«Biełaruś pieraniała rolu cyvilizatara Rasii»
Abmiarkoŭvajcie!
Vilnia ŭžo nie taja. Niejkaje adčuvańnie pustki. Biaźludnyja vulicy, pustyja kaviarni, navat kala Vostraj Bramy ŭviečary niama ludziej, a jak hlanieš u bok łysaj hary ź viežaju, to taja pustka robicca ahidnaju. Karaciej, depapulacyja.
Nieznarok pryhadvajucca časy, kali horad žyŭ pa-inšamu, moža, nie zusim pravilna, ale peŭna, što žyŭ. I ŭ budzionnym haradskim łandšafcie, akramia vałacuhaŭ ź Biełarusi, byŭ dziasiatak-druhi aŭtobusaŭ z savieckimi turystami. Niekatoryja niešta razhladvali, sioje-toje zapaminali, moža, čamuści i vučylisia. U savieckija časy Litva akazałasia ŭ liku ŭschodniejeŭrapiejskich krainaŭ, što ŭdzielničali ŭ mižcyvilizacyjnym kulturnym abmienie pamiž uschodam i zachadam Jeŭropy. Zrazumieła, što nichto nie pytaŭ ich ab zhodzie, adnak praces išoŭ i mieŭ vyniki, bo ciažka prahnazavać, jak by razhortvalisia padziei z SSSR, kali b značnaja častka savieckich aficeraŭ razam ź siemjami nie prajšła b akulturacyju ŭ krainach uschodniaha błoku. Na hetych akupavanych terytoryjach jany peŭna zaŭvažyli niejkija inšyja kulturnyja vartaści i ŭ niekatoraj stupieni zrabilisia ich raspaŭsiudžvalnikami. Sam byŭ taki, tolki mały.
Siońnia, kali padarožničaješ pa Litvie, mižvoli ŭspłyvaje: narod, jaki žyvie dla siabie, — heta jak i čałaviek, jaki žyvie dla siabie… Abo źjava nie zusim pazityŭnaja, i tut ža čaadajeŭskaje: «Narody — istoty maralnyja…»
Peŭna, što kali moładź z krainy pierajechała na zachad i źjaviłasia pierśpiektyva centralizavanaha papaŭnieńnia nasielnictva koštam siryjskich ci afrykanskich mihrantaŭ, to heta ŭžo nie zusim žyćcio dla siabie, ale i nie zusim toje, ab jakim raniej mroili.
Doŭhi ŭstup, ale razmova nie ab Litvie, a ab Biełarusi, bo tak atrymałasia, što Biełaruś pieraniała tuju rolu cyvilizatara, jakuju raniej vykonvali bolš paśpiachovyja susiednija krainy. Dy i chto jašče na takoje zdolny?
Zrazumieła, što ruskija siońnia jeździać pa ŭsim śviecie i bačać roznyja kultury. Adnak toj ruski zamiežny korpus nie zaŭsiody ŭ stanie pierajmać, a tym bolš pieradavać kulturnyja vartaści, majecca na ŭvazie vartaści stanoŭčyja ŭ sacyjalnym sensie. A kali zvykły rasijanin pierakročvaje simvaličnuju miažu ź Biełaruśsiu, to adrazu bačyć, što pali tut bolš uparadkavanyja, mienš śmiećcia, darohi lepšyja, navat kiroŭcy bolš kulturnyja… Adnym słovam, paradak i kultura, i ŭsio niahledziačy na ścipłyja srodki. A potym panaziraje za ludźmi (za tymi, što ćviarozyja), to ŭ jaho jašče bolš abvastrajecca prysutnaść inšaści.
Da nie šukajcie vy pamyłak, jakija kidajucca ŭ vočy, adkopvajcie stanoŭčy momant! Voś błohiery pryčapilisia da «pryšpiliciesia», i niejak nie źviartajuć uvahi na «budźcie prykładam» ź biłborda hrodzienskaj DAI. Ciahniki z Hrodna siońnia iduć tolki ŭ Rasiju, inšych kirunkaŭ pasažyrapatoku niama, dy i rasijskich numaroŭ na darohach zvyčajna bolš, čym zamiežnych.
Zastajecca tolki być prykładam i jašče bolš imknucca abvastrać pačućcie kulturnaj inšaści, abvastrać tam, dzie tolki možna. I treba navučyć susieda, bo bolej niama kamu. Dziela hetaj kulturnaj misii i movaj avałodali. U hetaj ža pracy moža vykryštalizavacca naša samaść, mohuć źjavicca novyja formy duchu.
I pry kancy: chiba možna być suprać taho, kab papracavać nad kulturnym uzroŭniem našaha ŭschodniaha susieda, tym bolš DAI tak nastojliva rekamienduje?