Vy hatovyja? Nu, todi, pojechali, druzi! Usio heta adbyłosia, skažam, u Italii...
Vy hatovyja?
Nu, todi, pojechali, druzi!
Usio heta adbyłosia, skažam, u Italii. Italija mieścicca na Apeninskaj paŭvyśpie, asnoŭnyja haliny pramysłovaści: stankovaje i mašynabudavańnie, vinarobstva. VUP – 140 młrd eŭra, nasielnictva – 50 młn dup.
Flarencyja – durny horad, svavolnaja kakietnica: to viesialicca biaz daj pryčyny, to bje parcalan i kidajecca na maładych ludziej z nažom dla rezki pamidoraŭ. Heta kali ŭ humory, ale tolki pasprabujcie zalacacca ŭ inšy čas, adrazu nadziavaje hłybinnyja stroi, navat nie purytanskija, hłybiej, hłybiej. Pakazvaje trupna-zialonyja farby žonka handlara, niabožčyka: «My takija žałobnyja, my takija, jak vy možacie da nas, takoj niebaraki, udavy, zalacacca?» Hlańcie na mapu Italii: Italija jak Italija, bot botam, a Flarencyja – nie raźbiary-biary što, čornaja dzirka Halivudu.
Na flarentyjskim karnavale ŭsie nažłukcilisia, i pjanyja kitajcy stralali ŭ konski zad śviatoha Vacłava z petardaŭ. Praha – stalica Italii, a Flarencyja – chreń niejkaja.
Jana pryjechała na rovary i skazała: «Daj, daj mnie ŭkałocca». Žartuju, jana skazała: «U vas myła nia znojdziecca?» Jechała na rovary, usia takaja, va ŭsim takim, spałučeńnie «parkal-velvet», takoha za hrošy nia kupiš, na rovary, ale z abcasami i parasonam, zachodzić u kramu i kaža. Nu, viadoma, u kramu, i ni ŭ jaki nie «mahazyn». Babula maja kazała – «mahazyn». Dy jašče z naciskam na druhoje «a». Adnak «mahazyn» – heta častka aŭtamata ŭ takoj dalokaj, niaisnaj, ale susiedniaj Juhasłavii. Infarmacyja dla razvahi: žaŭniery vojska italjanskaha vajujuć zroblenaj u formie «M-16» piccaj. Hienerałam ličycca toj, chto źjeŭ try pački ravijolaŭ.
Pytańnie, kaniečnie, biazhłuzdaje. Krama ž specyja-li-za-va-naja. Myła ŭ kramie jość, jakoje chočacie, proćma. Zavarnoje, u kružočak, biezalkaholnaje, kašmiravaje, rasklošanaje, z turbanadździmańniem.
I nichto, nichto nia viedaje, što ŭ hetyja chviliny ŭ Mazyry na łaŭcy ŭ parčyku vypivajuć dva čałavieki: adzin łysy, druhi prahulacca vyjšaŭ, i razmaŭlajuć ab tym, nia viedaju ab čym, nu, skažam, ab tym, jak u horadzie Flarencyja na paŭpatajemnym zboryščy myłajedaŭ, jakoje abaviazkova adbudziecca nieŭzabavie na adnoj vile, buduć hamanić Fabijo, Raberta i Džanluka. Fabijo na redkaść bialavy, što maje radovišča žanočych botaŭ na poŭnačy Italii. Apošni surazmoŭca nie taki važny dla apaviadańnia, tamu zaŭvažym, što Džanluka – jon čarniavy, niepaholeny mačoist, i jahonaja rola budzie zaklučacca ŭ tym, što pry kancy jon pravalicca ŭ luk. Usie troje bahiemiacca z kałyski. Ale, uvaha! Pamyłkaju budzie ličyć, što jany i tut taksama sabralisia adno patusavacca. Śpiašajemsia paviedamić, što jany dy inšyja siabry klubu źbirajucca štosierady i štopiatnicy z metaju dobra prabavić čas i źjeści pa kavałačku duchmianaha – uj, matački, duchi zajmaje, – čaroŭnaha – nichto nie ŭratujecca – valisia adrazu, – myła. Viečaryna na vile budzie: pierje j bliskaŭki, koka j hiera, Buda j Peštu.
Vyjšaŭ ja ŭ łaźniu pamycca. Naturalna, ručnik, myła kavałak u ruce trymaju. Kaćka dała sa starych jašče zapasaŭ. Italjaniec pa horadzie idzie. Jak ubačyŭ, dyk kažu – italjaniec. Adrazu italjaniec i ŭsio.
– A, što j ta ŭ vas, e, tut za kraina? – pytaje i na majo myła kasavurycca.
– A vy pa spravie pa jakoj ci prosta cikaviciesia? – kažu.
– A ja, heta, tut biznes krucić chaču, – pastaŭlać vam hrošy, a vy mnie – haspadarčyja tavary na miljony rubloŭ u bujnych pamierach. A što heta jość u vas za myłca?
Ja nia ściamiŭ usiaho (čałaviek ja taki), a jon – chop, schapiŭ majo myła i ŭciakaje.
– Ach, ty, – kažu jamu ŭvaśled, – svołač, praścitut! Zła na ciabie nie chapaje.
Chłopčjik-schopčik, die ti buv?
Znovku ślivku z kostkaj iv?
Maska, maska, ja ciabie viedaju. Ty – Viciebskaja vobłaść.
Z kuplenym myłam jana pajechała na sustreču z kachanym, jaki jaho zaciaty fen. I pierad hetaj sustrečaj na čyhunačnym pierajeździe jana sustreła sustrečny ciahnik. Ale ničoha ź joj nia zdaryłasia – abtresła velvet ad pyłu i pajechała dalej, a voś ciahnik pa kavałkach źbirali. Nie padkručvajsia pad nohi zakachanym dziaŭčatam, skažam my. Abtresła velvet i pajechała prajści instruktaž ad lubaha pierad naviedvańniem klubu amataraŭ myła.
«Sa staršyniom klubu razmaŭlaj raźniavolena, chłopiec jon naski. Ale, lubaja, treba źjeści myła. Prynamsi raz na sustreču. Tančy, viesialisia, i potym nienazojliva, ale kab usie pabačyli, źjasi adzin šmatočak. I možna adrazu prahnać tonikam, tekiłaj. Asabista ja rekamenduju harełku z «Red bułam». Torknie jak maje. Davaj, lubaja, uśmichnisia».
– Tak, tak, spadarstva, takaja ciapier darahoŭla! Abmylalnyja rečyvy šalonych hrošaj kaštujuć. I jak vynik – zvyčajny brusok «de-luks» – piaćdziasiat eŭra. Piaćdziasiat! Mocart.
– Nia moža być, vaŭ! Što vy kažacie, heta ž niejkaja žuda! Štraŭs.
– Fi, poskudź! Pahanini.
– Byŭ ja tut u adnym miescy. Tam adzin mužyk vyjšaŭ u łaźniu pamycca. Naturalna, ručnik, brusok u ruce trymaŭ. Haspadarčaha myłca. Nu, ja jaho i taho. Vivaldzi.
– A što dumaješ ty, lubaja? Šubert.
I tut jana kaža, boža ty moj, i tut jana kaža, kaža, kaža:
– Nie padabajecca, nie padabajecca, nie padabajecca! Sektanty klatyja! Nienavi¬džu!
Ja chaču pa-sapraŭdnamu. Kab biaz myła. Raberta, kolki možna jaho jeści? Smaktać, lizać, sadzić u pieršych šerahach, raspaviadać jamu pra VKŁ, pierašyvać dla jaho staruju vopratku ad Barbi, zapichvać u brusok sim-kartku, kryvić ź siabie Maŭhli, jeździć u apramietnuju na metro. Chto vy takija tut? Lejtenanty truskałačnych paloŭ? Vo dzie vy ŭ mianie! Abrydli!
Trach-bach, jana abmyłkam staršyni ŭ skroń, jon plaś na ziamlu – imhniennaja śmierć. Kryki, ambulansy. Praciah niecikavy. Pryjaždžajuć karabinery – vychoplivajuć z kabury svaje vyštukavanyja sa spahiećci pistalety, i abhavorany Džanluka, zhodna sa zroblenaj vyšej zajaŭkaj na praviadzieńnie sankcyjavanaha kalectva, paśpiachova pravalvajecca ŭ luk. Kachańnie tryjumfuje. Milanskija katy ŭ zachapleńni.
Tym časam u Maładečna, na vulicy Savieckaj, byłoj Vilenskaj, a jašče raniej Savieckaj, a jašče raniej Vilenskaj, u domie numar 3, na trecim paviersie, jašče da taho, jak jana adtul hachnułasia i złamała siabie aŭtamabil, ale ŭžo paśla taho, jak paśpieła ažanicca z maim tatam,
mama
myła
ramu.
Ciapier čytajuć
Ci patrebnaja biełaruskaja mova tym, chto razmaŭlaje pa-rusku? Azaronak zadaŭsia takim pytańniem na STB, a vypusknik Akademii MUS prapanavaŭ zamianić uroki fakultatyvami
Kamientary