BIEŁ Ł RUS

Umberta Eka. Razbor «KAMUNISTYČNAHA MANIFESTU» (1848)

17.05.1999 / 13:00

Nashaniva.com

№ 09 (130) 1999 h.


Umberta Eka

RAZBOR «KAMUNISTYČNAHA MANIFESTU» (1848)

DA 150-HADOVAHA JUBILEJU

 

Naŭrad ci talenavityja teksty mohuć źmianić śviet. Dantava «Kamedyja» zusim nie palehčyła italjanskim kamunam pieramohi nad Śviatoj Rymskaj imperyjaj. Adnak «Manifest kamunistyčnaj partyi», padobna, mocna paŭpłyvaŭ na padziei apošnich 150 hadoŭ. Davajcie razhledzim jahonuju mastackuju strukturu, chacia b z hledzišča niazvykłaha rytoryka-arhumentacyjnaha bahaćcia.

Venesuelski litaraturaznaviec Ludavika Sylva analizuje evalucyju Marksa-piśmieńnika (nia viedaju, ci znajecie: Marks składaŭ u tym liku i vieršyki, pryčym, jak śviedčać sučaśniki, paskudnyja). Škada, što Sylva pryśviačaje «Manifestu» tolki paru radkoŭ, peŭna, z-za taho, što «Manifest» byŭ stvorany ŭ suaŭtarstvie. Miž tym u hetym pryŭkrasnym tekście ironija ŭmieła spałučajecca z apakaliptyčnymi intanacyjami, kidkija lozunhi — z raskładańniem pa paličkach, i (kali b kapitalistyčnaje hramadztva zachacieła siak-tak kampensavać škodu, naniesienuju jamu z-za henych pary staronak) jaho tre' było b užyvać jak navučalny materyjał dla scenarystaŭ-reklamarobaŭ.

Usio pačynajecca hramavym nabatam u duchu Piataj symfonii Betchovena: «Pryvid chodzić pa Eŭropie!» Nia budziem zabyvacca, što ŭ hety čas litaratura jašče niedaloka adyšła ad pieradramantyčnaj i ramantyčnaj hotyki i što pryvidy dla jaje — persanažy, jakich prymajuć surjozna. Paśla na chapok raspaviadajecca pra klasavuju baraćbu ad epochi Staražytnaha Rymu da zaradžeńnia j farmavańnia buržuazii, i staronki, pryśviečanyja pieramoham jaje, składajuć jejny hieraičny epas, aktualny, jak na dumku adeptaŭ volnaha rynku, dasiońnia.

Hetaja novaja niastrymnaja siła raspaŭzajecca pa ŭsioj ziamli (što j pakazana, amal jak u multfilmie), šukajučy zbytu dla tavaraŭ, i abkładaje ŭsiu planetu. Tut, pa-mojmu, žydoŭskaje, mesyjanskaje ŭ Marksie padkazvaje jamu sapraŭdy biblejny patas.

Hetaja siła buntuje j pieratvaraje dalokija krainy, bo nizkija košty na tavary rujnujuć lubuju kitajskuju ścianu lepiej, čym samaja ciažkaja harmata. Hetaja siła zakładaje i raźvivaje harady jak symbal i aporu svajoj ułady. Jana pierarastaje ŭ siłu mižnarodnuju, usieplanetnuju, sparadžaje, u pryvatnaści, i litaraturu ŭžo nie nacyjanalnaha, a suśvietnaha maštabu...

Pry kancy hetaha charalu (ad jakoha ŭ słuchačoŭ duch zajmaje) nastupaje kulminacyja: čaraŭnik nia moža apanavać enerhiju, jakuju sam sparadziŭ: jon, pieramožca, zadychajecca ad pieravytvorčaści. I ź jahonaha ŭłońnia vyryvajecca dałakop, jaki jaho pachavaje — praletaryjat.

Chadoju ŭdumnaj vychodzić na avanscenu hetaja najnoŭšaja mahuta, dahetul raźjadnanaja, razhublenaja, što vypuskała paru, razburajučy mašyny. Ale buržuazii ŭdajecca vykarystać jaje jak šturmavy atrad, i rabotniki dabivajuć vorahaŭ svajho voraha: absalutnyja manarchii, latyfundyi, drobnuju buržuaziju.

Pastupova praletaryjat pahłynaje tych svaich praciŭnikaŭ, jakich bujnaja buržuazija źviała da stanu biedakoŭ: ramieśnikaŭ, handlaroŭ, sialanaŭ. Pratest nabyvaje arhanizavanyja formy. Rabotniki navodziać kantakty z dapamohaj novych srodkaŭ, raspracavanych buržuazijaj dla ŭłasnaj raskošy. U «Manifeście» majucca na ŭvazie šlachi znosinaŭ, čyhunki, ale my možam ujavić sabie inšyja srodki masavaj kamunikacyi.

Tut nadychodzić čas vyjścia na scenu kamunistaŭ. Pierš čym vyznačyć u prahramnaj formie, chto jany takija i čaho im treba, «Manifest» (bliskučym pryjomam rytoryki!) byccam by pačynaje havaryć ad imia pieralakanaha kamunistami, źbitaha z pantałyku buržua:

— Vy chočacie skasavać ułasnaść? Vy chočacie abahulnić žančynaŭ? Chočacie zrujnavać relihiju, baćkaŭščynu, siamju?

I tut hulnia robicca vielmi tonkaj, bo «Manifest» adkazvaje na ŭsie hetyja pytańni byccam by supakojvajučy, niby chočučy załahodzić praciŭnika, — ale potym raptam bje jamu pad dych pad burnyja vopleski praletarskaj halorki.

Što, skasavańnie ŭłasnaści? Dy nie zusim... Stasunki ŭłasnaści zaŭsiody źmianialisia... Chiba nie Francuskaja revalucyja pierajnačyła feadalnuju ŭłasnaść u buržuaznuju? Ci my chočam skasavać pryvatnuju ŭłasnaść? Duraść! Dy jaje nie isnuje, vy havorycie ab tym, čym vałodaje dziasiataja častka nasielnictva, jakaja siadzić na harbie ŭ dzieviaci dziasiatych... Ach, vy baiciosia za «svaju» ŭłasnaść!? Tak, mienavita «vašu» ŭłasnaść my j chočam prybrać!

Abahulnieńnie žančynaŭ? Kińcie, my prosta źbirajemsia vyzvalić ich ad roli pryładaŭ vytvorčaści. Dy vy ŭžo sami daŭno abahulnili žanok, i karystajeciesia z pracy žonak praletaraŭ, adyli, majučy svaich žanok, spakušajecie jašče j žanok takich sama buržua, jak vy!

Adniać baćkaŭščynu? Dy što vy? Jak možna zabrać u rabotnikaŭ toje, čaho ŭ ich niama? My jakraz i chočam, kab praletary ŭsich krainaŭ nabyli supolnuju ajčynu!

I dalej u tym samym duchu, až da šedeŭru ŭchileńnia ad adkazu, jakim jość adkaz nakont relihii. Intuityŭna jano jasna, što adkaz taki: «Hetuju relihiju my chočam źniščyć». Ale adkryta heta nie havorycca. Zakranuŭšy takuju delikatnuju temu, tekst vichlaje, chavajecca za namiokami, što, maŭlaŭ, lubyja pieraŭtvareńni majuć canu, ale daliboh, nia maje sensu prosta z mosta vyrašać takija vostryja prablemy.

Paśla pačynajecca tearetyčnaja častka — prahramnyja pryncypy, krytyka roznych sacyjalizmaŭ, — ale čytač užo zachopleny papiarednimi staronkami, i tearetyčny hranit jaho nie pałochaje, zatoje tych, chto dabraŭsia da finału, čakaje vialiki pryz, zbavienny vybuch, dva absalutna zabojnyja lozunhi, prostyja, zapaminalnyja, biezdakorna-dziejsnyja, jak pa-mojmu: «Praletaram niama čaho hublać, akramia svaich kajdanoŭ» i «Praletary ŭsich krain, jadnajciesia!»

Dasiahnuŭšy hetkich paetyčnych i metafaryčnych vyšyniaŭ, «Manifest» i dahetul zastajecca vybitnym pomnikam palityčnaha (i nia tolki palityčnaha) aratarstva. Ja rekamenduju prachodzić jaho ŭ piataj klasie razam z Cyceronavymi pramovami suprać Katyliny i manaloham Marka Antonija nad ciełam Julija Cezara ŭ trahiedyi Šekśpira.

Pierakłaŭ ź italjanskaj A.V.


Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła