Ihar Babkoŭ. Kindberg
№ 23 (144), 1999 h.
Ihar Babkoŭ
Kindberg
Apaviadańnie
Ad Kurskaj kasy da Vilni kolki hadzinaŭ i potym jašče krychu da miažy, dzie zaŭsiody čakaješ najhoršaha, pakul pamiežnik nie zapytajecca, kudy jana jedzie, hłupaje pytańnie, apošniaja madel «Reno» ź biełaruskimi numarami i efektnaj brunetkaj, enerhičnaj i krychu stomlenaj, viadoma, jana viartajecca dadomu, tak, nadvorje było fan-tas-tyč-naje, chaciełasia b paśpieć u Miensk da dziaviataj, Hanna pavaročvaje hałavu ŭ zvykłym heście, jakim jana abryvaje niedarečnyja razmovy i hladzić u budysckuju pustatu naŭprost pierad saboj, praz mytny anhar, rejsavy aŭtobus napieradzie, kudyści daloka, demanstrujučy bizantyjski profil, nos ź lohkaj harbinkaj, jaki tak padabajecca Arturu, jaje vusny jašče niešta pramaŭlajuć, ale, viadoma, užo nie dla ašmianskich pamiežnikaŭ, jakija musiać razumieć, što razmova skončana, što dla takich, jak Hanna, jany zaŭsiody buduć nadakučlivym i niepaźbiežnym dadatkam da ružovaha štampika «viartańnie na radzimu». Ruka aŭtamatyčna ciahniecca da Cosmopolitan, jašče siońnia na śvitanku jana błukała pa piasčanych plosach, samota, amal dva tydni poŭnaha spakoju, ale heta ŭžo niedzie daloka ŭ minułym, Hanna zapalvaje cyharetu j prymružvaje vočy, ujaŭlajučy niečakanaje viartańnie, Artur, pacałunak i haračaja vanna, piena da stoli i potym Paris Lumiire pa TV 5, paryskija teatry — jaje straść, hałoŭnaje vyjechać na naŭprostavuju darohu, chutkaść sto šeśćdziesiat, bartavy kamputar z antyradaram budzie nadziejna syhnalizavać pra DAIšnyja patruli.
Hanna ŭklučaje zapalvańnie, pamiežnik doŭha hladzić na jejny profil, šukajučy padabienstva z pašpartnym fotazdymkam, jaki, viadoma, zrobleny anfas, nievynosnyja sekundy, kali ŭ śviadomaści adbivajucca ŭsie drobiazi, kropli potu na tvary kiroŭcy aŭtobusa, hołas pa racyi, jaki pieradaje prykmiety niejkaha parušalnika, lohki vietryk, pošum listoty, čyjeści kryki, ale heta ŭžo ahonija, i praz chvilinu Hanna ŭpeŭniena nabiraje chutkaść, hałoŭnaje vyjechać z pamiežnaje zony, napchanaj znakami zabarony j patrulami, zrešty, usia kraina pamiežnaja zona, pra heta lepiej nia dumać, nie psavać sabie nastroj i biznes Arturu, palityka psuje husty, jana narešcie znajšła styl dla nastupnaj vystavy, hostryja, rezkija abrysy ŭ dziunach, pastavy tonuć u žviry, jaki ciače praz palcy, jak žyćcio.
Hanna krychu rassłablajecca, pry chutkaści piaćdziasiat krajavid za vaknom prapłyvaje nadta pavolna, abrysy pahorkaŭ pačynajuć nahadvać štości niaŭłoŭna znajomaje, pachi dziacinstva. Napieradzie niejki dzivak niaŭpeŭniena apuskaje ruku, Hanna nikoli nie spyniajecca, nikoli nie mianiaje svaju aŭtamabilnuju samotu na biazhłuzdaje marnavańnie času ŭ darožnych razmovach, ale pahorki za vaknom pachnuć čymści znajomym, znajomaja pastava, i hety hest, niby z dalokaha ŭspaminu, ź dziacinstva, nie, heta niemahčyma, adkul, pasiarod darohi, tut, praz stolki hadoŭ.
* * *
Michał niaŭpeŭniena apuskaje ruku, bieź jakoha-kolečy spadziavańnia spynić hetuju mašynu, usio adrazu pajšło nia tak, jak zadumvaŭ, jon vyjšaŭ na patrul, klackańnie zatvoraŭ, i jon, z torbaj betakamaŭskich kasetaŭ i hłupym košykam dla hryboŭ, poŭny nazad.
«Reno» spyniajecca praz dvaccać metraŭ, heta nie miraž, aściarožna apuścić košyk na ziamlu, spakojnyja, upeŭnienyja kroki, jon nie śpiašajecca, pačakać, sieści na zadniaje miesca, dziakuj vialiki, vy mianie strašna vyručyli.
Pahorki za vaknom pachnuć zabytym minułym, Hanna pavolna kranajecca ź miesca j pavaročvaje hałavu, demanstratyŭna razhladajučy ŭ lusterka čałavieka na zadnim kreśle, anijakich sumnievaŭ, praz dvanaccać hadoŭ vypadkova padabrać na hetaj ža darozie, Hanna trymaje paŭzu, smakuje hetyja sekundy maŭčańnia, da taho jak buduć pramoŭlenyja pieršyja słovy, radaść sustrečy, banalnaja j niepaźbiežnaja.
Lina?! Michał narešcie dazvalaje sabie padniać hołaŭ i krychu razhledzieć efektnuju brunetku ŭ apošniaj madeli «Reno», strašna znajomy profil, lohkaja harbinka, niaŭžo, prajšło stolki času, i voś hetyja zialonyja vočy, da jakich jon adnojčy dakranuŭsia hubami.
* * *
Słova «adnojčy», jak i tuzin inšych słovaŭ-padmanak, sprabuje neŭtralizavać zahadku času, raźbivajučy jaho na sotni i tysiačy drobnych «adnojčy», kožnaje ź jakich maje dakładny adras (adnojčy tut, inšym razam tam), skončany, dakładny i samadastatkovy, jak prystupki, ale ŭsio heta ŭrešcie skančajecca vialikim «adnojčy» nidzie, i ŭžo niama anijakich adhadak, tolki pustata, jak byccam prystupki raptam abryvajucca, u biezdań albo ŭ nieba.
Michał daŭna ŭžo nie sprabavaŭ dzialić na kavałki toje, što anijak nia dzielicca, jon adčuvaŭ čas jak viecier, jaki dźmie i vydźmuvaje kavałki tvajho žyćcia, časam łahodna j ledź zaŭvažna, kali ŭsio vakoł amal nie varušycca, a časam jak urahan, ale hałoŭnaje nie padmanvacca, što ty niekudy idzieš, pa prystupkach albo pa darozie, raźbitaj na kavałki drobnych «adnojčy», nasamreč ty staiš, niby pomnik, i viecier času vydźmuvaje ź ciabie ŭsio nieistotnaje, najmienš tryvałyja rečy adychodziać adrazu, imperyi razvalvajucca, rujnujucca harady, i jakaja-niebudź ścipłaja šafa zastajecca z taboj najdaŭžej.
Michału chaciełasia vieryć, što viecier času źdźmuvaje tolki abałonki, ale pamiać, jakaja turbavała j nie pahadžałasia, znoŭ i znoŭ viartała nieistotnyja drobiazi, ź jakimi nie było jak dać rady, i jon z žacham razumieŭ, što jahonyja vočy ŭsio bolš uhladajucca ŭ minułaje i što sapraŭdnaja tajamnica času ŭ tym, što adnojčy nie adbyłosia, choć mahło adbycca, imknułasia da zdareńnia...
* * *
...tysiaču hadoŭ nichto nie nazyvaŭ jaje Linaj, i Hanna raptam niamieje, adčuvajučy, jak dziŭnaje ciapło raźlivajecca pa jaje ciele, jak jaje śviadomaść razdvojvajecca, i voś jana staić na pustoj darozie, dvanaccać hadoŭ tamu, pad daždžom, za dziesiać kilametraŭ ad Vialejki, chipuška-pieršakurśnica, jakaja vyrašyła prajechacca aŭtastopam da Vilni. Doždž, jaki raptam pačaŭsia ŭ pryciemkach, staryja drevy paabapał darohi, cichi j ciopły letni doždž, i jana raptam štości zrazumieła, adčuła, lohkija piaščotnyja datyknieńni, kropli vady ź nieba, i voś jana pavolna idzie pa darozie, prymružyŭšy vočy, z adčuvańniem niemahčymaha ščaścia, amal nie reahujučy na mašyny, niby aholenaja, aŭto spyniłasia za dziesiać metraŭ pierad joj, jana moŭčki adčyniła dźviery j prosta sieła na zadniaje kresła, da Aleny, ničoha nie tłumačačy, z praśvietlenym tvaram, z adčuvańniem niemahčymaha ščaścia. Michał vioŭ mašynu, i było tak lohka, jany adrazu ŭsio zrazumieli i taksama stali ščaślivymi, taksama adčuli hety doždž, Alena zahadkava ŭśmichnułasia j naliła kańjaku, chacia ŭ hetym nie było patreby, heta Michał pieršy nazvaŭ jaje Linaj, i jana raptam pryhadała, što tak i nie skazała, jak jaje zavuć, ale heta było nieistotna, i było hłupa piarečyć, Lina dyk Lina, Alena dapamahła źniać mokruju vopratku, jana nakinuła stary pled, kańjak dadaŭ ciepłyni i lohkaści, jašče krychu, i jana, napeŭna, mahła b palacieć, ale jana prosta siadzieła, ščasnaja, słuchajučy, jak Michał raspaviadaje pra Linu, dziaŭčynku-miedźviedzianiatka z Kartasaravaj naveły, jakaja sprabuje aŭtastopam dabracca ad Santjaha da Kapenhahienu, i, napeŭna, u jaje atrymajecca, i hetaja dziaŭčynka sustrakaje pa darozie Marčeła, jaki pradaje zbornyja kanstrukcyi paŭsiul, dzie tolki možna, jana słuchała historyju krychu niaŭvažliva, jašče kańjaku, tak, dziakuj, i ŭ samy adkazny momant, u Samy Trahičny Momant, kali paśla načy kachańnia Marčeła vysadžvaje Linu na darozie, jana raptam pačała cichieńka napiavać sabie «za dachami miesta…», ad załacistaha ciapła ciahnuła na son, jana zasynała na chvilinu j pračynałasia j raptam sapraŭdy adčuła siabie Linaj z Kartasaravaj naveły, Vilnia, Kapenhahien, paŭsiul išoŭ ciopły doždž, i heta było samaje istotnaje ŭ śviecie.
Potym, u Vilni, u Alenavaj adnapakajoŭcy, zavalenaj eciudami j kraśleńniami, jany pili čyrvonaje vino, pryhadvajučy radki j persanažaŭ, i Linie tak chaciełasia słuchać, jana patrabavała muzyki, Michał pastaviŭ litoŭski džaz i, pramaŭlajučy hišpanskija słovy ź niezrazumiełym akcentam, intanavaŭ Llamado Kindberg, a traducir ingenuamente por montana de los nisos, heta taksama było jak ciopły doždž, jaki ŭsio jašče išoŭ za vaknom, jaki daryŭ ščaście, było hłupa pytacca pra imiony j adrasy, jany abaviazkova sustrenucca, u Miensku, Vilni albo Kapenhahienie, pad ciopłym daždžom, damaŭlacca — heta značyć, nie daviarać suśvietu, tak dobra siadzieć na padłozie, abdymajučy Michała j Alenu, nie, jany nie kachanki, prosta siabry, chacia j mohuć sabie časam dazvolić bolšaje, ale biez kachańnia, kachańnie źniščaje taho, chto lubić, źniščaje žadańniem vałodać i nie addavać, žadańniem zatrymać imhnieńnie, być zaŭsiody, usie my miedźviedzianiatki pad daždžom, i apošni tost za biednaha Marčeła, jakoha niama z nami, narešcie jany zacichajuć, źniamožanyja, na padłozie, a potym Michał, jaki padychodzić i aściarožna całuje jaje ŭ vočy, u mocna zapluščanyja vočy.
* * *
Dziŭnaje ciapło raźlivajecca pa jaje ciele, i Hanna vysiłkam voli prymušaje siabie być tut, nie pravalicca ŭ minułaje, tudy, dzie zastałasia Lina (dzie jana pakinuła Linu?), naiŭnuju istotu biez ułasnaj sutnaści, hatovuju raspuścicca ŭ śviecie, hatovuju iści pad daždžom niemaviedama kudy, razmaloŭvać kletku dziciačymi malunkami, bo Hanna viedaje, što śviet — heta kletka, cela, labirynt — biaz sensu, zatoje ź bieźličču vartaŭnikoŭ i kanvairaŭ, hatovych pryvieści na čarhovy dopyt (u čym sens tvajho mastactva? a što ty zrabiła dla Radzimy? čamu ty nikoli nie padaješ žabrakam?), uparta iści da vyjścia, adstrelvajučy vartaŭnikoŭ, što tam, za hetym vyjściem, Hanna nia dumała, bo hałoŭnaje iści, nie spyniacca, napeŭna, jana nie kachała Artura, bo kachać — heta zastavacca tut, na miescy, a hałoŭnaje prabracca bližej da vyjścia, navonki, u prastoru, pra jakuju nichto ničoha dakładna nia viedaje, dzie maleńkaja balerynka ź jaje karciny tančyć u atačeńni chižych vačej, što hladziać ź ciemry.
Časam Hanna nienavidzieła Linu, davierlivuju dziaŭčynku, jakaja nie zadaje pytańniaŭ, nikudy nie śpiašajecca, i jakaja, zdajecca, zusim nie źbirajecca adnojčy pamierci, dziaŭčynku-miedźviedzianiatka (satory ŭ Vialejcy, dziakuj, čytali my vašaha Sudzuki), ale ciapier pahorki pachli čymści znajomym, prajšło stolki času, i Hanna raptam adčuła, što joj navat padabajecca być krychu razdvojenaj, mieć pobač jašče adnaho pasažyra, bo niama sumnievaŭ, heta jana, Hanna, viadzie hetuju mašynu, jana kiruje i vybiraje darohu, dyk čamu b nie dazvolić sabie dziaŭčynku-miedźviedzianiatka z zabytaj historyi, jakaja cicha siadzić na zadnim kreśle i štości marmyča pobač ź Michałam, tak, Michał siadzić i čakaje, paŭza zaciahnułasia, znajści lohki ton, i voś užo pieršyja słovy, — śmiešna, jak usio supadaje, znoŭ aŭtastop, heta nakanavanaść, pamiataješ, jak my čytali apaviadańnie, pra Kindberh, i što ŭ nas sa zbornymi kanstrukcyjami, ci zaniaŭsia chto-niebudź? Michał raptam razumieje, što aničoha niemahčyma patłumačyć, patruli, kasety — usio heta ŭ budučyni, jašče musić adbycca, a razmova adbyvajecca ŭ minułym, a tamu zastajecca pryniać usio, jak było, i viarnucca nazad, na mokruju ślizkuju darohu, u adzin ź letnich dzion, u miastečka Kindberh, — viadoma, jak možna nia pamiatać takija rečy, z kanstrukcyjami ciažka, prychodzicca zajmacca razbornymi — daŭna zabytaja hironija, lohkaja budysckaja bieznadziejnaść uzoru 1987 hodu, i raptam aściarožnaje maŭčańnie — ci nie zamnoha pramoŭlena ŭ hetaj hulni słovaŭ, ci nie sprabuje jon zbłytać pamiać i žadańni.
Praź niekalki kilametraŭ pavarot na Smarhoń, a potym dalej na Vialejku, i Hanna pačynaje krychu chvalavacca, praz dvanaccać hadoŭ Vialejka, maleńkaja Vilnia, miastečka Kindberh ułasnaj personaj, dziciačaja hara, jakaja moža viarnuć ciabie nazad u dziacinstva, Lina na zadnim kreśle štości śpiavaje, Hanna spakojnaja i ŭpeŭnienaja, heta jana viadzie mašynu, jana vybiraje darohu i płacić pa rachunkach, Michał zamaŭkaje, a voś i zavarot, krychu prytarmazić, a potym rašuča naleva, zajedziem u Vialejku, zamovim hatel, ja lublu hetyja pravincyjnyja hateli, jany ciapier całkam pustyja, pabłukajem, vypjem dobraha vina, pazvonim Alenie ŭ Vilniu, adčuć hetuju intanacyju spakojnaj upeŭnienaści, jana moža sabie dazvolić maleńkuju dziciačuju kazku, u jakoj hieroi sustrakajucca praz dvanaccać hadoŭ, viadoma, jana nie telefanavała Arturu, jana lubiła viartacca niečakana.
* * *
U miastečka Kindberh dobra zajaždžać pad viečar, kali ad budynkaŭ zastajucca adno ćmianyja abrysy, jakija płyvuć u ciopłym prazrystym pavietry, stahodździami tut aničoha nie mianiajecca, času prosta niama, jamu tut niama čym zaniacca, chiba što pacichu raściarušvać miascovuju carkoŭku, kaścioł i ruiny synahohi, pomnik Leninu na hałoŭnym placy ŭžo taksama staŭsia ruinaj, jon amal nie vytyrkajecca, a sam pravadyr, zdajecca, užo hatovy razam z usimi pradavać bulbu na miascovym kirmašy, viadoma, jana pamiataje darohu, spačatku hatel, apartamenty na dvuch asobaŭ, kali łaska.
Kampary ź ildom, adzinaje, što možna pić u miastečku Kindberh, adzinaje, što jość u bary, akramia miascovaj harełki i padazronych nastojek «sa smakam kivi», Hanna strašna doŭha staić pad dušam, byccam zmyvajučy ź siabie dvanaccać hadoŭ, Lina raspluščvaje vočy i vychodzić, adčuć hetaje cieła jak byccam upieršyniu ŭ žyćci, Michał hladzić na jaje, rassłablena, zhubiŭšy adčuvańnie času, hladzić, jak jana vychodzić z vady, z mokrymi vałasami, hladzić na liniju ściohnaŭ, na vusny i raptam razumieje, što heta Lina, što niemahčymaje viartańnie ŭ minułaje adbyłosia, i Lina, dziaŭčynka-miedźviedzianiatka, tolki z-pad daždžu, staić pierad im, aholenaja, Alena, darečy, u Kalifornii, chtości musić zastavacca, chtości musić lubić hetyja pahorki, Michał advodzić mokryja kudzierki vałasoŭ, jahonyja ruki saślizhvajuć uniz, tudy, dzie plečy, hrudzi, i supakojvajucca na vyhinie ściohnaŭ, supakojvajucca pierad tym, jak kančatkova patanuć u šale, na rypučym dabitym łožku, u hateli-ruinie praminułaj industryjnaj epochi, u adnym z mahčymych časoŭ hetaha pryvidnaha žyćcia ŭ niaisnaj krainie.
* * *
Hanna pračynajecca pieršaj, pavaročvaje hałavu, chałodna ŭ hetych pravincyjnych hatelach, duš, krychu makijažu, zrešty, niama pra što škadavać, časam varta vypaści sa zvykłaha rytmu, Artur nie źviartaje ŭvahi na takija rečy, jon nie raŭnuje da minułaha, a heta ŭsio adbyłosia ŭ minułym, dvanaccać hadoŭ tamu, peŭna, hołas u telefonie ŭ treci raz paŭtaraje, što niama nijakich śniadankaŭ, nichto tut i nia čuŭ pra śniadanki ŭ hateli, restaracyja praz kvartał pačynaje pracavać a dvanaccataj, dziŭnaje adčuvańnie pustaty, Michał raspluščvaje vočy j hladzić na efektnuju brunetku, takuju znajomuju j takuju čužuju, bizantyjski profil, jaki tak padabajecca Arturu, hladzić, jak z kožnaj sekundaj źnikaje Lina, zrešty, niemahčyma zastavacca miedźviedzianiatkam u tryccać, kali ciabie štochvilinna šlifuje čas, pakidajučy adno hostryja abrysy ŭ piasčanych dziunach, zastajecca tolki zastyć, niby kamień, spadziejučysia, što čas vykreślić vypadkovaje, Michał uhladajecca i ŭpieršyniu bačyć Hannu, što staić pierad lusterkam, Hannu, jakaja viedaje, što takoje ruiny, viedaje, što takoje vybirać, admaŭlacca i płakać, efektnuju brunetku ŭ apošniaj madeli «Reno», vystava ŭ Prazie, chałodnaje žyćcio ŭ niaisnaj krainie.
* * *
Tak choraša j krychu tryvožna, Kindberh, miastečka, adkul vyjaždžaješ zranku, u poŭnym ščaści, možna krychu rassłabicca, spakojna maŭčać, zabycca, znoŭ hetyja patruli, Hanna spyniaje mašynu, voś davieranaść i techpašpart, kali łaska, adčuć tryvožny pahlad Michała, jahonaja naha vystukvaje niejki rytm, jon vidavočna zachvalavaŭsia, a ciapier vašyja dakumenty, adkul jedziecie, adzin zastajecca kala mašyny, druhi idzie niešta spraŭdzić pa racyi, tak doŭha, adčuć chałodny spakoj Michała, Hanna pavaročvaje hałavu, jahonyja vočy, z ščasnym i bieznadziejnym adčajem, varušeńnie vusnaŭ u raźvitalnym pacałunku, što adbyvajecca, chrypły hołas u milicejskaj racyi, tak, heta jon, bieznadziejna chałodnyja vočy Michała j ćmianaja zdahadka, učorašnija paviedamleńni, žart pra razbornyja kanstrukcyi, apisańnie parušalnika, pakinuty na darozie košyk dla hryboŭ, efektnaja brunetka ŭ apošniaj madeli «Reno». Adčuć niepramoŭlenaje žadańnie Michała, tak, heta mahčyma, adpuścić sčapleńnie, razhon za šeść sekundaŭ, a potym zhubicca dzie-niebudź siarod lesu, tolki treba nacisnuć na haz, zabycca pra toje, što budzie potym, niepryjemnaści ŭ Artura, jaje vystava ŭ Prazie, treba tolki zrušyć, nacisnuć na hety chalerny pedal. Dziŭnaje ciapło raźlivajecca pa jaje ciele, sałodkaja amaroka, ad jakoj niama paratunku, naha sama ciahniecca da hazu, jašče krychu, zabycca na ŭsio, Hanna amal što hatovaja zrabić heta, i raptam praniźlivaje razumieńnie, što heta nie jana, a Lina sprabuje ciapier nacisnuć na haz, što heta Lina była ź Michałam u hateli, tolki Lina moža i maje prava na takija ŭčynki, tolki jana nia płocić pa rachunkach, i Hanna nieruchomieje ŭ zdranćvieńni, apošniaj pomście, apošniaj pieramozie nad naiŭnaj dziaŭčynkaj z zabytaje naveły, jakaja tak nastojliva ŭbłytvajecca ŭ jejnaje žyćcio, dziaŭčynkaj-miedźviedzianiatkam, maleńkaj balerynkaj u atačeńni chižych vačej, što hladziać ź ciemry.
Chrypły hołas pa racyi, prafesijnyja ruchi, vychodźcie z mašyny, pistalet Makarava, bolej nia raim nikoha padbirać na darozie, ščaśliva dabracca da Miensku, Hanna pavaročvaje hałavu j adčajna hladzić jamu ŭ śpinu, navošta naručniki, słovy zachrasajuć u horle, napeŭna niejkaja spazma, što vy čakajecie, ščaśliva dabracca da Miensku.
Z maleńkaha biełaruskaha miastečka Vialejki lepš za ŭsio vyjaždžać zranku, i Hanna narešcie adpuskaje sčapleńnie j kranajecca ź miesca, efektnaja brunetka ŭ apošniaj madeli «Reno», krejserskaja chutkaść sto šeśćdziesiat, bartavy kamputar z antyradaram, lubić prostyja darohi, biez uchiłaŭ, hostryja, jak strała, vakoł viecier, i drevy źlivajucca ŭ adzin šerah, u adnu kułamiesu, napieradzie haračaja vanna, Paris Lumiire pa TV 5, jaki ŭžo darečy pačaŭsia, siońnia my naviedajem nievialički teatr u Cafj de la Gare na rue de Temple, maleńki amatarski teatar dla biespracoŭnych aktoraŭ, maleńki teatryk na vulicy, zatłumlenaj darešty kitajskimi aptovymi kramkami, na pačatku siemidziasiatych tut hrali Coluche i Miou-Miou, nia kažučy pra Depardjo, kamera pavolna, strašna pavolna najaždžaje na fotazdymak maładoha Depardjo ŭ faje, pakul Lina, schiliŭšy hołaŭ na rul, da apošniaha vyciskaje haz i vyjaždžaje na sustrečnuju pałasu, u adčajnym biezrazvažnym heście, adnym z tych, jakija tak lubiać rabić dziaŭčynki-miedźviedzianiatki.