyvajecca?
Zrobim jašče adzin krok. A što ŭvohule my majem na ŭvazie pad vyrazam «tainstva ździajśniajecca»? Jano niejak samoj saboj ździajśniajecca? Ci ž jano ździajśniajecca Boham? Mnie ŭjaŭlajecca, što ahulnapryniatym (choć heta zvyčajna i nie farmulujecca ŭ vidavočnym vyhladzie) źjaŭlajecca pieršy varyjant. A mienavita: tainstva ździajśniajecca ŭžo prosta tamu, što pravilna pastaŭleny śviatar pramaŭlaje naležnyja malitvy (u tym liku tak zvanuju sakramentalnuju formułu, paŭtaraje pradpisanyja liturhičnaha dziejańni i, dla peŭnych tainstvaŭ, vykarystoŭvaje naležnaje rečyva (vadu, mira, chleb i vino). Ad čałavieka ž, nad jakim ździajśniajecca tainstva, pa sutnaści spravy, patrabujecca tolki adno: kab jon byŭ achryščany. Heta značyć, kab nad im raniej taksama było ździejśniena carkoŭnaje tainstva. A ad achryščanaha, u svaju čarhu, nie patrabujecca praktyčna ničoha.
Ale ŭ hetaj karcinie, jak mnie bačycca, jość niekalki istotnych zahan.
Pa-pieršaje, śviatar tut — tolki vykanaŭca, pazbaŭleny jakoj by tam ni było subjektnaści. Jaho dušeŭny, duchoŭny stan nijak nie ŭpłyvaje na «dziejsnaść» tainstva: hałoŭnaje, kab byŭ vykanany rytuał. Jak jon žyvie, u što vieryć, u čym sumniavajecca, u jakich stasunkach sa svaimi blizkimi, z prychadžanami, z samim saboj, z Boham — usio heta vynosicca za dužki.
Pa-druhoje, subjektnaści pazbaŭlenyja i inšyja ŭdzielniki tainstva — tyja, «nad kim» jano ździajśniajecca. Ich viera, pa sutnaści, nikomu nie važnaja i nie cikavaja: hałoŭnaje, kab čałaviek byŭ achryščany i — u ideale — nie mieŭ śmiarotnych hrachoŭ.
I, narešcie, pa-treciaje: u hetaj cudoŭnaj schiemie niama Boha. Usio ździajśniajecca samo saboj, zhodna sa stahodździami adpracavanym miechanizmam, pa tekstach, jakija drukujucca bieź źmienaŭ ź vieku ŭ viek, z uzroŭniem asensavańnia taho, što adbyvajecca, nie bolš vysokim, a, mahčyma, istotna bolš nizkim, čym heta było tysiaču ci dźvie tysiačy hadoŭ tamu. Šaściareńki kruciacca — ale dzie ž Boh? Ci cikavimsia my choć by časam, što Jon pra ŭsio heta dumaje, jak i ŭ jakoj stupieni ŭdzielničaje ŭ tym, što ździajśniali ad Jaho imia?A kali — viartajemsia da druhoha varyjantu razumieńnia tainstva — kali ŭsio ž tainstva ździajśniaje Boh? Ci sapraŭdy my ŭpeŭnienyja ŭ takim vypadku, što Boh zaćvierdzić luboje dziejańnie, ździejśnienaje na ziamli pravilna pastaŭlenymi jaho słužkami? Kali niavierujučyja baćki pryviali chryścić niavierujučaje niemaŭla — Boh pasłuchmiana praštampuje paśviedčańnie ab chryščeńni? Kali śviatar źvioŭ žonku ŭ svajho subrata i susłužycielaŭ, i ŭsie pra heta viedajuć, i jon pa-raniejšamu ŭznačalvaje eŭcharystyčnaja schod — u niabiesnaj kancylaryi pastaviać hałačku i zapišuć: liturhija adsłužana, stolki i stolki pryčaściłasia? Kali archirej, karystajučysia słužbovym stanoviščam, arhanizavaŭ sistemu bieśpierabojnaj padačy chłopčykaŭ dla zadavalnieńnia svajoj płoci, — to na niabiosach biaruć pad kazyrok i, apuściŭšy spakuślivyja padrabiaznaści, fiksujuć: siońnia mitrapalit imiarek pastaviŭ u praśvitary dyjakana imiarek?
Mnie časam zdajecca, što my vyhnali Boha sa svajho žyćcia, a chryścijanskaje duchavienstva pieratvaryłasia ŭ žreckaje sasłoŭje, jakoje mała čym adroźnivajecca ad taho, što było pa tvary ŭsioj ziamli da pryšeścia Syna Božaha. Boh prosta nie patrebny. Isus — zališni. «Zaŭtra spalu Ciabie», — kaža Vialiki inkvizitar. I niastomna spalvaje, dzień za dniom.
I ŭsio ž — jak ździajśniajecca tainstva? Skažu ščyra: ja bolš nie vieru, što pry vymaŭleńni pravilnych słoŭ i ździajśnieńni pravilnych dziejańniaŭ pravilna pastaŭlenym śviatarom čałaviek atrymlivaje peŭnuju porcyju łaski (što b my ni razumieli pad hetym słovam). U što ž ja vieru? Ja vieru, što Boh volny (jak volny i stvorany im čałaviek). Ja vieru, što Boh nie źviazvaje siabie tekstami i rytuałami. Ja vieru, što Boh moža roŭnym čynam dziejničać i praz carkoŭnyja instytucyi (niachaj heta buduć «kananičnyja» abo «niekananičnyja»), i akramia lubych instytucyj, pastanovaŭ i rytuałaŭ — a časam i nasupierak im.
Jak kaža Luis, «Jon — nie ručny leŭ». Ale i čałaviek — nie maŭklivaja žyvioła i nie aŭtamat. I tamu lubyja adnosiny Boha i čałavieka, kali jany choć u niejkaj miery adbylisia, - heta hłyboka asabistyja adnosiny, u jakich abodva baki całkam svabodnyja. A z hetaha, jak mnie zdajecca, iduć važnyja vysnovy. A mienavita: nichto i nikoli nie moža harantavać, što «tainstva ździejśniłasia», što taki śviatar — pravilny i kananičny, što niečaja malitva pravamocnaja, što jakoje ździejśnienaje nami tut, na ziamli, sapraŭdy hetak ža ŭsprymajecca i aceńvajecca Boham na niabiosach.
Heta, z adnaho boku, vielmi niazručnaja karcina śvietu: kali niama nijakich harantyj, nijakich ćviordych aryjenciraŭ, kali niama niepachisnych aŭtarytetaŭ — to za što ž začapicca biednamu čałavieku, na što abapiercisia? Hleba sychodzić z-pad noh, i zdajecca, što voś-voś zaciahnie ciabie dryhva.
Ale, moža być, u hetym i vyratavańnie (u zusim nie pafasnym sensie hetaha słova): moža być, jakraz heta adsutnaść punktu apory i pakazvaje nam dziejańnie Božaje ŭ śviecie i ŭ našaj dušy? Moža być, našy raniejšyja ŭjaŭleńni i pierakanańni byli tolki hrubym i vulharnym ujaŭleńniem pra Boha, a ciapier my kali i nie bačym Jaho, to choć by viedajem, u jakim kirunku nam ruchacca? A moža, i ruchacca nikudy nie treba, bo Jon — usiudy?
Tut jašče šmat što možna było b napisać (moža być, ja i napišu paźniej). Ale pakul što, mnie zdajecca, maje sens spynicca. Ja budu rady, kali maje słovy padšturchnuć kahości na samastojnyja razvažańni. Ale chaču papiaredzić: heta niebiaśpiečny šlach. Jak tolki vy pačali zadavać pytańni — vy ŭžo nie možacie spynicca. I kudy zaviaduć vas hetyja pytańni — Boh viedaje. I ŭsio ž, dumaju, jano taho varta: «O, kali b ty byŭ chałodny albo haračy!» Ci nie para raźvitacca ź ciepłachałodnaściu i rušyć da Boha svajoj darohaj?
Ciapier čytajuć
Ci patrebnaja biełaruskaja mova tym, chto razmaŭlaje pa-rusku? Azaronak zadaŭsia takim pytańniem na STB, a vypusknik Akademii MUS prapanavaŭ zamianić uroki fakultatyvami
Kamientary