Archiŭ

Viktar Markaviec. Matacykletnyja vandroŭki z Maračkinym

№ 10 (167), 6 — 12 sakavika 2000 h.


 

Viktar MARKAVIEC

Matacykletnyja vandroŭki z Maračkinym

 

Napiaredadni 60-hodździa majho daŭniaha siabra Alaksieja Maračkina ź cikavaściu pieračytvaju staronki svaich zapisaŭ, što rabiŭ u časie našych supolnych padarožžaŭ pa Biełarusi. Voś asobnyja ź ich — ź leta 1979 hodu:

«Šturšok i asałodu ad padarožža atrymali ad taho momantu, kali pad čas pieršaj tvorčaj pajezdki ŭ Dokšycki rajon raptoŭna i ź lohkaściu nadumali nabyć rovary. Daviedalisia, što hety tavar možna znajści ŭ kramie na stancyi Kruleŭščyzna, i nakiravalisia tudy aŭtobusam. Vykupili pieršyja dla siabie «transpartnyja srodki» i prosta ad kramy pakacili prasiołkami, ściežkami, pa kvitniejučych łuhach i palach, praz ramantyčnyja reštki falvarkaŭ i chutaroŭ. Chacia pieršyja našy vandroŭki byli karotkimi, i ich było niašmat, ale mienavita jany natchnili na bolš surjoznyja ekspedycyi».

«Viasna nabiraje siłu. Alaksiej usio čaściej zavodzić razmovu pra budučaje leta. Raskazvaje, jak drenna jeździć adnomu i što było b dobra dla nas i najlepšym vychadam ładzić vandroŭki razam».

«Maračkinu nie ciarpiełasia chutčej nabyć matacyklet. I voś, narešcie, jaho pryvieźli na dvor majsterni na vuł.Dzimitrava, —upakavanaha, ababitaha rejkami. Havaryli, što stajaŭ doŭha pad niebam, i heta było bačna pa nalocie pyłu i dzie-nidzie — iržaŭčynie. Raźbirali, čyścili, ale tak i nie zaviali — iskry nie było. Ciahnuli navierch u majsterniu. Pryjšłosia damaŭlacca na zavodzie pra harantyjny ramont. Ja svaju techničnuju prablemu vyrašyŭ praz mastaka Hienrycha Cichanoviča, jaki pradaŭ mnie staruju «Javu».

«Doŭha abmiarkoŭvali maršrut padarožža. Vyrašyli padacca na poŭdzień, u bok Turava.

Hamonku pra hetuju vandroŭku viali pa ŭsim Miensku. Viedali, što my źbirajemsia, spračalisia — ci dobra, što na matacykletach, ci patrebny namiot dy inšyja drobiazi... Mabyć, sami my tak nie chvalavalisia, jak kłapacilisia pra našu pajezdku znajomyja dy siabry. U Sajuzie mastakoŭ i ŭ Sajuzie piśmieńnikaŭ vialisia sprečki vakoł hetaj zadumy. Samich nas bolej chvalavała, jak budzie pavodzić siabie technika, jak prystasujemsia da jaje i da darohi, jak budziem znachodzić kantakty ź viaskovymi ludźmi.

Napiaredadni pajezdki načavali ŭ majsterni. Raźličvali aščadžać dzionny čas dy jak raniej vyjechać z horadu, pakul najmienšy ruch. Doŭhaja padrychtoŭka zastałasia zzadu. Ranicaj 19 lipienia pačałasia daroha».

«Dajechali da paromnaj pierapravy na Prypiaci. Było ŭžo davoli pozna. Nasoŭvałasia čarhovaja navalnica i treba było najchutčej šukać miesca dla stajanki. Ale, jak na dziva, bierahi byli pustyja, i tolki redkija kusty raśli na piasku. Nie hublajučy času, pamknulisia da pieršaj bolš-mienš prydatnaj miaściny i chucieńka pačali stavić namiot. Ale chmara apiaredziła nas, i zaviaršali my svaju pracu pad źlivaj. Nie było navat času padrychtavać placoŭku pad žytło dy stajanku dla techniki. Dobra, što ŭ celafanavych pakietach toje-sioje zachavałasia suchim, kab pieraapranucca. A doždž liŭ, i zdavałasia, što tak moža praciahvacca niekalki dzion. Jak zmahli, uładkavalisia i niejak pieranačavali. Ranica adaryła nas cudoŭnym nadvorjem — soncam i lohkim vietrykam. Znajšlisia i drovy. Raskłali ciapielca i, karystajučysia momantam, vysušyli ŭsio. Potym upakavalisia i rušyli dalej. Praz Prypiać pierapraŭlalisia na paromie».

«Cikava było pahladzieć Ukrainu. Zajechali ŭ Dubrovicu. Adrazu ž, pierajechaŭšy miažu, adčuli, što trapili ŭ inšy kraj: usiudy nadpisy tolki na ŭkrainskaj movie, navat pali vyhladajuć inakš, dy j raśliny inšyja — chmiel, tapoli...

Dubrovica ničym nie adroźnivajecca ad šmatlikich biełaruskich rajonnych centraŭ. Moža tolki tym, što kidajecca ŭ vočy bolšaja kolkaść roznych plakataŭ i inšaj «nahladnaj ahitacyi». Dy jašče adčuviecca kantrast: z adnaho boku, čysta i dabrabytna, a z druhoha — strašennaja biezhustoŭščyna va ŭsim hetym socdyzajnie.

Doŭha nie zatrymalisia, skiravalisia dalej na Zarečča. Admovilisia ad raniejšaha planu jechać na Nieviel dy paviarnuli na Biełaruś... Jak tolki zbočyli z darohi na prasiołak, adrazu ž urezalisia ŭ strašennyja piaski. Našy pierahružanyja mašyny pracavali na ŭsiu moc. Šmat razoŭ daviałosia «kupacca» ŭ sypučym ukrainskim piasku».

«Siły byli zatračanyja vialikija, ale ŭsio ž tak-siak patrapili da vioski, jakaja zaviecca Ładaraž. Heta samaja što ni jość hłybinnaja vioska, kudy «cyvilizacyja» jašče nie dajšła. Ździŭlaje ŭsio — sami zabudovy z mahutnymi dachami z asaki, planiroŭka zabudovaŭ, bujnaja raślinnaść. A hałoŭnaje — ščyraść, adkrytaść ludziej, jakija adrazu źbirajucca, ubačyŭšy novych ludziej na vulicy, ź cikavaściu i vialikaj pryjaznaściu razmaŭlajuć, hatovyja pakazać i padzialicca ŭsim, što majuć».

«Šlach lažaŭ u Bahdanava — da miaścinaŭ Ruščyca. Haspadar, u jakoha my spynilisia, akazaŭsia cikavym čałaviekam. Pry Polščy jon mieŭ ułasny chutar, što stajaŭ za majontkam Ruščyca, dzie ciapier zastałasia adzinokaja jhruša. Dziadźka dobra viedaŭ «panoŭ», pra jakich pryhoža apaviadaŭ pa-biełarusku...

Praz darohu ad ahulnych mohiłak — asobnyja, Ruščycaŭ. Najbolšy pomnik — baćku mastaka. Sam tvorca pachavany pobač z žonkaj. Pomnik zrabili ŭ Vilni i pastavili zusim niadaŭna. Atrymałasia vielmi ścipła. Nadpis pa-polsku: «Mastak, prafesar Vilenskaha ŭniversytetu Ferdynand Ruščyc». Haspadar raskazvaŭ, što mahiłu muravali ŭ vyhladzie sklepa. Trunu stavili na padstaŭcy, volna. Potym zamuravali i zasypali ziamloj.

Ad falvarku zastałasia tolki stajnia — vielmi prastornaja zabudova, dzie i ciapier trymajuć koniej. Na miescy pałacu ciapier tolki ŭzhorki bitaje cehły.

Adpačyli na sienie, a samaj ranicaj pačali źbiracca ŭ Višnieva, bo čuli pra ksiandza Čarniaŭskaha, pra jahonyja biełaruskija propaviedzi. Chaciełasia ŭsio heta pabačyć, bo jakraz pavinna była adbycca słužba».

Praciah vandroŭki, paśla nievialikaha pierapynku, adbyvaŭsia na Viciebščynie, pa miaścinach Jazepa Drazdoviča. Na sustreču z Alaksiejem u Barsuki ja dabiraŭsia z Dokšyc praz Hłybokaje i Łužki:

«Urazili Łužki, dzie raka Mniuta ŭtvaraje pryhožy reljef miascovaści, i nad usim uzdymajucca mury chramaŭ».

«Za Łužkami, dzieści bližej da lesu, niešta hareła. Vysoka šuhała połymia i valiŭ dym. Kab pajechaŭ tudy, dyk napeŭna b sustreŭsia z Alaksiejem tam, na pažary (hareŭ chleŭ u vioscy, praz raku ad ichnych Barsukoŭ), ale ściežka vyvieła mianie da kładki praz raku, dzie adrazu ž ubačyŭ na druhim bierazie Ihara, syna Alaksieja. Pry jaho dapamozie pieraciahnuli maju techniku praź Mniutu pa vuzieńkaj i zybkaj kładcy, na jakoj chapała miesca tolki dla kołaŭ. Stajać užo nie było dzie, tamu chłopiec siadzieŭ i kiravaŭ, a ja jaho padšturchoŭvaŭ. Adrazu ž na bierazie paŭstała idyličnaja scena — Maračkiny paśviać karovy. Alaksiej, ubačyŭšy dym, pabieh na pažar, a Iryna (žonka jaho) zastałasia na łuzie. Padalisia i my ŭ toj bok, ale ŭžo było bačna, što tam usio skončyłasia. Viarnulisia. Nieŭzabavie na bierazie sabrałasia ŭsia siamja. Baćka Iryny pryvioŭ na łuh kania. A potym i maci pryjšła daić karovu. Źjaviŭsia Alaksiej — uvieś pierapeckany sažaj i mokry. Rečku pierapłyvaŭ u adzieńni. Kali śpiašaŭsia na pažar».

«U pošukach vioski Laściny patrapili ŭ nievialičkuju viosačku Azetu, dzie ŭsio zachavałasia spradvieku — i sałamianyja dachi, i sposab pracy — bo i sachu tut znajšli, i draŭlanuju baranu.

Maładaja jašče na vyhlad kabieta tkała cudoŭnyja pa technicy vykanańnia kilimy (tut ich, darečy, tak nazyvajuć) — sapraŭdnyja habeleny. Stajaŭ šyroki stanok, šyrej čym paŭtary metry: na im raspačataja praca. Majstryca, byccam viedajučy sabie košt, trymałasia z honaram. Tut ža źjaviŭsia haspadar — suchavaty, padciahnuty dzied. Raniej byŭ u ich dyvan Drazdoviča. Ale kali natkała svaich, a toj sastareŭ, jaho źniščyli. Žančyna paviała nas da susiedki, i taja vyciahnuła dva kavałki (valalisia dzieści na piečy) cudoŭnaha dyvana Drazdoviča z aryhinalnymi malunkami — młyn, vohnišča, koni, miesiac».

«Pa darozie na Brasłaŭ spynilisia la apuściełaha chutaru. Kali jechali pa šašy, spadziavalisia pieranačavać na jakim-niebudź zakinutym chutary, ale kali zajšli ŭ chatu, dyk adrazu nastroj źmianiŭsia. Apanavała adčuvańnie niejkaj naściarožanaści i niaŭtulnaj patajemnaści... Zachaciełasia vyskačyć vonki. I sapraŭdy, pryjemna było na poli, dzie adrazu źnikła ŭnutranaja napružanaść. Lepiej było načavać dzie pad drevami ci ŭ kupie sałomy, čym u «cyvilizavanaj» pakinutaj chacie. Na panadvorku stajała niekalki jabłyń. Nichto nie čapaŭ jabłykaŭ, i jany malaŭniča absypali drevy i ziamlu. Padniali niekalki čyrvonych, sałodkich jabłyčkaŭ, jakija dobra prydalisia, bo daviałosia imi viačerać».

«Viečareła, kali pryjechali ŭ Ikaźń. Vieličny kaścioł i carkva nadali pryhožy vyhlad miastečku. Ale heta zdala... Zblizu inšaje ŭražańnie — niejkaja niearhanizavanaść ciapierašniaha žyćcia — śmiećcie i tłum, zapuščanaść va ŭsim. Zblizu kaścioł padaŭsia jašče bolš vieličnym, i na hetym fonie jašče bolš «rezali voka» jaho paškodžańni dy niedahledžanaść. Abyšli chram navokał. Za murami, na zialonaj travie, by naśmieška nad nami, lažyć malavany dyvan z kvietkami na čornym fonie. Lažaŭ jon tut daŭno, bo trava pad im užo zžaŭcieła. Los by specyjalna padkinuŭ nam hetaha pryhažuna, by ŭchvalajučy naš zaniatak i rosšuki. Ubačyłasia nam u hetaj pryhodzie štości znakavaje».

«Vyjechaŭ z Dokšyc u Barsuki. Nie chaciełasia tracić dzionny čas, tamu raźličvaŭ pryjechać raniej. Na hety raz užo pa znajomych ściežkach kiravaŭ da vioski nie praz kładku, a pa darozie. Nie dajechaŭšy dzieści z kilametar, ubačyŭ Alaksieja. Jon kasiŭ kaniušynu. Spyniajusia. Skidaju darožnaje adzieńnie, bo stała davoli horača. Znajšłasia jakraz jašče adna kasa. Z pałovu hadziny kasili razam. Nie dali skončyć hetuju pryjemnuju spravu pčoły. Sonca prypiakło, a zastavałasia dakasić maleńki łapik jakraz nasuprać ich domikaŭ. Dy i sami kascy, čym dalej praca i macniej sonca, tym bolš apaciełyja i kudłatyja. A pčoły tak i lezuć u vałasy, nie dajučy i momantu supakoju. Vypili małaka, jakoje tut vielmi smačnaje i duchmianaje».

Z tych daŭnich časoŭ zastalisia pryjemnyja ŭspaminy. Dla nas abodvuch tyja vandroŭki dali štości sutnasnaje, nieadjemnaje, niezabyŭnaje.


Kamientary

Ciapier čytajuć

Rasijanie masiravana atakavali Kijeŭ i vobłaść, u tym liku «Arešnikam» i dziasiatkami rakiet37

Rasijanie masiravana atakavali Kijeŭ i vobłaść, u tym liku «Arešnikam» i dziasiatkami rakiet

Usie naviny →
Usie naviny

Biełaruska pradaje na barachołcy rečy brata, pakul toj u armii. Kab sabrać na advakata i pakinuć brata biez spadčyny4

«U kaho z mastakoŭ možna zakazać svoj partret, a nie kamień u šklanym kubie?»15

Fiaduta rezka adkazaŭ Kaleśnikavaj: Za što vy zmahalisia ŭ 2020 hodzie, nie cikavić nikoha, akramia miadźviedziaŭ ź bierlinskaha zaaparka, jakija vas atačajuć49

Cichanoŭskaja prakamientavała prapanovu ZŠA susiedziam Biełarusi źniać sankcyi na tranzit kaliju13

Na kancercie Karža ŭ Buchareście dla achovy areny zadziejničajuć dziesiać tysiač čałaviek10

Kaleśnikava: U 2020‑m ja zmahałasia nie suprać Łukašenki, a za ludziej, svabodu i svabodnyja vybary103

«Alesia» rychtujecca nyrać pad Śvisłač. Jak mietro budzie pierasiakać raku11

Siamiejnaja para z Francyi pakinuła dvuch małych dziaciej u lesie — i pajechała. I heta nie kazka pra Hienzel i Hretel8

Ukrainski marpiech u rasijskim pałonie pierakazaŭ sukamiernikam usie siem knih «Hary Potera». Jon viedaŭ knihi na pamiać

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Rasijanie masiravana atakavali Kijeŭ i vobłaść, u tym liku «Arešnikam» i dziasiatkami rakiet37

Rasijanie masiravana atakavali Kijeŭ i vobłaść, u tym liku «Arešnikam» i dziasiatkami rakiet

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić