«Kali vybrać pamiž Marduk i Čarhincom, to ja hałasuju za Čarhinca»
Rammstein abo Marduk — nośbity satanizmu i nienaviśnickaj ideałohii. Piša Piotra Rudkoŭski.
Małady chłopiec Pavieł zabivaje svaju maładuju žonku i jaje kachanka; siače na kavałki cieła kachanka i vykidvaje ŭ śmietnicu; hałavu jahonuju kładzie ŭ sumku i viazie z saboj… Hetaja infarmacyja praniesłasia pa Biełarusi i šmat kaho prymusiła zadumacca: što heta było takoje?
Žarsnaja luboŭ? Junackaja reŭnaść?
Ale žachlivaść hetaha złačynstva nie jość tym, što najbolš uražvaje ŭ historyi. Najbolš uražvaje toje, što złačynstva ździejśniena dobrym čałaviekam.
Pra heta śviedčać školnyja nastaŭniki Paŭła, jaho znajomyja, vykładčyki. Niama sumnievu, što Pavieł ros i vychoŭvaŭsia ŭ atmaśfiery lubovi; jaho maci — žančyna ź vialikim sercam i pryhožaj dušoj. Na fonie ŭsiaho hetaha ździejśnienaje Paŭłam złačynstva, z zahadkavym ułasnym kamientarom («Tak, tolki ja viedaju, što tam adbyłosia»), javicca jak dziŭnaje i pałochaje svajoj dziŭnaściu.
Na žal, heta nie asobny vypadak. Dva ci try hady tamu, taksama ŭ Hrodnie, žančyna adrezała hałavu svajoj dačce…
I znoŭ ža: heta była dobraja žančyna, jakaja vielmi lubiła svaju dačku i zaŭsiody kłapaciłasia pra jaje, niekatoryja jaje blizkija ličyli, što, moža, navat zališnie. I takich «dziŭnych» złačynstvaŭ niamała… Ciažka pra ich zhadvać i składana pra ich raskazvać.
Pryniać prosta «da viedama» takija historyi — mała kaho zadavolić takaja pazicyja.
Nastojliva naviazvajucca pytańni pra pryčyny i faktary takich zdareńniaŭ.
Sioj-toj źviartaje ŭvahu na toje, što, prykładam, Pavieł zachaplaŭsia muzykaj błekmietał, a na zdymku jahonaj žonki bačna, što na šyi ŭ jaje — sataniscki pientahram.
Taksama i ŭ vypadku toj žančyny, jakaja zabiła svaju dačku, mieli miesca śpiecyfičnyja akaličnaści: za niejki čas da złačynstva jana pavynosiła z kvatery ŭsie ikony i chryścijanskija simvały, a kali adnojčy jaje siastra zaprapanavała źjeździć u manastyr, kab pamalicca, adreahavała dosyć ahresiŭna.
Z časoŭ Aśvietnictva spasyłka na zvyšnaturalnyja siły dla tłumačeńnia jakichkolviečy źjavaŭ pryznana «nienavukovaj» i «siaredniaviečnaj». Upłyŭ demaničnych sił? I heta vy kažacie ŭ XXI stahodździ?
Tak, heta kažam my, častka abyvacielaŭ XXI stahodździa.
Śviet duchaŭ isnuje: i tych dobrych duchaŭ, jakija znachodziacca ŭ harmonii z Boham, i duchaŭ złych, jakija nienavidziać Boha i Jahonaje stvareńnie — čałavieka.
Abjekt viery, a nie viedaŭ? Što ž, moža j tak, ale, na maju dumku, hetaja viera maje nie mienšyja padstavy, čym, naprykład, viera, što tumannaść Andramiedy — heta asobnaja hałaktyka abo što miljon hadoŭ nazad žyŭ u Azii Homo erectus. Jak u vypadku duchaŭ, tak u vypadku inšych hałaktyk abo vymierłych vidaŭ, my nie majem niepasrednaha dostupu da hetych abjektaŭ. Pra ich isnavańnie zdahadvajemsia na bazie peŭnych śladoŭ abo simptomaŭ.
Skiepsis abo krytycyzm — heta dobraja reč; jana spryjaje raźvićciu. Sprava, adnak, u tym, što ŭ siekularnych asiarodździach teza ab isnavańni duchaŭ źjaŭlajecca nie abjektam krytycyzmu (uzvažanaha razvažańnia pro et contra), a abjektam fundamientalnaha admaŭleńnia. Duchi nie isnujuć. Kropka. Ale heta ŭžo nie krytycyzm, a peŭnaja forma fundamientalizmu.
Siekularny fundamientalizm zabaraniaje brać pad uvahu isnavańnie duchaŭ, adpaviedna, satanisckuju muzyku jon abaviazvaje traktavać jak niejtralnuju ŭ duchoŭnym płanie, jakaja, chaj sabie j źmiaščaje zvaroty da Satany i praklony na adras Chrysta, z Satanoj nie maje ničoha supolnaha, bo… nu, bo Satana ž nie isnuje!
Hety siekularny fundamientalizm daje ab sabie znać i ŭ hramadskakulturnych debatach. U tym liku ŭ Biełarusi.
Cikava, darečy, zaŭvažyć, jak hety fundamientalizm raźmiarkoŭvajecca pa linii režym — demakratyčnaja supolnaść. Biełaruski režym, dystancujučysia ad usiaho zachodniaha, pa iniercyi dystancujecca i ad zhadanaha fundamientalizmu. Tym časam demakratyčna-apazicyjnaja supolnaść (dziela aściarožnaści skažam: bolšaja jaje častka), u svaim imknieńni prysvojvać usio zachodniaje, prysvojvaje zhadany fundamientalizm i robić heta, badaj, taksama pa iniercyi. U vyniku, paŭstajuć dosyć kurjoznyja situacyi, kali
Mikałaj Čarhiniec, postrach biełaruskaj kultury, u peŭny momant stanovicca adnym ź niamnohich, chto papiaredžvaje, što Rammstein abo Marduk nie majuć ničoha supolnaha z muzyčnaj kulturaj, a źjaŭlajucca nośbitami satanizmu i nienaviśnickaj ideałohii. Tym časam mnohija biełaruskija kulturniki i žurnalisty zajaŭlajuć, što pazicyja Čarhinca — heta absurdny rejd «suprać zorak suśvietnaha mietału»…
(«Zorki», «suśvietnaha» — jak pierakanaŭča heta hučyć! Jak soramna pavinny być tym, chto vystupaje suprać hetych «zorak»!)
Što ž, pahadžajusia, što Čarhiniec, rusafił, čałaviek naskroź savieckaj mientalnaści — heta biada biełaruskaj kultury. Mahčyma, jon sumnieŭny taksama ŭ jakaści ekśpierta pa marali. Ale kali ŭžo niama inšaj alternatyvy dla biełaruskaj kultury i treba vybrać: Marduk ci Čarhiniec, to ja hałasuju — darujcie maju «nieaśviečanaść» — za Čarhinca.
Nie staŭlu metaj pierakonvać kaho-kolviečy da źmieny śvietapohladu.
Nie źjaŭlajusia taksama znaŭcam demanałohii i nie biarusia dyjahnazavać stan Paŭła na pradmiet demaničnych upłyvaŭ. Vyražaju ŭsiaho tolki pierakanańnie, što «počyrk» złačynstva tut vielmi asablivy. I što, moža być,
varta dva ci try razy dobra padumać, pierš čym vystupać u abaronu «suśvietnych zorak» typu Marduk…
***
Piotra Rudkoŭski
naradziŭsia ŭ 1978 u Kanvieliškach (Voranaŭski r-n Haradzienskaj vobł.) Teołah. Skončyŭ Jahiełonski ŭniviersitet. Stały aŭtar «NN» i časopisa Arche. Łaŭreat premii Arche «Za sumlennaje słova» (2005).