BIEŁ Ł RUS

Toj samy dyjahnaz

19.12.2006 / 20:58

Alaksandar KŁASKOŬSKI.

Kropki nad "i"

U mnohich ludziej stałaha vieku ad brežnieŭskaj epochi zastałosia ŭražańnie stabilnaści dy adnosnaha dabrabytu. Faktyčna heta samaje jość i kozyrami siońniašniaj biełaruskaje ŭłady. Piša Alaksandar Kłaskoŭski.

Siońniašniaja data — stahodździe Brežnieva — nahadała paru vypadkaŭ z časoŭ žurnalisckaha junactva.

Ja tady pačynaŭ prafesyjny šlach u sakrataryjacie "Znamieni junosti". Adnojčy my vyrašyli trochu zasypać harochu karespandentu Lavonu P-ku.

Toj, dziažuračy pa numary “śviežym vokam” (to bok čytajučy adbitki pałosaŭ paśla dvuch asnoŭnych dziažurnych), zazvyčaj hultajavaŭ. Patrymaje ŭ siabie paŭhadziny pałasu, nie zazirajučy ŭ tekst, i niasie nazad: usio čysta, možna zdavać u druk!

My adčuvali, što chłopiec prosta vyjazdžaje na starannaści pieršych dvuch dziažurnych. Ale vykryć nie mahli. A miž tym mienavita sakrataryjat niasie adkaznaść za praces vypusku numaru da samych drabnicaŭ. Kali što, z nas skuru złupiać.

I voś prydumali pastku. Uziali dy pierajnačyli tekstoŭku pad aficyjny zdymak. Napisali, nibyta heta momant pieramovaŭ miž Brežnievym i P-kam (nasamreč była sustreča ź niejkim zamiežnikam — ci to Žyskaram d'Estenam, ci to Džerałdam Fordam).

Lavon prysunuŭsia, jak zaŭždy, z chitravata-naiŭnym tvaram: chłopcy, da apošniaj koski pravieryŭ, usio čysta!

Tut my jaho ŭ chapku i złavili. A nu, pačytaj, ź kim Brežnieŭ pieramovy viadzie?!

Musiŭ biehčy pa plašku, kab daravali.

Samaje ž śmiešnaje, što, zamačyŭšy žart, sami ledźvie nie zabylisia skasavać błazanski podpis pad fota. U apošni momant spachapilisia. Źmienny sakratar — samy małady — kulaj palacieŭ u cech i, apiakajučy ruki, pryciahnuŭ na viorstku chucieńka adlity na linatypie pravilny radok.

Sam hety vypadak pakazvaje, što časy byli ŭžo daloka nia stalinskija, kali redaktary paśla palityčnaj pamyłki (kštałtu lehiendarnaha propusku “ł” u słovie “Hłavnokomandujuŝij”) čakali ŭnačy "čornaha varanka", a to i stralalisia.

Darečy, praź niejki čas u "Znamieni junosti" (nia viedaju, P-k tady dziažuryŭ ci nie) usio ž praskočyŭ lap: Brežnieva "panizili" — nazvali staršyniom Viarchoŭnaha savietu BSSR.

Lamantu trochi było, ale ŭčynieny funkcyjanerami CK razbor palotaŭ abmiežavaŭsia vymovaj hałoŭnamu redaktaru. Strełačnikaŭ ža, zdajecca, i ŭvohule karać nia stali.

A ŭžo anekdoty pra Brežnieva — dziejnaha, miž inšym, kiraŭnika tatalitarnaj krainy! — raspaviadali amal što nia tojačysia!

Karaciej, za Brežnievym systema zaŭvažna asłabiła šrubki.

U mnohich ludziej stałaha vieku ad toj epochi zastałosia ŭražańnie stabilnaści i adnosnaha dabrabytu.

Faktyčna heta samaje jość i kozyrami siońniašniaj biełaruskaje ŭłady.

Ale brežnieŭskaja zastojnaja systema prajhrała ekanamičnaje spabornictva z Zachadam.

Razvaliłasia, jak tolki amerykancy ŭzialisia za spravu dy vycisnuli z kamunistyčnaj imperyi apošnija soki novym turam honki uzbrajeńniaŭ. Dla ich — zabaŭka, dla SSSR — kapiec!

Choć paŭsiudna i visieli ahitacyjnyja stendy sa słovami hieneralnaha sakratara "Viernoj dorohoj idietie, tovariŝi!", brežnieŭskaja madel, kažučy sučasnaj movaj, nia zdoleła adekvatna adkazać na vykliki času.

Toj samy dyjahnaz naśpiavaje i ŭ dačynienńni da "biełaruskaj madeli".

Pryčym vonkavyja čyńniki dziejničajuć na nievialikuju Biełaruś značna macniej, čym niekali na hihancki Saviecki Sajuz ź jahonymi nievyčerpnymi radoviščami ŭsich vidaŭ. I dziejničajuć tyja čyńniki nia tolki z Zachadu...

Navukova-techničny prahres taksama nieparaŭnalna paskoryŭsia. Nijakija ajčynnyja rymejki Sylikonavaj daliny nie ŭratujuć ekanomiku biez karennaj transfarmacyi.

Voś jana, hałoŭnaja chiba (kali adkinuć ubok tryvijalnyja stohny pra brak demakratyi): systema, kolki b jana ni pnułasia adaptavacca, — nie-kan-ku-rent-na-ja. Reliktavaja.

A miž tym kudy ni kiń vokam — stendy (ciapier — bihbordy), vykananyja ŭ znajomaj da bolu prapahandovaj stylistycy.

Nu što tut skažaš pra našych dziaržaŭnych stratehaŭ?

"Viernoj dorohoj idietie, tovariŝi!".

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła