Litaratura24

«Kab pajeści, ja kraŭ płaŭlenyja syrki». Vialikaje intervju ź pieramožcam premii Hiedrojca Illoj Sinam

Sioleta samuju hrašovuju biełaruskuju litaraturnuju premiju Hiedrojca zdabyŭ Illa Sin. Jon vychadziec z avanhardysckaha ruchu «BumBamLit», ale asabistaje žyćcio nie vystaŭlaje napakaz. Z karespandentkaj «Našaj Nivy» Sin havaryŭ pra hrošy, žyćcio minskaj intelihiencyi i čamu dla mnohich samota stanovicca ideałohijaj.

«Naša Niva»: Pra vaša asabistaje žyćcio mała infarmacyi. Vy zakryty čałaviek?

Illa Sin: Moža, jano i tak. Navošta pramaŭlać urbi et orbi toje, što varta šaptać kamuści na vuška, abo dastavać z šafy svaje škilety — pahatoŭ, jany ŭ mianie tam pylnyja, bo chłopiec ja nieachajny. Liču, što

jość dva vidy vyčvareńniaŭ: kali hramadstva ŭtrapiona lezie ŭ asabistaje žyćcio čałavieka i kali čałaviek sam rasčyniaje pierad usimi dźviery svajoj spalni. Niešta padobnaje časta robicca siońnia ŭ farmacie raznajstajnych hiej-prajdaŭ.

«Na miažy 13 i 14 hadoŭ ja pačaŭ vieryć u Boha, havaryć pa-biełarusku, palić i pisać vieršy»

«NN»: Ź jakoj vy siamji?

IS: Mama — doktar fizmatnavuk, baćka, jaki sioleta trahična zahinuŭ u vyniku niaščasnaha vypadku, taksama mieŭ techničnuju śpiecyjalnaść. Tamu litaratura ŭ mianie — heta nie spadčynnaje, nie chvalujciesia. Naadvarot, da maich tvorčych ekziersisaŭ staŭleńnie zaŭsiody było krajnie skieptyčnaje — jak da ŭsiaho, što niezrazumiełaje i nie prynosić hrošaj. Ale heta mianie adno zahartoŭvała.

«NN»: Ci byli buntarom u padletkavym uzroście?

IS: Moj padletkavy viek vypaŭ akurat na toj čas, kali… usio adbyvałasia vielmi chutka. Taki čas tatalnaj aksieleracyi. Byŭ samy što ni jość tektaničny złom epoch. Hadoŭ u 10 ja jašče źjaŭlaŭsia pierakananym kamunistam — pryčym, jak ja nieŭzabavie zrazumieŭ, adzinym z kłasa, bo ŭsim astatnim było prosta fijaletava. A ŭžo hod u 11—12 radykalna źmianiŭ pohlady. Pamiataju, jak aziralisia ciotački ŭ aŭtobusie, kali my ź siabram jechali ŭ svoj Zialony Łuh z «anhlijskaj» 64‑j škoły. Ad chłapčukoŭ z rancami jany čuli tyja palityčnyja vykazvańni (pryčym davoli hruntoŭnyja!), za jakija na ich pamiaci rasstrelvali. 

A niedzie na miažy 13 i 14 ja litaralna ciaham niekalkich miesiacaŭ pačaŭ vieryć u Boha (raniej paśpieŭ pabyć i pierakananym ateistam), havaryć pa-biełarusku, palić i pisać vieršy. Da ŭsiaho, pavietra litaralna bryniała roznymi idejami — niaredka davoli nietryvijalnymi. Heta byŭ čas, kali ludzi cełymi načami spračalisia za kubačkam kavy, jak udaskanalić śviet.

Tamu i niadziŭna, što na pačatku svajho litaraturnaha šlachu ja vyznavaŭ roznyja varjackija idei — siońnia ŭžo nie nadta dobra pamiataju, jakija mienavita i čamu. Zrešty, tady mianie vabili navat nie stolki idei, kolki niaŭrymślivaja psichičnaja płyń, zdatnaja zrujnavać usie barjery štodzionnaści i tryvijalnaści. U hetym była niejkaja avanhardysckaja praha «abnavić» i čałavieka, i słova, i ŭsio-ŭsio.

«NN»: Vy pačynali z pryhodnickich ramanaŭ na ruskaj movie. Čamu pa-rusku? I kali na biełaruskuju pierajšli?

IS: Pačynaŭ ja hadoŭ u 11. Biełaruskuju ja tady nie viedaŭ i ščyra nie lubiŭ. Mieŭ pa joj «trajak» u škole i zajzdrościŭ tym, chto byŭ ad jaje vyzvaleny. Chacia ŭžo tady z vyšyni svaich hadoŭ krytykavaŭ KPSS i byŭ prychilnikam BNF. A paŭpłyvała na mianie sutyknieńnie ź biełaruščynaj niesavieckaj: adnojčy pa darozie na lecišča babulčyna siabroŭka nabyła pieršy numar haziety «Svaboda» z usimi hetymi miakkimi znakami.

Potym byli kružełki «Mroi» i «Ulisa», publikacyi i knihi Adama Hłobusa, Ihara Babkova, Taćciany Sapač… U vyniku ja kinuŭ prestyžnuju anhlijskuju škołu i pajšoŭ u Kołasaŭski licej. 

Tut važna padkreślić: mianie heta ŭsio zacikaviła nie tamu, što razumnyja dziadźki znajšli sposab dahrukacca da pacana, jaki kraŭ u kramach płaŭlenyja syrki. Naadvarot, dla mianie adkrylisia novyja dalahlady i źjaviŭsia stymuł dla rostu.

«NN»: Vy krali płaŭlenyja syrki?

IS: Była sprava. Upieršyniu pryznajusia ŭ hetym publična.

«NN»: Dziela ekstrymu heta rabili?

IS: Nie, «dla propitanija». Tady siarod dziatvy ličyłasia dobrym tonam samim zdabyvać sabie chleb štodzionny.

«Pracencik z prodažaŭ knih majuć chiba para-trojka asobaŭ»

«NN»: Čamu Sin? [Sapraŭdnaje proźvišča piśmieńnika Śviryn — «NN».]

IS: Ščyra kažučy, nie pamiataju: daŭno toje było. Ale mnie zaŭsiody padabałasia taja šmatznačnaść, jakuju ŭtvarajuć hetyja try litary. Da ŭsiaho,

z nahody psieŭdanimu časta ŭźnikali niejkija kazusy, ludzi pytali, chto ja pa nacyjanalnaści. A značeńniaŭ u jaho tak šmat, što jany, zdajecca, anihilujuć adno adno. Ale mnie bolš za ŭsio padabajecca adsyłka da anhlijskaj — «hrech». Chvaravitaja i važnaja dla mianie tema.

«NN»: Jak vyhladajuć budni piśmieńnika?

IS: U kožnaha pa-svojmu. Niechta idzie na pracu ŭ škołu, niechta ŭ cyrulniu, niechta ŭ IT-kantoru… Adnojčy paznajomiŭsia z satyrykam-bajkapiscam, jaki pracavaŭ zabojščykam na miasakambinacie. Pryčym vy nie padumajcie lišniaha: humar u jaho byŭ taki čysta «vožykaŭski».

Maim asnoŭnym miescam pracy siońnia źjaŭlajecca nievialičkaja studyja histaryčnaha kino, jakoj kiruje taki metr, jak Uładzimir Bokun, i mnie tam padabajecca.

Užo chacia b tamu, što my raźličvajem na biełaruski rynak, a nie na rasijski. Chacia ŭ hetym, kaniečnie, taksama i prablema. 

Karaciej, možna skazać, što Illa Sin — heta taki kaścium Betmena, jaki ŭpotajki visić u mianie ŭ šafie i jaki ja apranaju chiba raz-poraz, u dušeŭnym paryvie.

«Na śviecie jość kupa istotnych rečaŭ, aprača tavarna-hrašovych adnosinaŭ»

«NN»: U adnym ź intervju vy kazali, što ŭ Biełarusi niama litaraturnaha rynku. Patłumačcie.

IS: Zdajecca, tut i tłumačyć niama čaho: taja kupka ludziej, jakija čytajuć pa-biełarusku, nijak nie mohuć zabiaśpiečyć zadavalnieńnie ambicyj i dabrabyt najaŭnaj u nas płojmy piśmieńnikaŭ. Bolej za toje, naš spažyviec za infarmacyju płacić naohuł nie pryzvyčaiŭsia, i naŭrad ci siońnia možna źmianić hety status-kvo. Chto kupić za 15 rubloŭ taniutki zbornik maładoha paeta, kali dostup da ŭsich zdabytkaŭ suśvietnaj kultury lohka atrymać za ličanyja siekundy — i zusim biaspłatna?

Tamu kolki b ni kazali «chałva», u rocie ad hetaha sałodka nie stanovicca — tolki motašna. Aryjentacyja na kamiercyjny pośpiech, pa-pieršaje, pazbaŭlaje litaraturu ščyraści, bieskampramisnaści i adkrytaści da navizny, a pa-druhoje — słavy dy hrošaj jana taksama nie prynosić. Durackaja situacyja, ci nie tak? 

Pierakanany ŭ tym, što biełaruskaja sučasnaja litaratura — heta prajekt sam pa sabie sacyjalny. Jon važny nie praz svoj kamiercyjny patencyjał, a zusim pa inšych pryčynach. Heta sposab kamunikacyi pamiž ludźmi, mietodyka adlustravańnia realnaści i fantazij, forma samavyjaŭleńnia — na śviecie jość kupa istotnych rečaŭ, aprača tavarna-hrašovych adnosinaŭ.

Dy i jakim moža być tavaram zbornik maładoha paeta? Jon zdatny vyklikać cikavaść abo cikaŭnaść, stać temaj dla razmovy… I toje ŭ tym vypadku, kali ty znojdzieš na jaho choć chvilinku času. 

Pazicyjanavańnie važnaje tamu, što myśleńnie vyznačaje śviadomaść. I kali b my ŭsprymali sučasnuju litaraturu mienavita jak sacyjalna značny prajekt, zamiest kupki łavačak u nas źjaviłasia b bujnoje internet-vydaviectva, jakoje b pracavała pa pryncypie free donation. Padazraju, kolkaść čytačoŭ pavialičyłasia b u razy. 

Pahatoŭ, siońnia biełaruskaja kniha badaj niedastupnaja dla ładnaj častki metavaj aŭdytoryi. Vidavočna, dla studentaŭ 20—30 rubloŭ — heta zašmat. Ale vydaŭcy kažuć, što košty takija vialikija praz mały nakład, rytejlery nakručvajuć pa poŭnaj, bo mała pakupnikoŭ, a treba ž płacić arendu i ŭsio takoje. A mała ich u tym liku i praź vialikija ceny. U takim zamknionym kole my biehajem by taja vaviorka ŭžo katory hod.

Rynak dyktuje svaje zakony, i jany niaŭmolnyja. Mienavita tamu ŭ bolš-mienš raźvitych dziaržavach kulturnaja palityka vystupaje ŭ roli amartyzatara hetaha ŭździejańnia. Navošta? Bo vielmi važna, kab usie pracesy ŭ mastactvie adbyvalisia naturalna. Heta jak u staŭleńni da navakolnaha asiarodździa. Jašče paraŭnalna niadaŭna ludzi hadavali i bierahli tolki tych istotaŭ, ź jakich jany mahli mieć niejkuju karyść. Našy prodki nie nadta dbali, kab u lesie nie pieradochli vaŭki abo jakaja tam viartlavaja čarotaŭka. U lepšym vypadku ich prosta nie čapali.

Siońnia śviadomaść, na ščaście, źmianiłasia. U trendzie paniaćcie «bijałahičnaja raznastajnaść», i ludzi razumiejuć, što kožnaja istota maje prava na isnavańnie, navat kali jana bieskarysnaja abo navat brydkaja. Bolej za toje, jana samakaštoŭnaja i maje prava žyć tak, jak choča — chaj sabie i ŭ zapaviedniku! I kali papulacyja hetaj pačvarki akazvajecca na miažy źništažeńnia, surjoznyja dziadźki stvarajuć cełyja prahramy, kab nie dać joj adyści ŭnivieč. Bo luboje parušeńnie ekasistemy moža niespadzieŭki sparadzić «efiekt matylka».

Dumaju, padobny padychod varta kultyvavać i ŭ dačynieńni da mastactva. Jak ja heta baču na praktycy? Budzie zdorava, kali, skažam, žurnalisty pačnuć zaŭvažać cikavych aŭtaraŭ prosta tamu, što jany vartyja peŭnaj uvahi — a nie tolki praz premii abo skandały.

«NN»: Piśmieńnik — vydaviec. Jak čaściej pracuje heta schiema? Nakłady vydajuć za svaje hrošy? Ci vydaviectvy biaruć na siabie vydatki, a piśmieńniku — pracencik z prodažaŭ?

IS: Pracencik z prodažaŭ — heta toje, što tyčycca chiba pary-trojki asobaŭ, zdatnych pradavać svaje knihi nakładam u tysiaču i vyšej. Ja da hetaj kahorty nie naležu, ale mnie niejak zaŭsiody ščaściła prosta vychodzić u nul.

A zazvyčaj byvaje inačaj: knihi vydajucca koštam aŭtaraŭ. Na siońnia piśmieńniki — heta svajho kštałtu atłanty, jakija trymajuć na svaich nie takich užo i mažnych plačach usiu infrastrukturu: i vydaviectvy, i rytejł. Kali b jany nie tracili na ŭłasnaje dziŭnaje chobi svaje kreŭnyja, usio b, padazraju, naohuł zahnułasia. Adpaviedna, atrymałasia dziŭnaja situacyi: nie infrastruktura padtrymlivaje aŭtaraŭ, a naadvarot. Dy i vydaviectvy, žyćcio jakich nie nadta sałodkaje, vymušanyja dbać najpierš nie pra tvorčy aśpiekt, a pra ekanamičny. Usio heta moža źmianicca tolki tady, kali budzie stabilnaja finansavaja padtrymka biełaruskich vydańniaŭ.

«Pracuju z ranku da nočy, jak i ŭsie narmalnyja hramadzianie»

«NN»: Nakolki realna ŭ Biełarusi zarablać litaraturaj? Jakija hanarary?

IS: Spytajcie ŭ tych, chto ich atrymlivaje. 

«NN»: Za što vy tady žyviacie?

IS: Pracuju z ranku da nočy, jak i ŭsie narmalnyja hramadzianie. Pa ščyraści, u niečym taki stan rečaŭ mianie navat zadavalniaje. Nikoli nie chacieŭ być prafiesijnym piśmieńnikam dy štodzień utrapiona vyciskać ź siabie prasiaknutyja niepadrobnaj žarściu radki. Dumaju, falšu ŭ našym žyćci i biez hetaha nie brakuje.

Tamu davoli kampramisny dośvied suisnavańnia ŭ roznych vymiareńniach mnie daspadoby. Pahatoŭ, isnuje bahata temaŭ, na jakija mnie chaciełasia b vykazvacca movaj nie litaratury, a, skažam, žurnalistyki.

Jość tyja prablemy, jakija ja ŭsprymaju vielmi indyvidualna, a jość tyja, jakija ja adčuvaju jak častka socyumu. Ich varta padzialać. I znachodzić dla ich roznyja sposaby adlustravańnia. Bo zvyčajna kali litaratar u svaim tvory pačynaje vykazvacca pra palityku, atrymlivajecca niejak pa-duracku. 

Tamu Illa Sin — heta skončany indyvidualist, jaki robić tolki toje, što ličyć patrebnym. A voś toj susied, jaki žyvie ź im pad adnoj skuraj, — akurat-taki vielmi sacyjalnaja istota. Jon imkniecca być abjektyŭnym, niepieraduziatym i karysnym svajoj Baćkaŭščynie. I piša nie pra ŭłasnyja kompleksy i ekzistencyjnyja traŭmy, a pra zrujnavanyja siadziby i stan kultury na vioscy — voś užo papraŭdzie prablema z prablem, pra jakuju ŭ staličnych kołach navat i nie viedajuć!

Prablema tut tolki adna: taja śfiera, u jakoj ja ŭmieju pracavać — žurnalistyka i histaryčnaje kino, — nie toje kab nadta ŭ nas zapatrabavanaja.

Heta my ličym siabie važnymi dla dziaržavy i hramadstva, a voś jany tak, zdajecca, nie dumajuć… I ŭ vyniku na toje, kab być Illoj Sinam, u mianie čaściakom banalna nie chapaje času. Što kryŭdna. 

«NN»: 14 tysiač rubloŭ dla biełaruskaha piśmieńnika — vialikija hrošy?

IS: Iznoŭ ža, usio zaležyć ad jaho alter ego. Dla biełaruskaha piśmieńnika, jaki pracuje tam, dzie pracuju ja, heta vialikija hrošy.

«NN»: Ci jość u vas čas dumać pra ziamnoje? Nie zabyvajecie płacić za telefon, kamunałku?

IS: Ziamnoje ŭ kožnym razie pra siabie nahadvaje: jeści ž chočacca! Pasprabuj za kamunałku nie zapłacić… Heta duchoŭnaja śfiera kudy bolš dalikatnaja. I mienavita tamu pahardžać joju našmat praściej.

«Lublu čytać u kačałcy, u pierapynkach miž padychodami»

«NN»: Ci šmat kaho ź biełaruskich piśmieńnikaŭ čytajecie?

IS: Ja pierakanany, što čytańnie knih svaich surodzičaŭ na kanapie — heta najbolš aptymalny ŭdzieł u litaraturnym pracesie. I jon prynosić kudy bolej spakoju dy zadavalnienia, čym raznastajnyja zvadki. Na žal, pa akreślenaj vyšej pryčynie, nie maju dla čytańnia ŭdostal času. Ale imknusia prynamsi cikavicca tym, što robiać kalehi — chacia b praz praz publikacyi abo niejkija ŭryŭki. Voś vieršy na fejsbuku zaŭsiody pračytvaju. 

«NN»: Raskazvali niejak, što paeziju čytajecie ŭ «kačałcy» ŭ pierapynku pamiž padychodami. Niejak nie paetyčna, nie pa-vysokamu…

IS: Nie, heta vydatny farmat, kali ŭ ciabie chranična niama času na špacyr z knižkaj pa parku. Za paŭtary chviliny adpačynku pierad padychodami akurat paśpiavaješ pavolna ŭsmaktać vierš Paŭla Celana. Što asabliva fajna, u hety čas adpačyvaje nie tolki tvajo cieła, ale i śviadomaść. 

«Imknucca być lepšym za inšych — heta, jak kazali Śviatyja Ajcy, «prielesť»

«NN»: U Biełarusi na krytykaŭ lubiać kryŭdzicca. Kažuć, nielha krytykavać svaich tvorcaŭ, bo dobra, što kultura choć niejak raźvivajecca. Vy jak da hetaha staviciesia?

IS: Najpierš ja dumaju, što my pavinny być ščyrymi. Vykazvać svaje dumki i nie bajacca nastupstvaŭ. Na žal, u nas jany i sapraŭdy mohuć być: piśmieńnikam nie chapaje pryznańnia (kamuści sapraŭdy nie chapaje, a kamuści nie chapać budzie zaŭsiody), i hetyja vypracavanyja kompleksy nie mohuć nie davacca ŭ znaki. Adsiul i tyja šmatlikija hatunki «bulbasraču», jakija mnohija ludzi zvonku błytajuć ź litaraturnym pracesam.

Ale pierad tym, jak kryŭdavać na krytyku, treba zrazumieć prostuju iścinu: kali niama ščyraści, kamunikacyja pamiž aŭtaram i recypijentam stanovicca niejkaj falšyvaj. Nie viedaju, jak kaho, ale mianie taki stan rečaŭ nie zadavalniaje. 

«NN»: Uładzimir Sadoŭski kaliści raźnios vaš raman «Libida». «Pretencyjoznaja i pustaja łuchta», — napisaŭ jon. Jak uspryniali krytyku?

IS: Iznoŭ ža, heta jahonaja ščyraja pazicyja. Tamu toj pryncyp, pra jaki ja kazaŭ vyšej, nie parušajecca. Inšaja reč, što nahody tam byli pryviedzienyja niejkija śmiešnyja: maŭlaŭ, inviersijny śled ad reaktyŭnaha samalota nie moh raśsiekčy abłoki (abo niešta nakštałt). Zdajecca, i vožyku jasna, što tyja marki samalotaŭ, jakija lotajuć pa mastackich tvorach, mohuć i nie takoje raśsiekčy! 

«NN»: Čamu skieptyčna staviciesia da premij?

IS: Pa-pieršaje, sam pryncyp spabornictva nie nadta mnie impanuje. Pahatoŭ, u takoj dalikatnaj śfiery, jak mastactva, dzie praviłaŭ badaj nie isnuje. A pa-druhoje…

Dla litaratara imknucca być lepšym za inšych — heta, jak kazali Śviatyja Ajcy, «prielesť». A voś imknucca prosta być saboju i prajaŭlać siabie ŭ publičnaj prastory — całkam narmalnaja źjava.

Vielmi chaciełasia b, kab jak maha bolej litarataraŭ mieli takija mahčymaści: čytać svaje tvory va ŭtulnych kaviarniach, bačyć zacikaŭlenyja vočy čytačoŭ, atrymlivać na ŭłasnyja opusy ŭdumlivyja vodhuki… Pakul ža, na žal, z hetym u nas prablema.

«Siońnia kožny maje mahčymaść adčuć siabie Rabinzonam Kruza»

«NN»: Niadaŭna byŭ skandał vakoł Biełaruskaha PEN-Centra i taho, kaho ŭklučajuć tudy, a kaho nie. Niaŭžo siońnia prynaležnaść da tvorčaha sajuza niešta daje piśmieńniku? Nu akramia adčuvańnia prynaležnaści da tvorčaj kasty.

IS: Najpierš padobnyja arhanizacyi pavinny akurat arhanizoŭvać litaraturny praces — što kamanda PEN-Centra, darečy, u apošnija hady aktyŭna dy plonna rabiła. Aprača cełaj płojmy premij, tut možna pryhadać i mnostva inšych cudoŭnych prajektaŭ — chacia b stypiendyju dla maładych litarataraŭ u Vilni i šykoŭny fest «Pradmova», jaki sioleta znajšoŭ svoj farmat, raspaŭsiudziŭšysia pa ŭsioj Biełarusi. Što asabliva pryjemna, hetyja prajekty byli adkrytymi dla ŭsich, a nie tolki dla vuzkaj tusoŭki. Vielmi škada budzie, kali ŭ vyniku ciapierašnich durackich mitrenhaŭ usio heta laśnie. Tym bolej zamieny niama i nie pradbačycca. 

«NN»: Vy, darečy, padzialajecie piśmieńnikaŭ na svaich i nie, tych, chto ŭ dziaržaŭnym sajuzie, i ŭ niezaležnym?

IS: Padazraju, usie padzieły, da jakich mnohija z nas pryzvyčailisia, siońnia ŭžo nie nastolki istotnyja.

Raniej voś była «staraja» biełaruskaja litaratura i «novaja», kansiervatary i tradycyjanalisty… A siońnia zastaŭsia chiba viečny padzieł na «ja» dy «jany», jak nikoli aktualny ŭ epochu indyvidualizmu. I, viadoma, asabistyja i karparatyŭnyja adnosiny.

Litaraturny śviet raźbity na mnostva asobnych tusovak, kožnaja ź jakich, moža padacca, žyvie na ŭłasnaj vyspačcy i nie nadta cikavicca tym, što robicca navokał. A voś hleby dla niejkich hłabalnych supraćstajańniaŭ, jak padajecca, užo niama.

 Kali, viadoma, samim nie vydumlać dla ich siužety — naprykład, «hamafoby» suprać «kulturnych marksistaŭ». Jak pakazvaje praktyka, u takim vypadku možna lohka pierasvaryć usich z usimi, bo talerantnaści ŭ nas brakuje. A talerantnaść, varta nahadać, zusim nie aznačaje abaviazkovaje pryniaćcie čužarodnych tabie daktrynaŭ (ci, prynamsi, palitkarektnaje maŭčańnie). Talerantnaść — heta kali ty zastaješsia pry svaim i praciahvaješ ličyć pazicyju apanienta abłudnaj, ale pryznaješ jaje (i jaho) prava na isnavańnie. U tym liku i ŭ publičnaj prastory.

«NN»: Ci vy adčuvajecie siabie intelihiencyjaj?

IS: Raniej staviŭsia da hetaha słova, jakoje maje adpaviednik daloka nie ŭ kožnaj movie, vielmi skieptyčna. Tym bolej jano zazvyčaj pramaŭlajecca ź niejkaj niaroŭnaj intanacyjaj: abo z apłombam i samaŭschvaleńniem, abo ździekliva. U pryncypie, raniej ja tak staviŭsia da mnohich słovaŭ, ale potym hetaje zmahańnie z movaj mnie prosta nadakučyła. Tamu kali treba niejak nazvać ludziej, jakija dbajuć nie tolki pra ŭłasnaje nadzionnaje žyćcio, ale i pra toje, jak zbudavany hety śviet, chaj jany nazyvajucca intelihiencyjaj.

Ja voś taksama lublu padumać pra roznyja rečy, ležačy na piečy. Praŭda, adčuvaju siabie ŭ taki čas nie intelihiencyjaj, a abibokam. Ale heta, napeŭna, praz zanižanuju samacenku. 

«NN»: Čamu tvorčyja ludzi časta adzinokija?

IS: Padazraju, samota naohuł stanovicca hłabalnaj prablemaj, i daloka nie tolki dla tych, chto dałučaje siabie da tvorčaj kasty. Tut ja b naohuł nie adździalaŭ ich ad astatnich — usio ž ženiacca abo blizka siabrujuć nie paety, mastaki dy členy inšych tvorčych sajuzaŭ, a prosta ludzi. 

Siońnia kožny maje mahčymaść adčuć siabie hetkim Rabinzonam Kruza i dbajna achoŭvać miežy svajho ŭłasnaha suśvietu. Dzialicca im z kimści ŭžo niama takoj nadzionnaj patreby, jak raniej. Vyžyvać možna i paasobku, zamianiajučy blizkija adnosiny hadavańniem chatnich žyviołaŭ abo sprečkami ŭ sacyjalnych sietkach.

«Dla mnohich samota stanovicca ideałohijaj»

Dla mianie samota zaŭsiody była strašnym vyprabavańniem, nakštałt chvaroby. I, viadoma, ja ščaślivy, što hety pieryjad skončyŭsia, i paśla bieźličy varjackich historyj, jakija mahli b stać asnovaj dla šmatsieryjnaj mieładramy (dumaju, hetyja siužety pryjšli nie pa adrasie: ja takoha nie pišu dyj nie źbirajusia) ja ŭrešcie Božaj łaskaj sustreŭ svajho čałavieka. 

Dla mnohich maich znajomych samota stanovicca svajho kštałtu ideałohijaj. U nietrach hetaha toicca banalny strach. Kali ty ŭstupaješ z kimści ŭ blizkija adnosiny — heta moža być jak kachańnie, tak i naradžeńnie dziciaci, — ty niby addaješ kluč ad svajho domu inšamu čałavieku. Razumiejučy, što naŭzamien za taki davier jon moža jak minimum nahadzić tabie na dyvan — a toje i ŭvohule ŭsio splažyć. Tak, ryzyka vialikaja, ale, padajecca, ryzykavać treba. Kudy horaj naohuł stracić davier da žyćcia. 

Kamientary24

Pamiłavany i departavany ŭkrainiec Katovič raskazaŭ, za jakuju abrazu na jaho pakryŭdziŭsia Łukašenka2

Pamiłavany i departavany ŭkrainiec Katovič raskazaŭ, za jakuju abrazu na jaho pakryŭdziŭsia Łukašenka

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić