Ese Vincesia Mudrova.
Byvaje tak — uvabjecca ŭ hałavu jakoje hłupstva i doŭha potym nie daješ rady jaho pazbycca. Voś i mnie… ulacieła kaliści ŭ vucha proźvišča adnaho futbalora, zabłytałasia ŭ mazhavych zavilinach i zachrasła tam na ŭsio astatniaje žyćcio.
U dalokim užo 1963 hodzie futbalisty mienskaha «Dynama» stali ŭładalnikami bronzavych medaloŭ čempijanatu Sajuzu. Taho hodu kvatera naša była svojeasablivym zaŭziatarskim klubam: padčas radyjotranślacyj matčaŭ da nas prychodzili susiedzi, kab razam pachvareć za svaich. I, viadoma ž, słuchajučy roznyja futbolnyja dy kalafutbolnyja plotki, ja taksama staŭ pałkim zaŭziataram. Futboł apanavaŭ mianie darešty, da śvierbu ŭ piatach, da chvaravitaha zamaračeńnia. Ja zavioŭ sabie futbolny dziońnik, paviesiŭ kala łožku vyciaty z «Fizkulturnika Biełoruśsii» partret Eduarda Małafiejeva, napisaŭ u Miensk list z prośbaju paviedamić — jakim čynam ažyćciaŭlajecca nabor u hrupu padrychtoŭki mienskaha «Dynama», i, ekanomiačy na školnych abiedach, nabyvaŭ za 10 kapiejek patrymanyja numary tydniovika «Futboł», jaki nasamreč kaštavaŭ 5 kapiejek i jaki nabyć u šapiku było praktyčna niemahčyma.
Nastupnym letam maci zaviezła mianie ŭ Picier, da stryječnaha brata. Brat byŭ na hod starejšym, taksama zachaplaŭsia futbołam i chvareŭ za tamtejšy «Zenit». Kali ja zajšoŭ u jahony pakoj, dyk aniamieŭ ad zachapleńnia: usie ścieny byli zaleplenyja kalarovymi fatazdymkami futbalistaŭ z časopisu «Sportivnaja žizń Rośsii». Pakul razhladaŭ partret hulca zbornaj Valerja Varonina — čarniavaha, sa ščyhulnym praboram faceta, — bratan, demanstrujučy svaje viedy ŭ halinie futbołu, chadziŭ pa pakoi i zdušanym hołasam pieraličvaŭ skład leninhradzkaha «Zenitu».
— Zapaminaj. U varotach — Uładzimier Vastraiłaŭ. Abarona: Robiert Saviejka, Stanisłaŭ Zavidonaŭ, Uładzimier Niepamiłujeŭ, Evald Ałam… — u hetym miescy brat vytrymaŭ paŭzu. — Čyrva…
Nazvaŭšy proźviščy hulcoŭ (usich nazvaŭ pa imiu, tolki Čyrva zadavoliŭsia adnym proźviščam), Loška staŭ nazyvać vahu i rost kožnaha zenitaŭca, a kab urazić mianie kančatkova, vyciahnuŭ ź niejkaj toŭstaj knižki prahramku futbolnaha matču «Zenit» — «Tarpeda» Maskva.
— Bačyš rośpis? — prahramka była paznačanaja razmašystaj kramzolinaj. — Varonin raśpisaŭsia.
Loška chacia j chvareŭ za «Zenit», ale kumiram jahonym byŭ maskoŭski tarpedaviec Valer Varonin.
Ja pamknuŭsia ŭziać prahramku, ale Loška, burknuŭšy: «Pakamiečyš», — pichnuŭ jaje nazad u knižku. Bratan paviedamiŭ, što nastupnaj piatnicy pajedzie va Ŭdzielninski park — hladzieć treniroŭku asnoŭnaha składu «Zenitu», — i kali ja dastanu try rubli, dyk voźmie mianie z saboj.
Nastupnaj piatnicy my vypravilisia ŭ zhadany park. Doŭha jechali na tralejbusie, potym pierasieli na tramvaj, narešcie pryjechali na haradzkuju ŭskrainu i Loška, skočyŭšy z tramvaja, vyhuknuŭ: «Tuta!»
U parkavych prysadach, pa jakich my išli, śpiavali ptuški, pa staŭburach viačystych chvojaŭ biehali vaviorki, a dzieści napieradzie, za ščytnaj ścianoju biełaha bezu, pokaŭ miačyk i čulisia vokličy: «Naleva addaj!» My pryśpiešyli krok i nieŭzabavie ŭpiorlisia nasami ŭ žaleznuju sietku, što atačała futbolnaje pole. Uzdoŭž sietki stajała dobraja sotnia padšyvancaŭ, jakija navypieradki hukali — kamu treba addać pas.
— Čyrva! — zachoplena vydychnuŭ bratan, pakazaŭšy na hulca, što ŭkidvaŭ miačyk z aŭtu. Ja chacieŭ zapytacca — jak zavuć hetaha samaha Čyrvu, dy tut našych hadoŭ chłopiec, hrebliva zirnuŭšy na Lošku, pracadziŭ:
— Jaki Čyrva? Heta Pasueła!..
Bratan spachmurnieŭ, tycnuŭ mianie ŭ bok, pakazvajučy, što treba pierajści na inšaje miesca i, idučy ŭzdoŭž sietki, staŭ raspaviadać pra vydatnuju techniku Pasueła, hišpanca z pachodžańnia.
Ja paviedamiŭ u adkaz, što ŭ mienskim «Dynama» taksama hraje hišpaniec — Chuan Usatore, — ale Loška rašuča machnuŭ rukoj, maŭlaŭ, kudy vašamu mienskamu hišpancu da našaha, leninhradzkaha!
Naviedvańnie Ŭdzielninskaha parku zapała ŭ dušu, i kožnaha razu, pryjaždžajučy ŭ Picier, ja, paćvielvajučy z brata, uhołas pieraličvaŭ skład «Zenitu» ŭzoru 1964 hoda, a potym pytaŭsia: jak zavuć Čyrvu? Loška pry hetym stroiŭ kisłuju himoru, a adnojčy niezadavolena burknuŭ:
— Źviarnisia da psychijatra.
— ?!
— Ciabie apanavali naviaźlivyja dumki.
Raskinuŭšysia ŭ kreśle i saščapiŭšy palcy za patylicaj, Loška staŭ apaviadać pra absesii — naviaźlivyja dumki dy ŭspaminy, a kab pierakanać, što z psychikaj u mianie nia ŭsio ŭ paradku, zapytaŭsia:
— Byvała ŭ ciabie: vyjdzieš z kvatery, a potym dumaješ — ci začyniŭ dźviery?
Ja kiŭnuŭ u adkaz, i Loška zadavolena pacior dałoni.
— Absesija. Typovy vypadak.
A jašče praz paru dzion, kali my rušyli ź Loškam u kaviarniu — kulnuć (za maje hrošy) pa čarcy kańjaku, — bratan niečakana spyniŭsia i, zirnuŭšy na vokny svajoj kvatery, zapytaŭ:
— Słuchaj, a my haz vyklučyli?
— «Typovy vypadak», — paŭtaryŭ ja Loškavyja słovy, bratan maciuknuŭsia i paabiacaŭ pajści ŭ biblijateku, znajści futbolny daviednik 1964 hodu i, urešcie, daviedacca — jak zvali Čyrvu.
Prajšło šmat hadoŭ, Čyrva bolš nie viaredziŭ dušy, ale adnojčy, u dušnaj zali Mienskaha mižnarodnaha adukacyjnaha centru mnie iznoŭ pryhadaŭsia Ŭdzielninski park, pryhadalisia ŭvišnyja vaviorki i parosłaje žuchłaj travoj futbolnaje pole…
Pradstaŭničaja kanferencyja, pryśviečanaja raźvićciu medyjaŭ u postkamunistyčnym hramadztvie, bliziłasia da svajho ekvataru, kali da moŭnicy padyšoŭ maskoŭski hość — dyrektar rasiejskaha PEN‑centru Alaksandar Tkačenka. Dahetul ja bačyŭ Tkačenku tolki pa televizii: toju paroju dyrektar rasiejskaha PENu baraniŭ žurnalista Ryhora Paśka, jakoha FSB sprabavała pichnuć u viaźnicu, i siužety hetych zakałotaŭ čaściakom milhali ŭ navinach NTV. Kašlanuŭšy dziela pryliku, maskoŭski hość paviedamiŭ, što jamu zaŭsiody pryjemna pryjaždžać u Miensk, adnačasova paprasiŭšy starych futbolnych zaŭziataraŭ, kab jamu daravali niepazbyŭny «hrech» — zabity tryccać siem hadoŭ tamu hoł u bramu mienskaha «Dynama». Alaksandar Tkačenka, jak vyśvietliłasia, u siaredzinie 60‑ch hulaŭ za asnovu maskoŭskaha «Lakamatyvu» dy picierskaha «Zenitu».
U pierapynku ja padyšoŭ da byłoha futbalista i, biez usialakich preambuł, pačaŭ: — «Bramnik: Vastraiłaŭ… abarona: Robiert Saviejka…»
— Robik?! — z radasnaj hatovaściu vyhuknuŭ maskoŭski hość. — Kali ty jaho bačyŭ?
— My ź im… ułasna kažučy… nieznajomyja, — sumieŭsia ja i, paśla paŭzy, užo niaśmiełym hołasam, nazvaŭ nastupnaha hulca: «Stanisłaŭ Zavidonaŭ…»
— Stas!? — hość źmieryŭ mianie ŭvažlivym pozirkam, prykidvajučy, vidać, ci moh ja svojčas hulać u kamandach majstroŭ.
«Uładzimier Niepamiłujeŭ…»
— Vałodźka?… Dy ja ž ź imi razam hulaŭ.
— «Evald Ałam…»
— Evald?! Cudoŭny chłopiec. Estoniec. Sustrakalisia niadaŭna.
— «Čyrva…»
Pačuŭšy apošniaje proźvišča, były futbalist jašče bolš pažvavieŭ i, zrazumieŭšy, što maje spravu z zaciatym futbolnym fanacikom, raskryŭ padarožnuju valizu.
— Ja tut dniami knižku vydaŭ… zaraz padpišu.
Knižka mieła nazvu «Futbol» i raspaviadała pra advarotny bok savieckaha futbołu dy pra los kolišnich znakamitych hulcoŭ, jakija, paviesiŭšy butsy na ćvik, zakančvali žyćcio ŭ brudnych piŭnicach. Tut ža, pad čas kanferencyi, ja pračytaŭ, jak skončyŭ žyćcio kolišni Loškaŭ kumir Valer Varonin — pierapaŭzaŭ, pjany, praspekt u centry rasiejskaj stalicy i trapiŭ pad koły lehkavika; pračytaŭ pra toje, jak kinuŭsia ŭ leśvičny pralot kolišni abaronca zbornaj Uładzimier Panamaroŭ; jak razdušyŭ niaŭmolny lift padpitaha napadajučaha Anatola Kažamiakina; jak pichnuŭ hałavu ŭ pielku bramnik alimpijskaj zbornaj Uładzimier Lisicyn… Daviedaŭsia, u jakoj nendzy skončyli žyćci kolišnija ŭsieahulnyja ŭlubioncy — Hłotaŭ, Čyślenka, Stralcoŭ… Zhadvaŭsia ŭ knižcy i mienski dynamaviec Leanard Adamaŭ (u knižcy jon byŭ čamuści nazvany Adamčykam). Pa śviedčańni aŭtara, były pravy krajni dynamaŭskaj ataki zaśpieŭ pjanuju žonku ŭ abdymkach hołaha mužyka i, nia doŭha dumajučy, vykinuŭsia ź dziaviataha pavierchu…
Viečaram, pad čas furšetu, ja iznoŭ padyšoŭ da maskoŭskaha hościa i toj, napoŭniŭšy dźvie čarki, šmatznačna kiŭnuŭ hałavoj.
— Mustyhin tut, u Miensku? — zapytaŭsia hość, kali my kaŭtnuli harelicy.
— Tut, — adkazaŭ ja, i zadaŭ pytańnie, jakoje daŭno viaredziła śviadomaść: — A jak zvali… nu… taho zenitaŭca… Čyrvu?
— Ihar? — vydychnuŭ dyrektar rasiejskaha PENu, uźniaŭšy da hary vočy, i heta śviedčyła za toje, što dakładnaha imia jon nia viedaŭ.
Pryjechaŭšy paśla kanferencyi dachaty, ja pierš‑napierš vyrašyŭ patelefanavać u Picier. Loška doŭha nie adkazvaŭ, narešcie adhuknuŭsia, ale jahony sipata‑niećviarozy hołas na surjoznuju hutarku nie ciahnuŭ. Tym nia mienš, ja vyhuknuŭ:
— Loš…
— Ja‑a…
— Ty ŭ biblijateku chadziŭ?
— U jakuju biblijateku?
— Nu… daviednik pahladzieć… daviedacca, jak Čyrvu zvali.
Loška adsopsia, paviedamiŭ, što ŭžo katory dzień nia moža vyjści ź pikie, i na hetym naša razmova skončyłasia.
Karotkija hudki, što vyryvalisia z słuchaŭki, poŭnili hałavu biezrazvažnymi dumkami: «Niaŭžo pamru — i nie daviedajusia?!»
Nie… niezdarma kažuć, što futboł — lohkaja forma varjactva. Zaŭziatarstva, što praŭda, nie supravadžajecca strataj ułasnaha «ego», jak toje byvaje pry psychozach, ale heta kvołaja patola… U 1982 hodzie, kali mienskaje «Dynama» stała čempijonam krainy, moj susied złamaŭ pad čas tranślacyi futbolnaha matču nahu, druhi na radaściach raźbiŭ telebačar, niechta, kazali, zvaliŭsia z haŭbca… Tym časam futboł apanavaŭ nia tolki ludziej paspalitych, ale j daktaroŭ navukaŭ, čalcoŭ‑karespandentaŭ Akademii navuk, dyj samich akademikaŭ. Pamiataju, vyjhraje ŭlubionaja kamanda, tut ža na ekranie pakazvajuć «hieroja dnia» — hulca, jaki zabiŭ vyrašalny hoł. Karespandent pytajecca vielahurysta: «Skažycie, jak vam udajecca realizoŭvać standartnyja stanoviščy z punktu hledzišča navukovaj arhanizacyi hulni». «Hieroj dnia» čuchaje patylicu. «Nu, heta… u kancy mačta ichny vratar vyjšaŭ… ja ŭdaryŭ…» — dalej doŭžycca praciahłaja paŭza, jakuju pieraryvaje ŭvišny žurnalist: «I nakiravali miačyk u sietku…» — «I nakiravaŭ miačyk u sietku», — paŭtaraje hulec, i akademiki, što siadziać pry telebačarach, zachoplena pacirajuć ruki, pramaŭlajučy ŭ dumkach: «Ź intelektam, viadoma, prablemy. Ale ž zabiŭ! Zabiŭ!!!»
Toje ž i z futbolnaj historyjaj. Adnojčy vypivali ŭtroch — ja, Lavon Barščeŭski i dy jahony brat Vadzim. Usia trojca ŭ minułym — futbolnyja fanaty. Dzieści apoŭnačy niačyścik padkasnuŭ Vadzima zavieści havorku ab pieramožcy zhadanaha ŭžo sezonu 1963 hodu. Pryzioraŭ my viedali, a voś chto — maskoŭskaje «Dynama» ci «Spartak» uziaŭ «zołata», — tut da kansensusu nie pryjšli. Usčałasia bujnaja sprečka. Zabylisia i na harełku, i na ŭvieś bieły śviet. Lavon — najvyšejšaje proby intelektuał — palez u šafu, staŭ šukać svaje, pisanyja niemaviedama kali, futbolnyja dziońniki… Narešcie, znajšoŭ pažoŭkły sšytak i, pahartaŭšy, praśviatleŭ tvaram: jak vynikała z zapisaŭ, «zołata» taho hodu ŭziało «Dynama». Karaciej, futboł i źviazanyja ź im zakałoty — źjavy iracyjanalnyja, i z asiałkom zdarovaj lohiki da ich nie padstupicca. Voś i maje pakuty z Čyrvam lahična było b nazvać niedarečnymi durykami, kali b… Kali b čałaviek žyŭ tolki siońniašnim dniom, nia viedajučy ciažaru pražytych hadoŭ, a «biełyja plamy», što zastalisia ŭ minułym, nie ćvialili śviadomaść.
I voś, chałodnym studzieńskim dniom, čarhovaha razu viarnuŭšysia ŭ dumkach u toj viekapomny čas, kali ja, nazirajučy pa TV futbolnyja matčy, vypiŭ dziesiać litraŭ valarjanki, kali, zakinuŭšy instytuckija kanspekty, lotaŭ samalotam na futboł dy biehaŭ pa instytucie, źbirajučy podpisy pad kalektyŭnymi listami ź vinšavańniami na adras hulcoŭ mienskaha «Dynama», kali tyja viartalisia ŭ vyšejšuju lihu, adubiełuju cišyniu praciaŭ telefonny zvanok.
Zvaniŭ staršynia navapołackaj supołki TBM i apantany futbolny zaŭziatar Aleś Rymša.
— Pamiataješ, ty ŭ mianie pra Čyrvu pytaŭsia? — naradziŭsia ŭ telefonnych nietrach Alesieŭ hołas.
— Nu…
— Znajšoŭ, u daviedniku za 1964 hod. Čytaju: «Uładzimier Čyrva, 1947‑ha hoda naradžeńnia, napadajučy». Nastupnym hodam jaho ŭ składzie ŭžo niama. Adličyli, vidać…
Paśla razmovy z Alesiem ja padyšoŭ da akna. Za aknom panavała zvyčajnaje vuličnaje žyćcio. Na drevach siadzieli natapyranyja vierabji, darešty źmierzłaja maleča katałasia z horki na sankach, a ŭ panyłym, užo źviečarełym niebie visieŭ samotny vietach. «Biełuju plamu» ŭ mazhach zafarbavała sakavitaje imia Ŭładzimier, i ŭvadnačas štości napiałasia, a potym z hłuchim treskam nadłamałasia ŭ dušy. Hetamu ciažka dać viery, ale z toj chviliny ja kinuŭ zachaplacca futbołam, i, pabačyŭšy na teleekranie hulcoŭ u čyrvonych sakołkach dy zialonych trusach, staŭ lichamankava pieraklučać telebačar na inšy kanał. Nu a knižku tuju, «Futbol», padaravaŭ Bahdanu Arłovu — zaŭziataru novaj hieneracyi.
Kamientary