BIEŁ Ł RUS

Arfej pravincyi

3.02.2006 / 11:04

Nashaniva.com

Hołub z stai Hienijuš — pra Jurku Hołuba piša Alaksandar Fiaduta.

Skobła, jak padajecca, znaŭca ŭsiaho pra ŭsich biełaruskich paetaŭ, jak toje i naležyć układalniku antalohijaŭ, skazaŭ mnie: «Tvoj Hołub — adnakašnik Razanava». Hołasny vyklik «Nia moža być!» byŭ zadušany namahańniem voli, paśla čaho jaho zamianiła majo — byłoha haradzienca — paŭpakryŭdžanaje pytańnie, adrasavanaje samomu sabie: «Zrešty, a čamu i nia moža być?»

Skobła, jak padajecca, znaŭca ŭsiaho pra ŭsich biełaruskich paetaŭ, jak toje i naležyć układalniku antalohijaŭ, skazaŭ mnie: «Tvoj Hołub — adnakašnik Razanava». Hołasny vyklik «Nia moža być!» byŭ zadušany namahańniem voli, paśla čaho jaho zamianiła majo — byłoha haradzienca — paŭpakryŭdžanaje pytańnie, adrasavanaje samomu sabie: «Zrešty, a čamu i nia moža być?»

U «Baladzie Bierštaŭskaj kapeli» Hołub nadzvyčaj lakaničny ŭ vybary vyjaŭlenčych srodkaŭ. Pradmiet, abrany paetam, vyznačaje i vobraznuju systemu. U baladzie — havorka pra los sielskaj pensijanerskaj kapeli, što śpiavała staryja sialanskija pieśni. Takich śpieŭnych, veteranskich kalektyvaŭ u Biełarusi mnostva. Inšy raz jany — apošniaje, što napaŭniaje žyćcio starych tvorčym sensam. Bo kab nia było štotydniovych repetycyjaŭ, jany b sustrakalisia tolki na pachovinach. A tak — pachoviny pieramiažajucca z kancertami, horyč strataŭ źmianiajecca radaściu sustrečaŭ. Da taje pary, pokul nie sychodziać apošnija.

Akapelnaje maŭčańnie, roŭnaje śmierci, — vobraz ahromnistaj siły. Kožny, chto choć adnojčy ŭ žyćci čuŭ choravyja śpievy — prykładam, u chramie, — pamiataje tuju cišu, što nastupaje ŭ momant zmaŭkańnia melodyi. I toje, što viaskovy chor usprymajecca paetam jak chor chramavy, pieranosić trahiedyju nievialičkaj — vymierłaj, zamoŭkłaj nazaŭždy! — biełaruskaj vioski ŭ razrad usiaśvietnaj trahiedyi. Bo śmierć veteranskaha śpieŭnaha kalektyvu dla sapraŭdnaha paeta — heta štości kštałtu pradvieścia budučaj — mažlivaj! — śmierci cełaha narodu. Hetak balada stanovicca hroznaj zaściarohaj.

Mianie ŭraziła heta balada. Raptam ja padumaŭ ab tym, što maja darahaja ciešča śpiavaje ŭ takim — veteranskim — chory. I za adzinaccać hadoŭ ja anivodnaha razu nia byŭ na ichnym kancercie.

Kali takoje ŭzhadvaješ paśla vieršaŭ, značycca paet — sapraŭdny.

Pračytaješ — i ŭzhadvaješ, što tutsama, u Horadni, niedaacenieny ŭładami i narodam Alaksiej Karpiuk napisaŭ raman «Karani», dzie z epičnym spakojem, kštałtu Verhilijevaj «Eneidy», raspavioŭ pra pahibiel starečy Łaŭrena, zaniadbanaha ŭłasnymi dziećmi (nia Lir Šekśpira, ale napadob taho). Ci ŭžo pra Dante ŭzhadvaješ, piera-pierakładzienym Uładzimieram Skarynkinym (praz movu-pasiarednicu, zdajecca, z hienijalnaha pierakładu Łazinskaha — bo jaki ž idyjot padrychtuje pierakład-padradoŭnik dla «pierakładnika», što nie vałodaje italjanskaj movaj?), — tam Verhili ładzić ekskursiju dla paeta pa nietrach piekła. Moža, pra hetu paetyčnuju bijahrafiju Verhilija ŭzhadvaje Hołub, dla jakoha pravincyjnaje žyćcio — nakštałt isnavańnia žyvoha čałavieka ŭ piekle? Praŭda, my pamiatajem, što akramia Dante ŭ Piekle pabyvaŭ i viarnuŭsia adtul žyvym Arfej. Taksama paet.

Pravincyja, što stanovicca dla šmatlikich paetaŭ druhim viram, dla Hołuba — naturalny žyćciovy asiarodak. Moža, tamu što nasamreč Horadnia — kudy mienšaja pravincyja, čym Miensk. Miensk prosta vielmi vialiki dy staličny. Ale adymiecie ad jaho staličnuju funkcyju, i sčeźnie ŭsialakaja aŭra, jak i naležyć horadu, pazbaŭlenamu adčuvalnaj histaryčnaj mitalohii.

Hołub nibyta praciahvaje tuju liniju, da jakoj naležała i Łarysa Hienijuš, katoraja łaskava nazyvała jaho ŭ svaich listach «Hałubkom». Vialikim paetam, niezapatrabavanym nacyjaj, pozna vypadaje pryždać pryznańnia. Hienijuš — paśla śmierci. Ale tut, viadoma, pryčynaj byŭ jaje trahičny los, žyćcio, što zahnała jaje ŭ Zelvu. Hołub čakaje pryznańnia pakorliva, nie pretendujučy, nie sprabujučy ŭvarvacca ŭ staličnuju paetyčnuju tusoŭku. I jahonyja braty pa piary, što dobra — lepiej ad čytačoŭ — viedajuć jamu canu, maŭkliva ciešacca z taho, što jon praciahvaje žyć tam, nia ŭ Miensku, nia robiačy kankurencyi natoŭpu achvotnikaŭ atrymać premiju ad uładaŭ ci apazycyi.

Ale ž moh by!

Hołubaŭ «Miasajed» — kštałtu «Rybnaj łaŭki» maładoha Zabałockaha. Toj samy blask vobrazaŭ, rubensaŭskija farby, nievierahodnaja nasyčanaść paetyčnaj tkaniny, jakuju niemažliva abarvać — navat cytatu dla recenzii ciažka vybrać, — vyrvać. Ale ž los Zabałockaha — represavanaha, niaščasnaha, jaki pierakładaŭ «Słova pra pachod Iharavy» ŭ bytnaść svaju kačaharam u pravincyjnaj kacielni — anijak nie supadaje ź losam Jurki Hołuba, što nie prajšoŭ ni cieraź jakoje-kolviek dysydenctva. Niaŭžo pačućcie paetyčnaj niezapatrabavanaści padmianiaje trahiedyju realnaha žyćcia?

Ale pačućcie trahiedyi narodu ŭ Hołuba sapraŭdnaje, nie prydumanaje.

Hołub znachodzić zierniejka, zdatnaje praraści ŭ kołas praŭdy, u paezii. Niezdarma prachodziać lajtmatyvami skroź tkaninu jaho paezii — paŭtarusia, ščylnuju tkaninu, na cytaty nie raździerci — čužyja nitki: Bahdanoviča, Janiščyc, Hienijuš. Jon nibyta paraŭnoŭvaje svaich sučaśnikaŭ z papiarednikami — i nie na karyść sučaśnikaŭ.

Hety palanizm, naturalny dla haradzienca, «blask», dla Hołuba — jašče adna prystupka ŭschodcaŭ, što vyvodziać z pravincyjnaści ŭ inšy paetyčny śviet. Jak La-Manš u jaho vieršach nahadvaje pra Bajrana i Ekziupery, pra śpievakoŭ vialikich epoch, tak Łazienki nahadajuć jamu pra vialikuju polskuju paeziju, pra lehiendarnyja časiny Stanisłava-Aŭhusta, pra muzyku Šapena, pra vieršy Norvida. Hołub — paet vialikaj kultury, nia vyčytanaj, ale zasvojenaj, nie naŭmysna padkreślenaj, ale praniźlivaj. Jon, viadoma, nahrašyŭ, pasprabavaŭšy ŭsie vierahodnyja i nievierahodnyja paetyčnyja formy, ad sanetaŭ da tryjaletaŭ, ale pry hetym tak i nie spadobiŭsia Sofji Šach, jakaja naporysta placie vianok za viankom sanetaŭ, choć ty jaje ŭ knihu rekordaŭ Hinesa zanoś. Hołub nia schilny da eksperymentaŭ dziela eksperymentaŭ, da hulbiščaŭ na arkušy papiery. Moža, tamu što jon nie zabyŭsia ŭrokaŭ Verhilija dy Arfeja i pamiataje: u piekle budzionnaści — nie da pahulušak.

I tolki tady, kali paet pieratvaraje budzionnaść — nie adryvajučysia, nie źlatajučy ad jaje ŭvyšyniu, ale pačuŭšy melodyju vyšejšych sferaŭ u śpievach sielskaj kapeli — budzionnaść stanovicca Žyćciom.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła