BIEŁ Ł RUS

POŠTA

23.02.1998 / 13:00

Nashaniva.com

№ 4 (101) 23 lutaha 1998 h.

POŠTA

Žyćciadajnyja temy


“Naša Niva” atrymlivaje šmat listoŭ, pryčym hety patok mocna adroźnivajecca ad zvyčajnaje hazetnaje pošty. Nam nia pišuć pra kamunalnyja zboi i kiepskaha dyrektara saŭhasu (zrešty, pra adnaho pišuć, i zašmat), nie pytajucca jurydyčnych paradaŭ i pra rybałoŭski kalandar. Najbolš dopisaŭ u “NN” — heta razvahi pra historyju i ciapierašni stan kultury ŭ krainie. Ź ciaham času drukavać usie listy, navat najcikaviejšyja robicca ŭsio ciažej, tamu inšym razam my budziem praktykavać paštovyja ahlady — vybarku najbolš cikavych miescaŭ z Vašych dopisaŭ. Siońnia hutarka pojdzie pra reakcyju čytačoŭ na publikacyi ŭ papiarednich numarach “NN”.

Ale najpierš — usio ž vodhuk pra padziei ŭ krainie. Siarhiej Zvanar ź Miensku piša pra padatki, jakija ŭłada źbirajecca ŭvieści dla ludziej tvorčych prafesijaŭ.

“Miž tym, — praciahvaje jon, — intelihiencyja nikoli nie vyznačałasia zamožnaściu. I tut z pedahohaŭ, žurnalistaŭ, mastakoŭ, muzykantaŭ, navukoŭcaŭ i medykaŭ, jakija źjaŭlajucca załatym fondam nacyi, ź ichnych maleńkich zarobkaŭ dy napružanaj pracy na karyść Biełarusi stanuć spahaniać vielizarnyja hrošy, našmat bolšyja za realna isnujučyja ŭ kišeni. Nie damo prajdziśvietam ździekvacca nad nośbitami Spadčyny!” — skančaje svoj list Siarhiej Zvanar.

 

“Para skončyć biełaruska-litoŭski kanflikt”

Uładzimier Maroz z Čonak pad Homielem nia zhodny z tym, što “Para skončyć biełaruska-litoŭski kanflikt” (“NN” №1, 1998). Na dumku sp. Maroza, hety kanflikt pa vialikim rachunku jašče navat i nie pačynaŭsia. Ale...

“Svarka zaŭčasnaja. Uvohule sytuacyja z vyšejzhadanym kanfliktam padobnaja da stanovišča, kali ŭ vašuju chatu łamajuć dźviery ludzi ŭ čornych maskach, a vy kidajeciesia da telefona svarycca z susiedam, što toj nie addaŭ pazyčanuju lampačku.

Usie papiarovyja teoryi dziejańniaŭ vyhladajuć vykručanymi, kali sprava dachodzić da ŭvasableńnia ŭ žyćcio. Vykonvać ich davodzicca zvyčajnym ludziam, nie abciažaranym vialikim žyćciovym dośviedam, viedańniem pastulataŭ Dejła Karnehi ci nieabchodnaj kolkaściu času na abmyśleńnie svaich učynkaŭ. Prostyja žychary dziejničajuć bolej instynktyŭna, niž śviadoma. Da taho ž, my nia ŭ roŭnych vahavych katehoryjach ź letuvisami. Pa takich pytańniach lepš spračacca pry najaŭnaści ŭ bakoŭ niezakampleksavanaha elitnaha fondu mazhoŭ. Z našaha boku jaho brakuje.

“Nacyjanalnuju baraćbu ŭ sprobach pryciahnuć na svoj bok bieznacyjanalnych žycharoŭ choć by ŭ častcy Vilenščyny, jakaja dastałasia Litvie, i litoŭcy, i biełarusy prajhrali”. Aŭtar, pan amerykaniec, padobna, nia viedaje, adkul u Letuvie ŭziałosia stolki Ivanaŭskasaŭ, Baranaŭskasaŭ, Sakałaŭskasaŭ, Paŭłaŭskasaŭ i Burakiavičusaŭ. Prabačcie za praźmiernuju źjedlivaść (Kostas Kalinaŭskas).

Kali z usiaho artykuła sp. Hureckasa pasprabavać vyłučyć asnoŭnuju dumku, to jana budzie hučać pryblizna tak: “U historyi VKŁ było stolki paskudztvaŭ. Našto vam hety brud — pakińcie jaho nam. Lepš prychodźcie, damo vam toje-sioje pačytać. A na Vilniu navat nie pazirajcie — nie addamo. Nu a kanflikt... Treba naładžvać”.

Na maju dumku, Vilenski kraj — łusta adrezanaja. Dla ŭsich lepš pahadzicca z hetym raz i nazaŭsiody. Ale ad samych razvahaŭ pra vyrašeńnie biełaruska-litoŭskich sprečak na niamiecka-francuski manier patychaje kryvadušnaściu.

Letuvie dastałosia ŭ nabytak adabranaje ŭ lažačaha i nieprytomnaha susieda trecim bokam. A Francyja ź Niamieččynaj vyśviatlali adnosiny pamiž saboj sami. Tamu, kali vyrašać kanflikt pamiž Litvoj i Biełarusiaj u rečyščy, prapanavanym sp. Hureckasam, jon nie nałahodzicca nikoli.

Čamu spadčyna VKŁ patrebnaja i nam, i im?

Dziela ŭładkavańnia dziaržavy paśla Kastryčnickich kataklizmaŭ i padobnych da takich, jak ni kruci, patrebna niešta, što abjadnoŭvaje nacyju. Najpierš heta historyja i mova. Chaj heta historyja časta bitaha i kryŭdžanaha, ale — svaja, ź jakoj možna rabić peŭnyja vysnovy na budučyniu. Jana budzie tym kamieniem, na jaki možna sieści i razdumacca.

Letuvisy zaraz majuć takuju mahčymaść. Vielmi da času im mieć pad bokam durnavataha susieda, jaki razdaje naprava i naleva ŭsio, što maje, i admaŭlajecca ad samoha siabie: “Zabirajcie svajho kania z čałaviekam, a my ludzi bałotnyja, u nas navat šabli nikoli nie było”...

Kaliści pačynać pryjdziecca j nam. I kab toj “nul”, ad jakoha my zrabili pieršy krok, byŭ jak maha mienšych pamieraŭ, treba nazapašvać faktalahičny materyjał. Barani nas boža pry hetym ad jakich by tam ni było sprečak ź letuvisami — moŭčki sapci, hrabci i dziaŭbci — prosta zajmacca svaimi spravami i nie zvažać ni na kaho, tym bolej nikomu ničoha nie davodzić.

Kali ja ŭ miežach hetaha lista budu davodzić pra nieabchodnaść narodu mieć svaju sapraŭdnuju i praŭdzivuju historyju, heta budzie hučać źniavažliva ŭ adnosinach da tych, chto zajmaŭsia hetym hruntoŭna i nie škadavaŭ ni času, ni navat žyćcia.

Ale, na moj pohlad, vielmi nieabchodnym dla krainy byŭ by taki stan rečaŭ, kali b u pryncypie było niemahčymym źjaŭleńnie ŭ dziaržaŭnych pamierach zabijaki ź viaskovych tancaŭ, katory, trochi padčytaŭšy Marksa i naŭmieŭšysia rabić “Bojevoj listok”, užo ŭsio viedaje, a kudy iści, pakazvaje palcam.

Treba zaznačyć, što jašče bolšyja kanflikty čakajuć nas z uschodnimi i zachodnimi susiedziami. Hetyja ŭ historyjach pra siabie navat litary pieraličyli, a hledziačy na nas, paciskajuć plačyma: “Iz kakoho ciecha ludi?”

“Lutieranskoje Radio” adnoj z maskoŭskich radyjostancyjaŭ pad čas letašniaha haściavańnia hałoŭnaha maskoŭskaha papa ŭ Vilni znachodziła, naprykład, “korni rośsijskoho protiestantizma” “v Litovskom horodie Neśviž” (dobra, što nia “Neskvik”).

Kali tubylcam pierastanie chapać adno knižak, pisanych pad dyktoŭku, i jany pačnuć sapraŭdy cikavicca, dzie žyvuć i što tut było daŭniej, to vypaŭzie niepryjemnaje... Vyśvietlicca, što adzin słavianski narod spačatku ababraŭ da nitki svajho bratana, a paśla vysmaktaŭ ź jaho ŭsie mazhi. Pryčym da hetaje pary nie stamiŭsia paŭtarać, što tak i było.

Pierapała toje-sioje i druhomu, z bolš šlachietnym vyhladam i dalikatnymi manierami, susiedu-narodu. Nu a treci, nie słavianski, ale j sapraŭdy kaliś bratni, padabraŭ što zastałosia — čužoje imia. Zaraz jon vychvalajecca, pakazvajučy fotakartku ŭ starym pašparcie: jaki jon byŭ samavity i dahledžany, a važyŭ... Nu prosta ŭ piać razoŭ bolej, čym ciapier.

Viadoma, i my taksama nie anioły, ale dzie pačuć pra heta i adkul daviedacca, kab z hustam i dychtoŭna. Zamoŭčvańnie i vyciahvańnie na śviet božy adnych pryjemnaściaŭ skančałasia cicha tolki kali nie zastavałasia surazmoŭcy. A my ž pakul jość.

Tamu liču, što lepš kazać prosta i nazyvać rečy svaimi imionami, kab paźbiehnuć niepryjemnaściaŭ u budučyni.

I na zakančeńnie znoŭ pra hałoŭnaje.

Pavažanyja siabry, kali majecie choć jakuju mahčymaść, kali łaska šukajcie, zachoŭvajcie, pierakładajcie, havarycie ŭhołas pra vašyja nabytki. Padumajcie taksama i pra nas, tych, chto staić uvierch dupaj i hrabiecca ŭ rodnaj ziamielcy, zdabyvajučy charč — čym my možam i ŭ stanie dapamahčy našaj ahulnaj ciažkaj spravie. Nie padumajcie, kryj Boža, što ja tut zaklikaŭ słuchać vorahaŭ. Heta nia naša sprava. Lepš budziem siabrami chacia b sami sabie, a vorahi znojducca”.

Svaje dumki nakont “biełaruska-litoŭskaha kanfliktu” dasłaŭ nam miančuk Marat Hirko.

 

“Aŭtar maje racyju, što z susiedziami treba siabravać i supracoŭničać. Chto ž suprać hetaha? Adnak siabroŭstva patrabuje roŭnaści i ŭzajemnaj pavahi. Ahulnuju histaryčnuju spadčynu abodvuch narodaŭ niedapuščalna, jak niejkuju koŭdru, pieraciahvać na siabie. Bo staŭleńnie da svajoj historyi źjaŭlajecca častkaju lubovi da Radzimy. Nielha vieryć u padmannuju historyju i nie imknucca spaznać sapraŭdnuju. Kali niejki narod i vyjhraje štości ad histaryčnaha padmanu, jon prajhraje maralna”.

Dalej spadar Hirko padrabiazna palemizuje z aŭtaram našaniŭskaje publikacyi, ale, na žal, časta biezapelacyjna i nieabhruntavana śćviardžaje, što toje i toje ŭ našaj historyi było tak, a nia jnakš. Uvohule, pa vialikim rachunku, kali niama adnaznačnych śviedčańniaŭ, dyk chto jaho viedaje, što tam było i jak. My možam tolki dapuskać...

 

***

Čarhovy list dasłała našaja stałaja dapisčyca z Kojdanava Hanna Matusevič.

 

“Siońnia, — piša jana, — ja chaču zrabić vam padarunak. Moj vychavaniec, Vicia Šaciła, napisaŭ vierš... Heta nie adziny jahony vierš. 26 vieršaŭ jon zanies u redakcyju rajonki. Sanety, tryjalety, pierakłady Lermantava... Chłopiec samastojna vyvučaje polskuju movu, źbirajecca pierakładać Mickieviča. Uviesnu ŭ jaho vyjdzie druhaja kniha vieršaŭ. 7 miljonaŭ na jejnaje vydańnie dapamoh jamu sabrać jahony spahadlivy načalnik, dzie jon pracuje zvyčajnym rabočym. Vicia pryznaŭsia mnie, što jamu było pryjemna, kali jahonyja vieršy nadrukavała “Naša Niva”.

 

Viktar Šaciła

HRUHAN

Niechta ŭvioŭ mianie ŭ zman:

Ja — na mohiłkach hruhan,

Vartaŭnik svajoj Litvy,

Dzie kryžy nižej travy.

Usio siadžu siarod kryžoŭ —

Siarod daŭnich, daŭnich snoŭ.

Uspaminaju vajaroŭ,

Usio hukaju ja Synoŭ...

Niechta ŭvioŭ mianie ŭ zman:

Ja — na mohiłkach hruhan,

Vartaŭnik svajoj Litvy,

Dzie kryžy nižej travy”.

 

“Respublika Radzima”

Darečy, nakont Litvy. Zdavałasia, u druhim numary sioleta my zaviaršyli dyskusiju pra źmienu nazvy našaje krainy. Ažno praciahvajuć iści listy ad “lićvinskaj” i “kryvickaj” partyjaŭ, u jakich apantanty nastojvajuć na svajoj racyi, nie pryvodziačy, praŭda, nijakich novych arhumentaŭ. Sytuacyju prakamentavaŭ naš supracoŭnik Paŭluk Kanavalčyk:

 

“Niedzie naprykancy 80-ch u biełaruskaj aficyjnaj i niezaležnaj presie źjaviłasia vialikaja kolkaść publikacyjaŭ pa historyi Biełarusi, jakija adkryvali nieviadomyja datul masavamu čytaču staronki našaje minuŭščyny. Tady ŭpieršyniu ja daviedaŭsia j pra ideju źmianić nazvu krainy. Tady heta ŭsio było ŭ navinu, cikava...

Prajšło ź dziasiatak hadoŭ, “NN” paśpieła vypuścić svoj 100-y numar. Ale tema samanazvy praciahvaje “mucić narod”. Šmat u kaho hetaja tema ŭžo vyklikaje ahidu, a niechta jašče tolki zaanhažavaŭsia “prablemaj” i ličyć svaim abaviazkam ustavić svaje piać kapiejek. Z hodu ŭ hod aŭtary-neafity paŭtarajuć nia raz užo asprečanyja hipotezy j kancepcyi, ani nie prymušajučy siabie chacia b aznajomicca z arhumentami papiarednikaŭ: my čujem adno manalohi”.

“Naša Niva” zusim nie zakryvaje na svaich staronkach temu Imia krainy, ale, sapraŭdy, ci varta paŭtarać tyja samyja fakty i arhumenty.

 

“My nie “biełarusiaborcy”, — palemizuje z artykułam u druhim numary “NN” M.Kirejčyk z Homiela, — my — Lićviny. Navošta zmahacca z tym, što samo sychodzić u niabyt z kožnym hodam? Narodžanaje ź niedarečnaści kryvoje dreŭca nikoli nia daść pładoŭ. Tak, u nas ahulnaja matka. Voś tolki Biełarusiaj my jaje nazvali dziela varožaha sykańnia, nie spytaŭšy jejnaje zhody. Dyk ci treba narakać, što na inšaje imia nie adhukniecca, i chto vinien u hetym?”

Emacyjny pasaž našaha čytača supiarečlivy sam u sabie. “Navošta zmahacca?” — sapraŭdy, navošta? “Nia daść pładoŭ” — a ŭsie našyja płady ŭ XX stahodździ — chiba nia z hetaha kryvoha dreŭca? “Dyk ci treba narakać, što...” — ci treba ŭvohule narakać i šukać niekaha vinavataha?

Naprykancy dopisu M.Kirejčyk zaprašaje “ŭsich, kamu nie abyjakavaja dyskusija što da našaha etničnaha j dziaržaŭnaha imia, listavać (246012, Homiel-12, a/s 124) albo jnačaj uvachodzić u kantakt”.

 

“Na movie pomnika”

Darečy, nakont narakańnia. Dva aburanyja listy my atrymali ŭ vodhuk na spravazdaču karespandentaŭ “NN” Sieviaryna Kviatkoŭskaha i Źmiciera Bartosika ź viečaryny klubu “Spadčyna”. I chiba z adnym abureńniem dapisantaŭ možam pahadzicca: Z.Bartosik pierabłytaŭ imiony šanoŭnych bratoŭ Hryckievičaŭ. Za pamyłku vybačajemsia. Ale, miž inšym, asabista ŭva mnie takaja błytanina pasialaje i peŭny aptymizm. Heta ž nie Ivanam abo Piatrom nazvaŭ Bartosik šanoŭnaha spadara Anatola, a imiem Brata. Tym bolš, abodva Hryckievičy sapraŭdy vartyja nazyvacca i čałaviekami hoda i kulturnymi hierojami svaje Baćkaŭščyny na ŭsie časy.

Što da astatnich emacyjnych zakidaŭ, to jany nia vartyja ŭvahi. Tamu ja navat nia budu nazyvać imiony karespandentaŭ. Heta nie pazycyja, a chvilinavaje zaślapleńnie. Niaŭžo kamu sapraŭdy pryjdzie ŭ hałavu vinavacić “NN” u niepavazie da spadara Anatola Biełaha i klubu “Spadčyna”, ź jakimi my daŭna i plonna supracoŭničajem i supracoŭničać budziem. Zusim advarotnaja ad niepavahi reč (što i znachodzim u Kviatkoŭskaha z Bartosikam) — niazłobny žart i samahironija, jakich hetak nie staje ŭsiamu našamu adradženskamu bytnavańniu. Pakul my zdolnyja žartavać ź siabie — my hetym dužyja. My žyvyja. A nianaviść, sarkazm i “protčyja” hadaści pakiniem dla niepryjacielaŭ.

“Eratyčnyja zanatoŭki”

Naš časty karespandent z Dubrovy Mikoła Busieł hetym razam dasłaŭ sarkastyčny vodhuk na “Eratyčnyja zanatoŭki” Adama Hlobusa ŭ druhim sioletnim numary “NN”. Šanoŭny Mikoła nastolki “ŭzbudziŭsia” Hlobusavym tvoram, što pierabłytaŭ usio na śviecie. Pa-pieršaje, Hlobus piša pra erotyku nie ŭpieršyniu. Pa-druhoje, “Dobry dzień, maja šypšyna” — pieršy nia Hlobusaŭ, a Arłovaŭ zbornik, a “Tolki nie havary majoj mamie” — Hlobusaŭ, ale nie apošni. Dalej spadar Busieł prystupaje da pažadańniaŭ prazaiku:

 

“Najpierš, aŭtar całkavita abminaje prablemu petynhu ŭ nacyjanalnaj erotycy. Moža, tamu jahonym tvoram ułaścivyja peŭnyja suchaść i čerstvaść, zališniaja skiravanaść na chutčejšaje źjadnańnie z abjektam kachańnia.

Miž tym, petynh, ci, pa-narodnamu, ciskańnie, jość alfa i ameha erotyki. Heta, možna kazać, vyšejšy pilataž erasu. Ci ž u dastatkovaj stupieni vałodaje sučasny biełarus, i najpierš małady, technikaju petynhu? Chutčej za ŭsio jon idzie ŭśled za instynktam, adviarhajučy suchuju klasyfikacyju. Voś tut by aŭtaru i pakazać na ŭłasnym dośviedzie pamyłkovaść takich padychodaŭ, dać stanoŭčy ŭzor vykarystańnia erahiennych zonaŭ, pryjomaŭ paźbiahańnia niepryjemnych nastupstvaŭ praciahłaha zastoju, pakazać perspektyvu dačasnaha eskapizmu, raskryć pryjomy praryvu da vialikaha Erasu praz čorny chod. Na žal, hetaha niamašaka. Ale budziem spadziavacca, što budzie.

Całkam abychodzić aŭtar i zahadkavuju tajamnicu peperebe. Jahonyja seksualnyja pavodziny jak byccam by nielahičnyja. Što heta? Tedium sexi? Abulija? Źmiena seksualnaj aryjentacyi? Fizyjalahičnaja niaŭpraŭka? Sumnieŭny ŭpłyŭ persanalnaha patryjarcha? Mitrapalit Trafaret? Pytańniaŭ šmat, adkazu pakul niama. Mahčyma, tut patrebnaje ŭmiašańnie novaha Źbihnieva Frojda, ale j nacyjanalnamu tvorcu sprava znojdziecca.

Zasłuhoŭvaje na ŭvahu sproba aŭtara rekanstrujavać pryjomy i pozy spradviečna nacyjanalnaha seksu, ja maju na ŭvazie śmiełuju pozu “Chłopiec pašańku pachaje...” Ale, zaŭvažu, karystacca takoj vostraj pozaju možna nie zaŭsiody i daloka nia ŭsiudy. Jašče ciozka piśmieńnika etnohraf A.Bahdanovič vykazaŭ mierkavańnie, što takaja pastava naležała da abradava-kalandarnaha cyklu viesnavych śviataŭ i mahła ŭžyvacca tolki pad čas viesnavoj pieradbitvy za ŭradžaj niepasredna ŭ baraźnie pry zacuhlanym kani. Čamu ž raptam A.Hlobus rekamenduje jaje rascuhlanaje vykarystańnie biez naležnych padstavaŭ?

Tema, uźniataja A.Hlobusam, nadzvyčaj pryvabnaja, kab ad jaje možna było lohka adcuracca ci ihnaravać. Nielha dumać, što nie było seksualnaha supracivu brežnieŭskamu zastoju. U adnoj ź mienskich vučelniaŭ naprykancy 60-ch hadoŭ uźnikła hrupa pa vyvučeńni ananizmu. Hrupa pryjšła da vysnovy, što i savieckaja ŭłada, i kamunizm — usio heta prajavy ananizmu. Była praviedzienaja kanferencyja pa prablemie z vypuskam malavanaj hazety. Adnak niadremnaje voka kejdžybi vysačyła siabroŭ hrupy, a jejny idejny natchnialnik patrapiŭ dačasna ŭ sałdaty — za eksperymentalnuju hienetyku, jak žartavali siabry. Voś taki pakručasty los nacyjanalnaje erotyki. Tamu i zasłuhoŭvaje padtrymki ideja praviadzieńnia nacyjanalnaha konkursu eratyčnaje minijatury pad hadavinu biełaruska-rasiejskaha sanhamu. Jakraz supadaje z kalandarna-abradavym cyklem braterskaha jadnańnia. Prapanuju ŭ staršyni konkursu sp. A.Hlobusa.

My, čytačy i prychilniki talentu Adama Hlobusa, čakajem ad jaho novych žyćciadajnych tvoraŭ, a što jany buduć — sumnievu niama”.

Redaktar

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła